Do wybuchu doszło ok. 1 w nocy na trzecim piętrze budynku przy ulicy Karpia. Z okien wyleciały szyby, a z sąsiednich mieszkań ewakuowano 30 osób. Niektórzy do swoich mieszkań wrócili dopiero po godz. 10.
Wstępne ustalenia śledczych wskazują, że do wybuchu doprowadziła reakcja chemiczna nieznanych substancji. W tym czasie w lokalu znajdowało się dwóch mężczyzn. 26-letni Polak ma poparzone ręce i jest hospitalizowany. 32-letni Nigeryjczyk nie ucierpiał w zdarzeniu i przebywa na komisariacie – relacjonuje podkom. Łukasz Paterski.
Na szczęście nikt więcej nie ucierpiał
- mówi Paterski.
Okoliczności pracy strażaków relacjonuje natomiast rzecznik prasowy wielkopolskiego komendanta wojewódzkiego PSP, mł. asp. Martin Halasz.
Wchodząc do tego mieszkania, okazało się, że jest silne zadymienie. Pośrodku stali dwaj mężczyźni, ale nie było oznak pożaru. W momencie, w którym pomieszczenie zostało oddymione, okazało się, że na podłodze jest rozsypany proszek, który ma słodką woń. W związku z tym, że jest to dość charakterystyczne – taką informację przekazano też policji
- mówi mł. asp. Martin Halasz.
Po godz. 11 spod klatki odjechała furgonetka z funkcjonariuszami pododdziału kontrterrorystycznego. Zabezpieczone substancje będą zbadane przez biegłego i wywiezione na poligon.
Mieszkańcy są w szoku.
Wszędzie się dzieje więcej niż powinno. Nikt nie wie, kto obok mieszka.
- przyznał jeden z sąsiadów.
Dowiedzieliśmy się, że już możemy wracać, ale jednak lekka obawa nadal jest
- dodaje mieszkanka.
Na tym etapie śledztwa policja nie wyklucza żadnej hipotezy. Trwa dokładne wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.