Rosyjska dezinformacja to broń, którą Rosja wykorzystuje coraz częściej. Cele? Wywołanie niechęci Europy wobec Ukraińców i wojny za naszą wschodnią granicą, podział społeczeństw, chęć dezintegracji NATO i Unii Europejskiej, wywołanie strachu i paniki.
Uważajmy na to, co czytamy i co oglądamy w Internecie. "Sprawdzajmy te informacje" - mówi Aleksandra Wójtowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Kiedy widzimy tekst, który jest bardzo emocjonalny, to to jest pierwsza wskazówka, że coś może być nie tak i warto sprawdzić go w drugim źródle. Coś czytamy, czytamy sam nagłówek. Bardzo często przecież jest tak, że nagłówek mówi coś innego niż tekst. Warto chociażby kliknąć w ten tekst albo sprawdzić właśnie jeszcze na innej stronie. Słuchanie oficjalnych źródeł. Szczególnie w takich najbardziej krytycznych sytuacjach, jak na przykład właśnie wspomniany atak dronów
- tłumaczy Aleksandra Wójtowicz.
Zdaniem rozmówczyni Rosja tworzy coraz więcej nieprawdziwych stron internetowych. Te liczone są już w tysiącach. W konsekwencji może dojść do tego, że wiadomości podawane internautom przez sztuczną inteligencję mogą być nieprawdziwe. Dlatego tak ważne jest korzystanie ze sprawdzonych źródeł informacji.