Jeżeli chodzi o gimnazja, to w mieście Kaliszu uczy się 15% dyslektyków, w Poznaniu 12%, podobnie jak powiecie ostrzeszowskim, ale tu w ciągu ostatniego roku odnotowano najwyższy wzrost liczy dzieci z orzeczeniami. Powiat ostrzeszowski jest też w czołówce jeżeli chodzi o szkoły podstawowe. Tam praktycznie co piąty uczeń ma stwierdzoną dysleksję. Na drugim biegunie jest natomiast powiat gnieźnieński. Tam dysleksję stwierdzono jedynie u 2 procent uczniów podstawówek. Z czego to wynika?
Widać ogromne różnice między różnymi regionami. - Powodów może być wiele. Ale na bazie prawdziwych problemów dzieci wiele osób korzysta z ułatwień w nauce w sposób nieuczciwy - mówi Zofia Hrychorowicz, dyrektor OKE. Dzieci z dysleksją jest więcej, bo więcej o niej i łatwiej jest ją zdiagnozować. Kiedyś nie zajmowano się sprawą i dzieci pozostawiano z problemem. Wielkopolska i tak nie jest w czołówce województw o największym odsetku dyslektyków. Pod tym względem prześciga nas na przykład województwo zachodniopomorskie.
Apelujemy, żeby dysleksji, dysortografii, czy dysgrafii nie lekceważyć. Zdaniem naukowców można ją zdiagnozować już u najmłodszych dzieci. Czym może się objawiać? Na przykład dziecko w przedszkolu może mieć trudności z powtarzaniem pewnych sekwencji kroków. Może mieć też mieć mniej sprawne rączki. Oprócz tego czytając dziecku bajkę możemy zapytać o czym była. Jeżeli maluch będzie miał problem z odpowiedzią, powinniśmy się tym zainteresować.