Przedsiębiorstwo przetwarza krew drobiową na pasze dla zwierząt i - jak się okazuje - jest z tego powodu uciążliwe dla potoczenia.
Co jakiś czas okoliczni mieszkańcy narażeni są na fale smrodu ze strony firmy. A dodać trzeba, że zlokalizowana jest ona na terenie miasta nieopodal osiedli mieszkalnych. Zdarza się czasem, że psująca się krew rozsiewa w okolicy odór padliny i wszystko wskazuje na to, że problemu nie uda się zlikwidować, bowiem mimo zapewnień ze strony firmy - daje on o sobie znać.
Ostatnio - odpady z produkcji zatkały kanalizację ściekową i na pobliską łąkę rozlała się krwista, galaretowata maź.
Dziś - trójka mieszkańców miasta próbowała zablokować zakład, wstrzymując dostawy surowca.
Nie wjedziesz - protest jest; mamy pierwsze auto, które blokujemy - musisz widlakiem przyjechać i zabrać, bo nie wjedziesz
- usłyszał jeden z dostawców.
Przebieg protestu na bieżąco relacjonowany był w mediach społecznościowych:
Cały czas blokujemy DeVerisa, żeby nie można było wjeżdżać, za chwilę podstawimy autobus, który będzie blokował jeden z wjazdów, czekamy też na większą ilość mieszkańców, zobaczymy co z tego wyjdzie - jeśli dzisiaj zakończy się to fiaskiem to znaczy, że mieszkańcom odór nie przeszkadza
- mówili protestujący.
Organizatorzy nie doczekali się wsparcia ze strony mieszkańców - protest zakończył się pouczeniem ze strony policji skierowanej na miejsce zdarzenia. Dodajmy, że władze Turku skierowały do kilku instytucji związanych z ochroną środowiska wniosek o natychmiastowe zamknięcie uciążliwej firmy.