Uczelniane psy szczekają za głośno
Mamie chłopca wytłumaczono, że to na skutek masażu. Kobieta poszła jednak z synem na badanie lekarskie, a od szefostwa placówki zażądała wyjaśnień. Policja i kuratorium zbadają, czy wobec pięcioletniego Ertana w konińskim przedszkolu użyto przemocy.
- Powiedziałam pani - ja chcę zobaczyć monitoring, tu kamery są. Rodzice muszą wiedzieć, co się dzieje z dzieckiem. Usłyszałam, że monitoring jest uszkodzony i od miesiąca nie działa - mówi mama Ertana.
Czy w przedszkolu dotrzymano procedur sprawdzi policja - złożenie skargi, przez pochodzącą z Bułgarii mamę chłopca potwierdza Marcin Jankowski - rzecznik konińskiej komendy.
- Wpłynęło do nas zawiadomienie od matki dziecka informujące o uszkodzeniu ciała. Ruszyły oczywiście czynności procesowe, jakie zawsze w takim przypadku są wykonywane - mówi Jankowski.
Anna Leśna-Szymańska, prezes fundacji prowadzącej przedszkole - odmówiła komentarza. - Ta sytuacja jest dla nas trudna, jesteśmy w trakcie wyjaśnień, wyjaśniają też stosowne organy kontroli, nadzoru i policji i ja nic więcej na tym etapie nie mogę państwu powiedzieć - mówi Leśna-Szymańska.
Sprawą zainteresowała się też konińska delegatura poznańskiego kuratorium oświaty. Przedszkole będzie przez nie skontrolowane.