Najpierw jednak przedsiębiorstwo da czas tym, którzy łamią prawo. Prezes przedsiębiorstwa Zbigniew Szymczak ogłasza abolicję. Trzeba w najbliższych dwóch tygodniach zgłosić się do spółki. - Takie sprawy zostaną bez żadnych konsekwencji uregulowane - mówi. Po tym terminie rozpoczną się szczegółowe kontrole, przede wszystkim w tych dzielnicach gdzie są największe straty wody. Które to dzielnice?
Tego na razie nie chciano nam powiedzieć. Przyłapanemu na kradzieży wody lub wpuszczaniu ścieków do kanalizacji deszczowej grozi grzywna od 5 do 10 tys. złotych.