Mieszkańcy wnioskują o instalację progów, a potem... nie mogą się zdecydować gdzie je zbudować. Według starosty Cyranka, jazda przez progi wygląda tak.
Samochód musi zwolnić, przyspieszyć i szybczej przez ten próg przejechać.
A za progiem trzeba nadrobić stracony czas, więc pedał w podłogę.
Hałas jest większy, niż gdy ten samochód przejeżdża.
Wicestarosta Cyranek odpowiedzialny za drogi, niejeden próg nadzorował.
Mieszkańcy widzą, pojawia się dyrektor zarządu dróg, pojawia się wicestarosta, coś się będzie działo na drodze. Jest wniosek o próg zwalniający. Bardzo dobrze, panie starosto, tylko nie tu.
- mówi Cyranek. A jeśli nie tu, to gdzie? Najlepiej 30 metrów dalej...
30 metrów dalej historia się powtarza. Według wicestarosty Cyranka, gmina Oborniki nie wybudowała z powodu pojedynczych sprzeciwów mieszkańców progu zwalniającego na jednej z dróg, mimo wielokrotnych wniosków.