Jak mówi Katarzyna Czarnota z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów "czyściciele kamienic" otrzymali ciche przyzwolenie na takie metody. - Odcinanie prądu, ciepła. Ciągle to się zdarza, tylko jest robione sprytniej, w białych rękawiczkach - mówi pani Halina.
Wyrzucani z domów mieszkańcy narzekają, że są pozbawieni wsparcia: miasta, urzędów, policji. A sądy działają bardzo opieszale. Pierwsza rozprawa ws. pani Haliny odbyła się dopiero rok po tym, jak w jej mieszkaniu wymieniono zamki, a rzeczy wywieziono.
Podobnie było w przypadku pani Marioli, która za sprawą czyścicieli została wyrzucona z mieszkania w kamienicy przy ul. Kanałowej, po 30 latach mieszkania tam. Prosząc o pomoc usłyszałam: jak pani pomagają anarchiści, to niech oni pani dadzą mieszkanie - opowiada. Stała się bezdomną i trafiła do ośrodka. Ostatecznie - po długich staraniach, nachodzeniu urzędników i proszeniu, dostała mieszkanie socjalne od Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych.
Po pikiecie anarchiści złożyli pismo w urzędzie, w którym upomnieli się o lokatorskie prawa.