Choć w ciągu czterech ostatnich lat nakłady na onkologię w Wielkopolsce wzrosły trzykrotnie - w tym roku to niemal 350 milionów złotych - i tak to nie starcza na bieżące potrzeby. Stąd kolejki i odsyłanie chorych na przyszły rok. Dla radnych to sytuacja nie do zaakceptowania, dlatego domagają się od NFZ szczegółowych wyjaśnień, a póki co rozważają możliwość tymczasowego rozwiązania problemu. - Możemy uruchomić coś co nazywamy kołem ratunkowym, czyli środki, które na krótki czas uda się uzyskać np. w środkach wewnętrznych szpitali - mówi radny Rafał Żelanowski. Przedłużanie tej sytuacji może doprowadzić do upadku szpitali.
Radnych z komisji zdrowia oburzyła też kwestia rozdziału dodatkowych pieniędzy przyznanych z rezerwy NFZ. Przyznanych 18 milionów dla Wielkopolski to zaledwie około 5 procent całej kwoty. W sprawie sytuacji pacjentów onkologicznych radni chcą też lobbować u wielkopolskich parlamentarzystów.