"Urząd Miasta Poznania w sierpniu złożył wniosek o zgodę na niszczenie gniazd" – mówi wicedyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu, Jacek Przygocki.
Wezwano wnioskodawcę do złożenia wyjaśnień w przedmiotowej sprawie. Te wyjaśnienia dotyczyły wskazanego we wniosku gatunku ptaka, którego gniazdo stwierdzono na planowanych do usunięcia drzewach i jak wynika z przedłożonych wyjaśnień, gatunkiem tym nie był gołąb miejski, tylko grzywacz, który nie jest objęty ochroną gatunkową i w związku z powyższym we wrześniu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska umorzył postępowanie
- mówi Jacek Przygocki.
Grzywacz to gatunek łowny chroniony przez prawo łowieckie. Nie przewiduje ono jednak możliwości niszczenia siedlisk. Marszałek województwa może jedynie zgodzić się na płoszenie takich zwierząt. Miejscy urzędnicy nie podjęli jeszcze dalszych kroków w sprawie.
Społecznicy zaangażowani w postępowanie przekonują, że wycinka lub przesadzenie drzew z gniazdami grzywacza będą nielegalne.
"Powinniśmy bronić całego siedliska" – przekonuje Aneta Mikołajczyk z Koalicji ZaZieleń Poznań.
Będziemy dążyć do tego, żeby te drzewa pozostały. Jeśli będzie wydana decyzja na wycinkę tych drzew, my się od tej decyzji odwołamy. Jeśli miasto będzie działało zgodnie z prawem, to ta procedura przesunie się jeszcze o kilka dobrych miesięcy
- mówi Aneta Mikołajczyk.
Miejscy urzędnicy muszą się spieszyć. Remont powinien skończyć się do końca przyszłego roku, żeby miasto nie straciło unijnego dofinansowania. Niewykluczone, że urząd będzie musiał zmienić projekt tak, żeby pozostawić na miejscu drzewa z gniazdami.