NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Coraz więcej dyslektyków. Dlaczego?

Publikacja: 12.12.2012 g.15:31  Aktualizacja: 12.12.2012 g.16:33
Poznań
Liczba dyslektyków - dysortografów, dyslektyków i dysgrafów w Wielkopolsce rośnie. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu po raz kolejny zebrała dane ze szkół podstawowych i gimnazjów.
Szkoła, tablica, klasa, lekcja - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    Jeżeli chodzi o gimnazja, to w mieście Kaliszu uczy się 15% dyslektyków, w Poznaniu 12%, podobnie jak powiecie ostrzeszowskim, ale tu w ciągu ostatniego roku odnotowano najwyższy wzrost liczy dzieci z orzeczeniami. Powiat ostrzeszowski jest też w czołówce jeżeli chodzi o szkoły podstawowe. Tam praktycznie co piąty uczeń ma stwierdzoną dysleksję. Na drugim biegunie jest natomiast powiat gnieźnieński. Tam dysleksję stwierdzono jedynie u 2 procent uczniów podstawówek. Z czego to wynika?

    Widać ogromne różnice między różnymi regionami. - Powodów może być wiele. Ale na bazie prawdziwych problemów dzieci wiele osób korzysta z ułatwień w nauce w sposób nieuczciwy - mówi Zofia Hrychorowicz, dyrektor OKE. Dzieci z dysleksją jest więcej, bo więcej o niej i łatwiej jest ją zdiagnozować. Kiedyś nie zajmowano się sprawą i dzieci pozostawiano z problemem. Wielkopolska i tak nie jest w czołówce województw o największym odsetku dyslektyków. Pod tym względem prześciga nas na przykład województwo zachodniopomorskie.

    Apelujemy, żeby dysleksji, dysortografii, czy dysgrafii nie lekceważyć. Zdaniem naukowców można ją zdiagnozować już u najmłodszych dzieci. Czym może się objawiać? Na przykład dziecko w przedszkolu może mieć trudności z powtarzaniem pewnych sekwencji kroków. Może mieć też mieć mniej sprawne rączki. Oprócz tego czytając dziecku bajkę możemy zapytać o czym była. Jeżeli maluch będzie miał problem z odpowiedzią, powinniśmy się tym zainteresować.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 1
    B 13.12.2012 godz. 15:31
    Dopóki część pedagogów nie weźmie się do roboty problem będzie narastać. Poradnie potrafią (albo i nie ) przeprowadzić tzw. badania, diagnozują i co? ano nic. Zostawiają problem innym. Najczęściej nauczycielom, którzy i tak mają codziennych problematycznych dzieci w nadmiarze. Dziecko z dysleksją powinno być prowadzone poza lekcjami odrębnie, gdyż problemy, które mu przeszkadzają są tylko jego problemami. Aby dziecko mogło poradzić sobie z nimi musi pracować indywidualnie ze specjalistą (nie z kimkolwiek, którego zwą pedagogiem), gdyż wielu tzw. pedagogów poza teoretyczną definicją dysleksji wogóle nie wiedzą o co chodzi. Może potwierdzić to wielu rodziców zmagających się samotnie z tymi trudnościami.