Potrzebne są dodatkowe badania – także toksykologiczne – powiedział Radiu Poznań rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak.
Od początku istniało podejrzenie, że mężczyzna mógł być pod wpływem środków odurzających. Pobudzony i agresywny biegał po ulicy u zbiegu al. Solidarności i ul. Mieszka I. Sam wezwał karetkę, bo źle się poczuł, ale kiedy ratownicy przyjechali, jego agresja wzrosła. Dlatego medycy poprosili o wsparcie policjantów. W ich asyście mężczyzna trafił do szpitala, gdzie zmarł.
Wiadomo już, że osoby interweniujące nie przyczyniły się do śmierci mężczyzny – wynika ze wstępnych ustaleń prokuratury. Biegły stwierdził, że doszło u niego do zatrzymania krążenia. Bezpośrednią przyczynę śmierci mają wyjaśnić szczegółowe badania.