Kiedy Marcel trafił do szpitala ze złamaną nóżką, rozmawiała z nim psycholog. Nie zauważyła, by dziecko bało się opiekunów, dlatego na prośbę obrońcy dziś w sądzie zeznawał kolejny psycholog. Mówił, że pamięć u tak małych dzieci jest nietrwała.
Dziecko nie ma świadomości np. magazynowania, zapamiętywania, a jeżeli jakieś informacje koduje, zapamiętuje, to czas przechowywania jest dosyć krótki i stąd mówi się o amnezji dziecięcej. Nie pamiętają. Jeżeli każdy z nas obecnych na tej sali sięgnie pamięcią do okresu 0-2 lata, czy jesteśmy sobie w stanie przypomnieć wydarzenia z tego okresu, jest to niemożliwe
- mówił Marcin Cholewiński.
Obrońcy ojczyma Marcela te wyjaśnienia nie zadowoliły, dlatego złożył wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych psychologów. Sąd decyzję w tej sprawie podejmie na kolejnej rozprawie.
Proces zmierza do finału. Do przesłuchania został jeden świadek, który dziś się nie stawił. Sąd chce się zapoznać także z aktami śledztwa w sprawie policjantów, którzy mieli wiedzieć o tym, co dzieje się w domu Marcela, ale nie reagowali.