Związkowcy PKS od dawna, zaniepokojeni o los swojej firmy, słali pisma do Ministra Skarbu, premiera i nie doczekali się odpowiedzi. Chodziło o zbyt niską, ich zdaniem, wycenę przeznaczonego do prywatyzacji przedsiębiorstwa. W końcu kilkanaście dni temu wykorzystali przyjazd premiera do podkonińskiego Brzeżna. Chcieli zamanifestować swoje niezadowolenie ale protest zamienił się w rozmowę. I wreszcie coś drgnęło.