Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Horała, odpowiedzialny w przeszłości za projekt CPK przyznał, że nie powinno dojść do transakcji. Według niego, wystarczyłoby, żeby obecny rząd przesunął planowane obiekty w inne miejsce, a nabywca nieruchomości nie zyska.
Tam jest wniosek do prokuratury, niech to prokuratura zbada oczywiście, natomiast jest to podstawowa operacja, dzięki której nie będzie tego nadmiernego przysporzenia, nikt tutaj żadnych korzyści nie odniesie. Nie wiem, dlaczego jeszcze obecny pełnomocnik tego nie zrobił
- podkreśla Marcin Horała.
Bartosz Zawieja z Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że sprawa wymaga dokładnego zbadania. Poseł zwrócił uwagę na fakt, że do sprzedaży działki doszło tuż przed końcem rządów Zjednoczonej Prawicy.
Bardzo zastanawia wątek nagłego zwrotu decyzji ministerstwa rolnictwa w tak zwanym trzecim rządzie Mateusza Morawieckiego, aby zezwolić na jej sprzedaż
- mówił Bartosz Zawieja.
Według europosłanki i wiceprezes Ruchu Narodowego Anny Bryłki, sprawa nieruchomości to kolejna afera "POPiS-u".
To ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi za rządów PiS wydało zgodę na sprzedaż tych 160 hektarów, pomimo sprzeciwu władz CPK. Nabywca działki finansował kampanię Rafała Trzaskowskiego, platformerski audyt przed 2 lata nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości w tej sprawie
- podkreśla Anna Bryłka.
Według informacji Wirtualnej Polski, działka w miejscowości Zabłotnia w województwie mazowieckim została sprzedana spółce Dawtona za prawie 23 miliony złotych. Zgodę, pomimo protestów spółki CPK, wydało ministerstwo rolnictwa kierowane przez Roberta Telusa. Uwzględniając zmiany w przeznaczeniu gruntu i plany CPK, nieruchomość może osiągnąć wartość nawet 400 milionów złotych.