W przyszłorocznym budżecie przyznali na to pół miliona złotych. Teraz aby dojść na dworzec z przystanku tramwajowego, trzeba korzystać z przejścia podziemnego. "Przejście naziemne czyli normalne pasy ze światłami - mają skrócić pasażerom drogę, nowe przejście ułatwi i przyspieszy pasażerom drogę z tramwaju do pociągu i odwrotnie" - uzasadnia radny Platformy Obywatelskiej Łukasz Mikuła.
Przeciwnikiem budowy nowego przejścia jest prezydent Poznania. Jak przekonuje Ryszard Grobelny, decydują względy bezpieczeństwa, bo naziemnemu przejściu sprzeciwia się między innymi policja. "Na dzisiaj prawdopodobieństwo budowy przejścia jest małe, ale ostatecznie nie przesądzam" - mówi nam Grobelny.
Przyznanie pieniędzy w budżecie zobowiązuje jednak prezydenta do wykonania tej inwestycji. W przeciwnym razie może nie dostać od radnych absolutorium.