NA ANTENIE: PIERWSZA PLANETA OD SŁOŃCA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Czy samochody elektryczne naprawdę częściej płoną? Fakty kontra mit

Publikacja: 30.01.2026 g.09:22  Aktualizacja: 30.01.2026 g.13:09 Maciej Krzywoszyński
Kraj
Przez ostatnie lata w mediach i internecie regularnie powracał temat pożarów samochodów elektrycznych. Kilka głośnych zdarzeń – także na autostradach – wystarczyło, by narodził się mit: „elektryki się palą i to znacznie częściej niż auta spalinowe”. Eksperci i statystyki mówią jednak coś zupełnie innego.
pożar samochodu - Kollinger - Pixabay
Fot. Kollinger (Pixabay)

Spis treści:

    Skąd wziął się mit?

    Każdy pożar samochodu elektrycznego jest szeroko opisywany, bo technologia akumulatorów litowo-jonowych wciąż budzi emocje. Pojedyncze zdarzenia, często nagrywane i udostępniane w mediach społecznościowych, zaczęły funkcjonować jako dowód rzekomego zagrożenia systemowego — mimo braku statystyk potwierdzających taką tezę.

    W 2024 roku w Polsce odnotowano 30 pożarów samochodów elektrycznych i niemal 9,5 tysiąca przypadków zapłonu aut spalinowych. Choć liczby te mogą na pierwszy rzut oka budzić niepokój, statystyki wyraźnie wskazują, że pojazdy elektryczne płoną rzadziej niż ich tradycyjne odpowiedniki. I to nie tylko dlatego, że jest ich na naszych drogach mniej. Mimo to wokół bezpieczeństwa aut zasilanych prądem wciąż krąży wiele mitów

    - czytamy na stronie wartowiedziec.pl.

    Z danych zawartych w Raporcie Bezpieczeństwa Pożarowego EV, opracowanym przez Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności we współpracy z Państwową Strażą Pożarną i firmą doradczą F5A, wynika, że wskaźnik pożarów samochodów elektrycznych w przeliczeniu na 1000 zarejestrowanych pojazdów wyniósł 0,372, a dla samochodów spalinowych – 0,424. Oznacza to, że to właśnie samochody z silnikiem spalinowym są w Polsce o 14 proc. bardziej narażone na pożar.

    Co mówią statystyki?

    Według analiz Energy Saving Trust ryzyko pożaru samochodu elektrycznego jest niższe niż w przypadku pojazdów benzynowych i z silnikiem Diesla, jeśli uwzględni się liczbę pojazdów na drogach.

    Podobne wnioski płyną z danych zbieranych w Polsce. Z raportów Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności wynika, że pożary pojazdów elektrycznych stanowią poniżej 1% wszystkich pożarów samochodów.

    30 pożarów samochodów elektrycznych (BEV) odnotowano w Polsce w 2024 r. Stanowi to 0,31% wszystkich pożarów pojazdów

    – czytamy na stronie Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.

    Stanowi to 0,31% wszystkich pożarów pojazdów. Dla porównania, pojazdy spalinowe odpowiadały za 98,85% przypadków w naszym kraju. Liczba pożarów „elektryków” jest znacznie niższa, ale pojawią się opinie, że wynika to wyłączenie z mniejszej liczby BEV na polskich drogach.

    Co mówią strażacy i eksperci ds. pożarów?

    Eksperci National Fire Protection Association podkreślają, że nie ma dowodów na to, by samochody elektryczne były bardziej podatne na pożary. Różnica polega głównie na przebiegu samego zdarzenia i metodach gaszenia.

    Norwegia i Szwecja: test w realnych warunkach

    Kraje o największym udziale samochodów elektrycznych są najlepszym punktem odniesienia. W Norwegii i Szwecji, gdzie EV stanowią znaczną część floty, auta spalinowe palą się wielokrotnie częściej niż elektryczne, licząc proporcjonalnie do liczby pojazdów.

    Jak wynika z raportu przygotowanego przez WysokieNapiecie.pl średnio co czwarty pożar auta elektrycznego w Polsce to efekt podpalenia. Zaledwie 1/10 pożarów aut elektrycznych w Polsce obejmowała baterie trakcyjne. Prawdopodobieństwo śmierci w wypadku drogowym w Polsce jest dziś większe niż ryzyko pożaru baterii auta elektrycznego

    – podaje serwis wysokienapiecie.pl

    Z raportu wynika natomiast, że gaszenie i schładzanie baterii auta elektrycznego jest znacznie dłuższe niż gaszenie pożaru nadwozia i zajmuje ok. 2 godziny.

    Dlaczego pożary EV są tak medialne?

    Pożary akumulatorów litowo-jonowych mogą trwać dłużej i wymagać większej ilości wody lub specjalnych procedur. Jak wskazuje Fire Safety Research Institute, nie oznacza to jednak, że takie zdarzenia są częstsze — jedynie bardziej spektakularne.

    Eksperci FSRI wskazują, że do większości pożarów EV dochodzi po poważnych kolizjach, uszkodzeniach mechanicznych baterii lub zalaniach.

    A jak jest w Polsce?

    Z danych Państwowej Straży Pożarnej, analizowanych przez media branżowe, wynika, że zdecydowana większość pożarów samochodów w Polsce dotyczy pojazdów spalinowych, a elektryki pozostają marginesem statystycznym.

    Wnioski

    Choć pożary samochodów elektrycznych się zdarzają - również na autostradach - nie są one ani częstsze, ani bardziej prawdopodobne niż w przypadku aut spalinowych. Mit „płonących elektryków” to efekt nagłaśniania pojedynczych przypadków i braku kontekstu statystycznego.

    Fakty potwierdzają: samochody spalinowe wciąż palą się częściej, a elektryki nie znajdują się na liście pojazdów o podwyższonym ryzyku pożarowym.

    https://radiopoznan.fm/n/wWw6hr