Politechnika Poznańska będzie miała od marca komputer kwantowy
"Jesteśmy oburzeni, że nasza wieś, która została włączona w granice miasta kilkadziesiąt lat temu, żeby miasto mogło się rozbudowywać na wolnych terenach, teraz została w całości strefą otwartą, w której nie ma możliwości pobudowania niczego. Mogą jedynie powstać lasy, łąki i zbiorniki wodne" - mówią mieszkańcy.
Budynki tak, jak stoją w tej chwili zostały obrysowane i to jest wyznaczony obszar zabudowy. Na terenie wolnym, a nawet 2, 3 metry za budynkiem to jest teren otwarty i ta zabudowa będzie niemożliwa
- zauważają.
Oznacza to, że mieszkańcy, którzy już mają wydane decyzje na budowę, będą mogli inwestycję wykonać, ale w przyszłości, po wejściu planu - już nie. Dotyczy to nie tylko zabudowy mieszkaniowej, ale także gospodarczej.
Miasto tłumaczy, że takie są przepisy ustawy.
Obecna polityka ma służyć właśnie nierozlewaniu się miast i gmin i ma to wynikać z konkretnego wzoru, w którym bierze się pod uwagę demografię. Chodzi o to, że tam gdzie nie ma sieci dróg, to trzeba ograniczyć budownictwo
- przekazuje naczelnik Wydziału Strategii Rozwoju Monika Otrębska Juszczak.
Naczelniczka tłumaczy, że miasto musi uchwalić plan ogólny do lipca. Jeśli tego nie zrobi, to nie będzie można opracowywać planów miejscowych i nie będzie można wydawać warunków zabudowy i wówczas miastu grozi paraliż planistyczny.
Konsultacje potrwają do 26 lutego.