Pomówił lekarkę w sieci. Sąd wydał wyrok wobec Eligiusza Komarowskiego
Tylko 23 razy w tym roku miejskie służby interweniowały w związku z obecnością dzików na terenie Poznania. Jak podkreślają urzędnicy, sytuacja od kilku lat pozostaje stabilna. Dla porównania – w pierwszej połowie 2021 roku zgłoszeń było aż dwa tysiące. Wówczas zwierzęta były przyzwyczajone do obecności ludzi.
Szybka interwencja wobec dzików oraz zmniejszenie ich liczebności przez koła łowieckie czy nasz podmiot odpowiedzialny za usuwanie zagrożeń sprawiają, że dziki czują się niepewnie tam, gdzie jest człowiek. Jako bardzo inteligentne zwierzęta, opuszczają te tereny i wracają do naturalnych środowisk
– tłumaczy Maciej Kubiak, kierownik poznańskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Zgłoszenia dotyczą głównie konieczności skrócenia cierpień rannych dzików lub ich przepłaszania z osiedli.
Obecnie w Poznaniu przebywa około 130 dzików. Na poprawę sytuacji wpływają także większa śmiertelność warchlaków oraz kolizje drogowe z udziałem zwierząt.
Ze względu na ich populację, by zminimalizować ryzyko spotkania dzika w mieście, przede wszystkim należy dbać o czystość – choć nawet wtedy można spotkać zbłąkanego osobnika.
Tak naprawdę w przyrodzie dzikom niczego nie brakuje, przychodzą do miast, bo są cwane i często mają tu lepiej
– podkreśla dr Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Dziki nauczyły się bardzo szybko, że w mieście jest dużo jedzenia. Mamy resztki, dostępne trawniki, ogródki działkowe, mnóstwo śmietników i innych miejsc. A niektórzy ludzie dają się wykorzystywać i jeszcze je dokarmiają.
W przypadku spotkania z dzikiem najlepiej zejść mu z drogi i w żaden sposób go nie niepokoić. Nie należy próbować go przeganiać ani dokarmiać. Uwagę warto zwrócić także na psy – w lesie powinny być prowadzone na smyczy.
W przypadku zagrożenia należy skontaktować się ze strażą miejską.