Musimy sobie uświadomić, że jeżeli podzielimy to na 38 milionów, to wyjdzie 150 złotych na osobę. Rodzina 5-osobowa przeznacza na to, żeby rozpadały się rodziny rocznie 750 złotych. (...) Ponadto sam fundusz alimentacyjny - nie wszyscy, którzy są zobowiązani do płacenia alimentów się z tego wywiązują. Jest fundusz alimentacyjny, który kosztuje ogromne pieniądze
- mówił Krzysztof Szwarc.
Każdego roku w Polsce rozpada się od 200 do 250 tysięcy małżeństw. Część na skutek rozwodów, część z powodu śmierci współmałżonka.
Poniżej pełny zapis rozmowy:
Roman Wawrzyniak: 5,5 miliarda złotych rocznie kosztów rozpadu małżeństw - dla budżetu państwa ta kwota robi wrażenie. To są koszty, które jak się rozłoży na każdego podatnika, na każdego z nas, to niemała kwota. Skąd ta ogromna kwota powstała?
Krzysztof Szwarc: Panie redaktorze, chciałem powiedzieć że może te 5,5 miliarda nie robi takiego wrażenia jak 150 zł na osobę rocznie. Budżet państwa operuje różnymi miliardami, Tarcza Antykryzysowa 7 miliardów, na program Rodzin Plus tyle miliardów, inne sprawy tyle miliardów. To jedne z kilku miliardów, które są wydawane przez budżet państwa. Ale musimy sobie uświadomić, że jeżeli podzielimy to na 38 milionów, to wyjdzie 150 złotych na osobę. Rodzina 5-osobowa przeznacza na to, żeby rozpadały się rodziny rocznie 750 złotych. Gdyby mi ktoś powiedział „Daj 750 złotych z budżetu twojej rodziny, aby ileś tam rodzin mogło się rozstać” to powiedziałbym „W życiu! Mam ważniejsze potrzeby”. I rzeczywiście to robi wrażenie. A skąd ta kwota? Musimy sobie uświadomić, że rozpad rodzin to nie tylko pójście do sądu, rozwód i koniec. Oczywiście te koszty rozwodowe, to niemałe pieniądze, ale wiąże się to też z tym, że później prowadzi się postępowania okołorozwodowe, między innymi prawa do ustalenia ojcostwa, prawo do wypłaty alimentów, ściąganie tych alimentów – to się ciągnie, ciągnie i to kosztuje. Ponadto sam fundusz alimentacyjny – nie wszyscy, którzy są zobowiązani do płacenia alimentów się z tego wywiązują. Jest fundusz alimentacyjny, który kosztuje ogromne pieniądze. Piecza zastępcza dla dzieci czy wychowywanie dzieci. To są kwoty, które tak naprawdę kumulują się w tym 5,5 miliarda. Tego jest więcej, ale jest znaczna część kosztów, których nie udało się nam oszacować - będziemy o tym mówić jutro na konferencji. To jest minimalny koszt, te 5,5 miliarda, to jest co najmniej tyle.
Myślę, że ten raport po jego upublicznieniu jutro w całości będzie szeroko komentowany, zważywszy również na takie dane, które już znamy - że każdego roku w Polsce rozpada się ponad 200 tysięcy małżeństw. Proszę powiedzieć czy to jest jakiś stały trend? Rok do roku czy jak to wygląda?
Muszę wyjaśnić: te 200 tysięcy rozpadów małżeństw, to na skutek rozwodów i zgonów współmałżonka. To jest potężna liczba. Utrzymuje się ona między 200 a 250 tysięcy. 200 tysięcy to było ostatnio - jeśli dobrze patrzę - 40 lat temu Od tego czasu, od początku lat 80. utrzymuje się trend między 200 a 250 tysięcy. Ale to nie byłoby tak istotne, gdybyśmy nie konfrontowali tego z liczbą nowo zawartych małżeństw. Od tych 40 lat ciągle liczba nowo zawartych małżeństw jest niższa niż liczba małżeństw, które się rozpadają. Krytycznym pod tym względem był rok 2020 - myślę, ze w dużej mierze było to spowodowane przez kryzys związany z koronawirusem, ale w ubiegłym roku saldo małżeństw – jeśli tak mogę to określić – wynosiło minus 100 tysięcy.
Jakie wnioski z tego wynikają panie doktorze? Czy to znaczy, że coraz częściej żyjemy na kocią łapę tak zwaną lub w konkubinatach jakichś?
O ile zgonów współmałżonków tak naprawdę nie możemy w bezpośredni sposób, bo śmierć to jest to, co każdego z nas czeka i każde małżeństwo prędzej czy później w ten sposób się rozpadnie, ale na rozwody można wpłynąć. Moim zdaniem rozwodów w znacznej mierze można uniknąć. Wystarczy odpowiednie podejście, może jakaś terapia, gdy małżeństwo jest w kryzysie, to monitoring oczywiście tego, to można poprawić tę sytuację. Pan powiedział o życiu na kocią łapę – to jest kolejny element, który powoduje rozpad rodzin. Życie w związkach partnerskich może być interpretowane jako rodzina niepełna, to jest bardzo łatwe, a może inaczej, bardzo trudne jest do udowodnienia, że jest to rodzina pełna. Dlatego że nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego, że mężczyzna i kobieta tworzą z dziećmi związek. Coraz częściej rodzą się dzieci poza związkami małżeńskimi, obecnie to jest około 25 procent.
To co mnie wstrząsa w tym raporcie , to najgorsze dane dotyczą właśnie dzieci: co setne polskie dziecko w wieku przedszkolnym doświadcza rozwodu rodziców. Jak to wygląda na przestrzeni lat?
Nie mam danych dotyczących szerokiego horyzontu. Od początku XXI wieku mniej więcej utrzymuje się to na podobnym poziomie. Rodzice co setnego dziecka w wieku przedszkolnym rozwodzą się. To jest niesamowita trauma nie tylko dla rodziców, ale szczególnie dla dzieci. Doświadczają czegoś co będzie w przyszłości skutkowało być może podobnym postępowaniem. Badania pokazują, że osoby wzorują się na związkach swoich rodziców. To jest tak zwane dziedziczenie związków. Jeżeli dzieci w wieku przedszkolnym doświadczają rozpadu związku swoich rodziców, to im się to prawdopodobnie utrwali i z dużą ostrożnością będą podchodziły do zawierania swoich związków. Być może nigdy takich związków nie zawrą, bo będę miały traumę tego co doświadczyły w swojej rodzinie.
Czy tylko badaliście twarde dane statystyczne? Czy szukaliście też odpowiedzi przyczyn i powodów takich wyników
Ambicje były dużo większe. To co podajemy, to absolutne minimum, ale są sprawy do których nie udało się dotrzeć, m.in. koszty opieki na dziećmi, które doświadczają rozwodu rodziców, być może w szkołach, przedszkolach te dzieci wymagają opieki, być może pomocy w nauce. Koniecznie chcieliśmy zbadać opiekę zdrowotną, w jaki sposób osoby, które się rozwodzą się korzystają z opieki zdrowotnej i ile na to przeznacza się pieniędzy. Są tez pewne preferencje dla osób samotnie wychowujących dzieci. Nie udało nam się ustalić jaki np. odsetek rodzin, które są niepełne, korzysta z dodatków mieszkaniowych, mieszkań komunalnych czy też preferencji przy przyjmowaniu dzieci do przedszkola.
Całe mnóstwo dodatkowych pytań, na które w tym badaniu nie poznamy odpowiedzi. Dużo pracy jeszcze przed Wami, także dodatkowej pracy w szukaniu odpowiedzi na pytanie o powody, a do tego szukanie recepty.
Mamy nadzieję, że ten raport będzie przyczynkiem do dalszych działań i badań. My jesteśmy prekursorami tych działań. Jeszcze nikt nie próbował oszacować kosztów rozpadu rodzin w Polsce. W Europie bodajże tylko w Wielkiej Brytanii próbowano, na świecie dochodzi chyba Australia i Stany Zjednoczone. To jest nowy temat, który jest wart rozbudowywania, drążenia i szukania kolejnych danych oraz współpracy z innymi ekspertami.
Czego jeszcze dowiemy się jutro na organizowanej w Warszawie konferencji prasowej?
Dowiemy się między innymi jakich informacji dokładnie nam brakuje, ale też jak należy wzmacniać rolę rodziny, chcielibyśmy dyskutować o tym jak unikać rozwodów, jak należy wzmacniać, a może prowadzić politykę rodzinną w kontekście wzmacniania rodziny.