Doszło nawet do bezmyślnego rozbijania straganów na targowisku. "Wandale nie są bezkarni, bo ich poczynania rejestruje miejski monitoring" – ostrzega zastępca prezydenta miasta, Łukasz Muciok.
Mamy delikwenta, którego roboczo nazwaliśmy Armani Boy. Ubrany był w bluzę Armani i używając dziwnych ciosów karate, rozbił nogą ścianę boczną stoisk targowych. Koszt naprawy to ok. 15 tysięcy złotych. W szalecie miejskim doszło do zniszczenia różnych elementów. Nie możemy tam umieszczać kamer, więc jest to duży problem
– mówi Łukasz Muciok.
Sprawcy częściowo zostali już ustaleni przez policję i grożą im procesy sądowe. Będą musieli też pokryć koszty zniszczeń.