Najczęściej poszkodowana jest głowa, a skutki upadków bywają tragiczne. Choć polskie prawo nie nakłada na dorosłych obowiązku jazdy w kasku na hulajnodze, eksperci ostrzegają: to właśnie on może uratować życie.
Obowiązek używania kasków ochronnych dotyczy wyłącznie kierujących motocyklem, motorowerem czy czterokołowcem. Nie dotyczy rowerzystów ani użytkowników hulajnóg elektrycznych. Nie ma też możliwości, aby dostać mandat za brak kasku na hulajnodze
- tłumaczy podkom. Małgorzata Michaś.
W praktyce oznacza to, że każdy dorosły może poruszać się hulajnogą bez kasku – ale niesie to ze sobą duże ryzyko.
Kolejny raz przypominamy, że hulajnoga elektryczna to nie zabawka - to pojazd, który wymaga ostrożności i znajomości zasad ruchu drogowego. Bez względu na to ile mamy lat wypadek może zdarzyć się każdemu. Wystarczy chwila nieuwagi, zły manewr, nierówność na drodze czy… pic.twitter.com/VMqDtYMXPm
— Policja Mazowsze (@PolicjaMazowsze) September 3, 2025
Hulajnogi elektryczne osiągają prędkości nawet 50 km/h, mimo że dozwolone jest 25 km/h. Wydaje się niewiele, ale wystarczy tylko chwila nieuwagi, by przewrócić się lub zderzyć z innym pojazdem.
W przeciwieństwie do samochodu, hulajnoga nie ma stref zgniotu, pasów bezpieczeństwa ani poduszek powietrznych. Upadając, ciało narażone jest na bezpośrednie uderzenie o twarde podłoże.
Podkomisarz Michaś zwraca uwagę, że zagrożenie jest poważne, a minimalizować je można tylko w jeden sposób – zakładając kask ochronny.
To prosta czynność, która może uratować życie i uchronić przed trwałym kalectwem
– zauważa policjantka.
Łukasz Zboralski, ekspert w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego i szef portalu brd24.pl, opublikował post na platformie X, w którym pokazał hulajnogę zdolną do osiągnięcia prędkości nawet 85 km/h. To więcej niż dopuszczalna prędkość samochodów w terenie zabudowanym, co pokazuje, jak ogromne ryzyko wiąże się z używaniem takich pojazdów bez odpowiednich zabezpieczeń.
HULAJNOGA 85 km/h!!!!
— Łukasz Zboralski (@_zboral) August 22, 2025
Spotkałem dziś chłopca w Piasecznie, który przyjechał hulajnogą BOYUEDA S3-11.
To kosztuje prawie 6k i rozpędza się do 85 km/h jak motocykl.
Ale za to miał kask - więc minister @DariuszKlimczak jest spokojny pic.twitter.com/MQc4gKPpXU
Choć na razie prawo nie obliguje użytkowników hulajnóg do używania kasków, trwają prace nad nowelizacją przepisów. Nowe regulacje mają wprowadzić obowiązek noszenia kasków dla osób poniżej 16. roku życia.
Na razie nie wiadomo jeszcze, jakie sankcje będą grozić za brak kasku, ale ministerstwo infrastruktury zapowiada kampanię społeczną, która ma uświadamiać najmłodszym i ich rodzicom, jak ważna jest ochrona głowy podczas jazdy.
14 lipca podczas posiedzenia Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jednogłośnie przyjęto uchwałę o rozpoczęciu prac nad przepisami wprowadzającymi obowiązek noszenia kasków przez osoby do 16. roku życia – nie tylko na hulajnogach elektrycznych, ale także na rowerach i innych urządzeniach transportu osobistego.
Jak czytamy na rządowych stronach, wniosek w tej sprawie do ministra infrastruktury skierowała w maju rzeczniczka praw dziecka. W odpowiedzi resort poparł propagowanie bezpiecznych zachowań w ruchu drogowym, w tym również z korzystania z kasku przez niechronionych uczestników ruchu drogowego we wskazanych przez rzeczniczkę przypadkach.
Rodzice, czy wy na pewno wiecie co robicie kupując swoim dzieciom takie hulajnogi i pozwalacie im jeździć bez żadnego zabezpieczenia i edukacji?
— Służby w akcji (@Sluzby_w_akcji) July 26, 2025
Ten 12-latek z Lubawy miał szczęście i trafił do szpitala jedynie z potłuczeniami. Film ku przestrodze. pic.twitter.com/PnM4mT4sGk
Podczas obrad minister infrastruktury Dariusz Klimczak zaznaczył, że podobne regulacje obowiązują już w wielu krajach Unii Europejskiej, a różnice dotyczą jedynie wieku, do którego dzieci muszą używać kasków.
Minister zapewnił, że resort przyjrzał się tym przepisom i zbadał ich wpływ na bezpieczeństwo
- czytamy w serwisie brpd.gov.pl.
Dodał, że w Polsce należy wypracować własne, mądre i akceptowalne społecznie prawo, które uchroni dzieci przed skutkami wypadków na rowerze czy hulajnodze elektrycznej.
Czytaj także: Jakie samochody giną w Poznaniu? Te modele kradną najczęściej
Kolejne nagranie z hulajnogą w roli głównej.. pic.twitter.com/oSKYFpkyeZ
— STOPCHAM (@stopchampl) September 4, 2025
Ostatnie miesiące przyniosły w Polsce śmiertelny wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych. W Olszynach (woj. małopolskie) w sierpniu 2025 roku zginął 11-letni chłopiec, który wjechał hulajnogą pod ciężarówkę. Sprawą zajmuje się policja.
Do kolejnej tragedii doszło 7 lipca w Świeciu. Dwóch 15-latków poruszających się hulajnogą elektryczną straciło równowagę. Nie mieli kasków, ani innych zabezpieczeń. Jeden z chłopców zmarł w szpitalu mimo wysiłków lekarzy, drugi doznał poważnych obrażeń.
Na początku września dwóch mężczyzn, jadących na hulajnodze elektrycznej, zginęło po potrąceniu przez samochód ciężarowy w miejscowości Błonie Wieś na Mazowszu.
Mimo szybkiej interwencji służb ratunkowych i walki o życie poszkodowanych, skutki tego wypadku okazały się tragiczne
- informuje OSP Błonie.
To tylko kilka przykładów, niestety tragicznych wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych było więcej.
W każdy dzień weekendu do szpitala trafia około 20 osób poszkodowanych w wypadkach na hulajnogach i rowerach. – Zazwyczaj jechały za szybko, bez kasku, a niekiedy pod wpływem alkoholu – przekazał PAP dr hab. Paweł Łęgosz, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu Warszawskiego Uniwersyetu Medycznego.
Jeżdżąc codziennie rowerem, mijam kilkanaście hulajnóg, które pędzą znacznie szybciej niż dozwolone 20 km/h. To naprawdę walka o życie
– podkreślił lekarz.
Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku rowerów elektrycznych, zwłaszcza wśród dostawców żywności, którzy zwykle nie mają kasków. – Apeluję, by choć mieli przy sobie oświadczenia, że w razie wypadku można pobrać ich narządy – mówi dr Łęgosz.
Wielu naszych pacjentów stoi na granicy życia i śmierci. Gdyby ich organy mogły komuś pomóc, to choć coś dobrego by pozostało
– dodał.
Lekarz zwrócił uwagę, że wypadki dotyczą zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Często obserwuję rodziców, którzy pozwalają małym dzieciom jeździć slalomem po całej ścieżce rowerowej, zupełnie ich nie pilnując
– wyjaśnił.
Te tragiczne zdarzenia przypominają, że nawet krótka przejażdżka hulajnogą elektryczną może skończyć się dramatycznie, jeśli nie zachowa się podstawowych zasad bezpieczeństwa. Noszenie kasku i odpowiednie przygotowanie do jazdy nie jest jedynie formalnością – może uratować życie.
W Zielonej Górze kierujący hulajnogą potrącił pieszego na chodniku. Jechał za szybko i nie ustąpił pierwszeństwa. Pieszy nie ucierpiał poważnie, sprawca ze złamaną nogą trafił do szpitala i dostał 1500 zł mandatu. pic.twitter.com/pGddf4eUTe
— Remiza.pl (@remizacompl) July 18, 2025
Szef SOR Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Bogdan Stelmach w rozmowie z PAP zaznacza, że szczyt sezonu jednośladowego przypada na przełom lipca i sierpnia, kiedy do Warszawy przyjeżdżają turyści, a najgroźniejsze są wypadki przy dużych prędkościach.
Jak zauważa, prawdziwym zagrożeniem jest hulajnoga jadąca 40 km/h. Pasażer w momencie upadku wypada z niej z taką samą prędkością i od jego szczęścia zależy, gdzie się zatrzyma. Dodatkowo ofiarami stają się przypadkowi przechodnie, w tym dzieci i seniorzy.
Czas najwyższy, by użytkownicy hulajnóg i rowerów byli zobowiązani do wykupienia ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków
– podsumowuje szef SOR UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Choć przepisy dają dorosłym wolny wybór, warto pamiętać, że kask to jedyna realna ochrona w przypadku wypadku na hulajnodze. To koszt kilkudziesięciu lub kilkuset złotych, który może zadecydować o zdrowiu, a nawet życiu.
Dlatego zamiast pytać, czy trzeba – lepiej zapytać, czy warto. Odpowiedź jest oczywista: tak, zawsze.