Na pierwszą rozprawę stawili się między innymi pokrzywdzeni. Sąd wyłączył jawność rozprawy w całości za wyjątkiem jawnego odczytania aktu oskarżenia bez uzasadnienia.
"Akt oskarżenia obejmuje kilka czynów" - mówi zastępca prokuratora rejonowego w Koninie, Aleksandra Marańda.
Jeden z oskarżonych był organistą Kościoła pod wezwaniem św. Barbary w Turku. Zarzucane ma dwa czyny polegające na popełnieniu przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności na szkodę małoletnich. Jeżeli chodzi o Artura Z., drugiego z oskarżonych, zarzucane są mu przestępstwa polegające również na popełnieniu przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności
- mówi Marańda.
Dodatkowo, byłego ordynatora Artura Z. oskarżono o posiadanie dziecięcej pornografii i nawiązywanie kontaktów z małoletnimi po to, by doprowadzić ich do poddania ich innej czynności seksualnej.
Aleksandra Marańda przekazała, że dowody to przede wszystkim zeznania małoletnich osób pokrzywdzonych oraz innych świadków, a także dane wyeksportowane z zabezpieczonych w toku postępowania nośników danych.
Całość zgromadzonego w toku postępowania przygotowawczego materiału dowodowego, w tym opinie psychologiczno-psychiatryczno-seksuologiczne potwierdzają zasadność skierowanego do Sądu aktu oskarżenia. Jak wiadomo wszystkie przestępstwa popełnione na szkodę małoletnich, a zwłaszcza przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, są to przestępstwa, które są społecznie szkodliwe w stopniu bardzo znacznym
- mówi Marańda.
"Perfidia polega na tym, że ktoś buduje na początku relację, a następnie dopiero odbiera to, o co mu naprawdę chodziło" - mówi pełnomocnik pokrzywdzonych Artur Nowak.
Bardzo trudne było powiedzenie w ogóle o tym. Nawet po latach, natomiast byli bardzo przynagleni tym, że widzieli, że jeden ze sprawców cały czas ma kontakt z młodymi ludźmi. Widzieli jego aktywność w mediach społecznościowych. Wszystko do nich wróciło. Postanowili zrobić z tym porządek
- mówi Nowak.
Radio Poznań poprosiło także o komentarz adwokata oskarżonego Artura Z., Macieja Lenarta.
Stanowisko jest oczywiste i niezmienne od samego początku. Nasz klient nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Mam nadzieję, że postępowanie dowodowe wykaże, że miał rację
- mówi Lenart.
Do zdarzeń, których dotyczy oskarżenie, miało dojść w latach 2011-2013, a także 2023-2024. Śledczy ustalili, że poszkodowanych jest 8 osób, z czego 2 to już osoby pełnoletnie. Oskarżonym grozi od dwóch do 12 lat więzienia. 48-latkowie zostali zatrzymani w ubiegłym roku.