"Pieniądze zostały utopione". Konfederacja chce zlikwidować system kaucyjny
Prezydent Jacek Jaśkowiak spodziewa się, że taką ofertą mogą być zainteresowani członkowie Rozbratu.
I będą stali, jak im zapłaci po pięćset czy tysiąc złotych za zbieranie podpisów na dzień. To pewnie znajdzie się wielu chętnych, którzy będą to chcieli zrobić
- powiedział w rozmowie z Radiem Poznań Jacek Jaśkowiak.
Prezydent Poznania podkreślił, że nie ugnie się pod żadną presją ani szantażem politycznym. Zadeklarował, że dopóki rządzi miastem, nie pozwoli na wyciąganie publicznych pieniędzy na pensje zawodowych piłkarzy zarabiających po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.
Niezależnie od tego, jakie tego będą konsekwencje polityczne, będę bronił pieniędzy Poznaniaków przed wyciąganiem ich przez takich czy innych przedsiębiorców
- mówił prezydent Poznania.
Jacek Jaśkowiak podał przykład innego przedsiębiorcy, który według prezydenta Poznania, chciał zrobić biznes na wiatach przystankowych.
"Myśmy to przekazali Targom. Konsekwencją tego były dwa portale hejterskie, które od lat mnie atakują" - powiedział prezydent.
W rozmowie z Radiem Poznań Jacek Jaśkowiak postawił za wzór Lecha Poznań i rodzinę Rutkowskich.
Pan Rutkowski do mnie nie przychodzi po to, żeby miasto mu przekazało 50 milionów, bo inaczej to on zrobi referendum i przekaże milion, dwa czy pięć na to, żeby mnie odwołać. Bardziej cenię takich ludzi jak pan Rutkowski, którzy osiągają sukcesy w biznesie i sporcie
- dodał prezydent.
Jacek Jaśkowiak sprecyzował także swoje wcześniejsze, głośne słowa o tym, że Bartłomiej Farjaszewski "nie ma pieniędzy". Prezydent zaznaczył, że szanuje jego sukcesy biznesowe, ale realia współczesnej piłki nożnej są bezwzględne. Utrzymanie klubu w Ekstraklasie czy walka w europejskich pucharach wymagają - zdaniem Jaśkowiaka - setek milionów złotych, którymi Farjaszewski w takiej skali nie dysponuje lub nie był gotowy ich zainwestować.