Koty są podobno w 1/3 naszych domów. Z drugiej strony są to zwierzęta budzące u niektórych silną niechęć. Czy koty powinny żyć na wolności? Co zrobić z rosnącą populacją kotów wolnożyjących? Tak jak np. w Ostrowie Wielkopolskim. Tam bezdomne koty stają się coraz większym problemem.
Zwierzęta wałęsają się po osiedlach i ogródkach działkowych. Jedni je dokarmiają, inni przepędzają, a jak to nie skutkuje - nawet podtruwają! W Ostrowie mieszkańcy budują domki dla kotów, wystawiają miski z jedzeniem i wodą. Nawet sklep zoologiczny pomaga w dokarmianiu.
Według prawa "Koty wolno żyjące to zwierzęta dzikie, które w myśl przepisów o ochronie zwierząt stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu. Stanowią one stały element ekosystemu miejskiego, a ich obecność w budynkach w zdecydowany i naturalny sposób zapobiega obecności i rozmnażaniu się myszy i szczurów, które mogą być potencjalnym źródłem niebezpiecznych chorób. Koty wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, w związku z tym, nie wolno ich wyłapywać, wywozić ani utrudniać im bytowania w danym miejscu".
Przypomnijmy dramat powodzi z 1997 roku, która zabiła większość wolno żyjących kotów na Dolnym Śląsku. Wówczas pojawiło się zagrożenie niekontrolowanego mnożenia się szczurów. Według wiceprezydenta Ostrowa Wielkopolskiego Ziemowita Borowczaka problem dzikich kotów występuje tylko w miastach.
Koty potrafią poróżnić mieszkańców: wybuchają sąsiedzkie kłótnie i wojny między dokarmiającymi koty i budującymi dla nich domki, a tymi, którym koty przeszkadzają, którzy narzekają na "zapachy" i hałasy marcujących kotów. Jak rozwiązać ten problem? Bo w Ostrowie ludzie - przez koty - drą koty!
Kaliski radny Wojciech Kornaszewski złożył do władz miasta interpelację w sprawie kotów. Chodzi o systemowe rozwiązanie tego problemu. Radny chce wywołać dyskusję na temat bezdomnych kotów i sposobów na zaradzenie problemowi.
Pod Ostrowem w Wysocku Wielkim kilka lat temu powstało Międzygminne Schronisko dla Zwierząt, ale jest tam miejsce tylko dla psów. Nie ma kociarni. Z jej budową zresztą są problemy, bo gminy nie są zainteresowane powstaniem kociarni. Z drugiej jednak strony kociarnia nie jest dla kotów dobrym miejscem, zwierzęta te nie czują się w takich warunkach dobrze.
Taka kociarnia funkcjonuje w Kaliszu. Katarzyna Pałka-Magdyś, która opiekuje się bezdomnymi kotami z kaliskiego schroniska, uważa, że kociarnie są potrzebne, ale muszą być to obiekty odizolowane od psów, ocieplane i posiadające wybieg. W niektórych miastach urzędy prowadzą akcję pomocy kotom. W Biurze Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy funkcjonuje Wydział ds. Zwierząt. Do nich można się zgłaszać po skierowania na leczenie lub kastrację kotów żyjących na wolności czy po karmę dla tych zwierząt.
Czy w Państwa otoczeniu są koty? Czy jest ich za dużo? A może gdzieś brakuje kotów... i można by się umówić na ich przesiedlenie?