Świadomy wybór prezydenta. Latarnik Wyborczy ułatwi decyzję
Na pokładzie było 191 osób. Nikomu nic się nie stało.
Jeden z pracowników portu poinformował, że sytuacja była poważna i uruchomiono wszystkie procedury związane z awaryjnym lądowaniem.
Samolot linii Ryanair wystartował z Poznania o godzinie 6.00. Nad granicą węgiersko-rumuńską zawrócił w kierunku Polski, a następnie krążył nad Wielkopolską w celu wypalenia paliwa. Na lotnisko zadysponowano znaczne siły Państwowej Straży Pożarnej.
Samolot bezpiecznie wylądował około godziny 10. "Sytuacja była nie do przewidzenia, w jaką stronę może się rozwinąć" - powiedział nam rzecznik poznańskiego portu Błażej Patryn.
Ten samolot krążył w rejonie na kręgach dookoła Poznania. Służby zajęły swoje pozycje przy pasie startowym, w tym przypadku oczywiście mówimy o pasie do lądowania, natomiast samolot w sposób bardzo łagodny, stabilny, bez żadnych problemów. W sposób również bezawaryjny wyhamował na pasie startowym
- wyjaśnia Błażej Patryn.
Nie wiadomo, dlaczego pilot podjął decyzję o powrocie do Poznania, a nie chciał lądować w innym mieście.
Oprócz lotniskowej straży na miejsce przybyło 11 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, jak poinformował Marcin Tecław z Komendy Miejskiej.
Po wylądowaniu w Poznaniu pasażerowie udający się do Izraela nie opuścili lotniska, a zostali skierowani do innej maszyny podstawionej przez przewoźnika.
Na razie nie wiadomo, czy doszło do usterki klap wyhamowujących, czy jedynie czujniki podawały błędne informacje o awarii systemu.