W tym roku bociany przyleciały do Polski później niż zwykle, ale wbrew obawom naukowców, urodziło się dużo piskląt. Nie potwierdziła się też teoria, że ptaki zostaną u nas na dłużej.
Tak zachowanie bocianów próbuje wytłumaczyć prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Zastanawialiśmy się z grupą kolegów z Grupy Badawczej Bociana Białego i z Joachimem Siekierą, z którym od lat współpracuję i z profesorem Leszkiem Jerzakiem z Uniwersytetu Zielonogórskiego co jest nie tak. Najprawdopodobniej młode ptaki, które jeszcze nie potrafią wyczuwać wszystkich kominów powietrznych, tego jaki jest rozkład temperatur w powietrzu, po prostu stwierdziły, że bezpieczniej jest wybrać się nieco wcześniej, lecieć być może troszkę wolniej, mniejszymi skokami z częstszymi przerwami, ale jednak bezpiecznie, żeby uniknąć zawirowań pogodowych
- mówi prof. Piotr Tryjanowski.
Ornitolodzy spodziewają się masowego wylotu dorosłych bocianów w połowie sierpnia. Nieliczne bociany mogą jednak zostać w miesiąc dłużej. Wszystko odbywa się około 10 dni wcześniej niż w poprzednich latach.
Zapowiedzią wylotu ptaków są tak zwane sejmiki bocianie. Na jednym polu żerować może nawet kilkadziesiąt osobników.
Bociany lecą na wysokości kilometra z prędkością do 70 kilometrów na godzinę. Jednego dnia pokonują nawet 200 kilometrów.