Najpierw były plotki, po których radni zapytali na sesji burmistrza, czy w urzędzie była aparatura podsłuchowa. Łukasz Zaranek udzielił radnym wymijającej odpowiedzi, ale wyraźnie zaznaczył, że pluskwy nie znaleziono. Na moje pytanie w tej sprawie zastępca burmistrza Maciej Gracz nie odpowiedział.
Radni złożyli formalną interpelację i tu już nie można było się uchylać. Okazuje się, że sprawa ma początek w lutym, gdy na ręce Burmistrza wpłynęła informacja dotycząca przekazywania przez jednego z pracowników Urzędu Miejskiego w Rogoźnie osobom trzecim danych o charakterze wewnętrznym, w tym informacji dotyczących wynagrodzeń innych pracowników. Informacja ta została udokumentowana w postaci nagrania audio.
Burmistrz zlecił audyt bezpieczeństwa budynku Urzędu Miejskiego. Audytorzy podsłuchów nie znaleźli, a więc można przypuszczać, że pracownik (lub pracownica, bo tego nie wiadomo) nagrywał sam, na swoim sprzęcie, lub że pluskwę usunął przed audytem. Incydent zgłoszono organom ścigania, a pracownik został zwolniony.