Zoo to nie menażeria ku uciesze gawiedzi ani teren dla tego rodzaju miejskich eventów
– napisała.
Jej zdaniem wytyczenie trasy przez teren ogrodu zoologicznego to naruszenie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o ochronie przyrody.
Zapisy pierwszej jasno definiują płoszenie zwierząt oraz narażanie ich na stres oraz godzenie w dobrostan jako akt znęcania się
– twierdzi była dyrektor.
Według Ewy Zgrabczyńskiej biegu nie można porównać do codziennego funkcjonowania zoo i odwiedzania przez tysiące osób.
Zgodnie z regulaminem zwiedzania muszą oni zachowywać się spokojnie, zwiedzać zoo w formie spaceru, nie wolno wprowadzać na teren zoo nawet rowerków dziecięcych. Bieg to naruszenie rutyny bytowania zwierząt, w tym gatunków szczególnie podatnych na stres takiej zmiany
– napisała w liście do prezydenta Poznania, którego prosi „o gram etyki, zdrowego rozsądku, empatii".
Była szefowa poznańskiego ogrodu zoologicznego w marcu ubiegłego roku usłyszała zarzuty. Prokuratura twierdzi, że dyrektorka działała na szkodę miasta. Władze Poznania zwolniły ją dyscyplinarnie.
W czasie swoich rządów Ewa Zgrabczyńska sprowadzała do poznańskiego ogrodu zoologicznego zwierzęta, które występowały w cyrkach. W 2019 roku ratowała też tygrysy na granicy polsko-białoruskiej.