Zaskoczeni we własnych domach. Złodzieje w rękach policji
11 września przed Sądem Okręgowym w Kaliszu odbyła się rozprawa apelacyjna w sprawie wypadku w Rogaszycach w powiecie ostrzeszowskim sprzed 2 lat, w którym zginął 17-latek. Za kierownicą siedziała o dwa lata starsza koleżanka. Sąd w Ostrzeszowie skazał dziewczynę na półtora roku więzienia. Z wyrokiem nie zgodził się prokurator i oskarżyciel posiłkowy.
– Kara jest rażąco łagodna – mówiła prokurator Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Joanna Kaźmierczak. To była szaleńcza prędkość.
Po drodze krajowej poruszała się z prędkością, jaką samochody jeżdżą na torach wyścigowych, a nie na drogach publicznych
– zauważyła.
Prokurator domaga się dwukrotnie wyższego wymiaru kary, czyli trzech lat więzienia.
Dziewczyna, podżegana przez kolegę, pędziła 260 km/h. Siedzący obok pasażer nagrywał brawurową jazdę. Młody wiek oskarżonej nie tłumaczy jej zachowania – mówił pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych Maciej Maślukiewicz.
To, że oskarżona jest osobą młodocianą, może po ludzku trochę tłumaczy, ale nie jest żadnym argumentem tłumaczącym, dlaczego tak się stało. Mając 18 lat, wiemy o tym, że prędkość 60 a 260 to tak, jakbyśmy byli na różnych planetach
– dodał.
Obrońca 19-latki, mecenas Bartosz Gniedziejko, nie zgodził się z argumentami prokuratora i oskarżycieli i wniósł o utrzymanie w mocy wyroku I instancji.
Dla sytuacji, w której osoba młodociana nie jest w stanie przewidzieć skutków swojego zachowania i nie jest w stanie należycie ocenić sytuacji, ustawodawca przewidział przede wszystkim prymat środków wychowawczych i prewencji indywidualnej
– podkreślił mec. Bartosz Gniedziejko.
Ze względu na skomplikowany charakter sprawy Sąd Okręgowy głosi wyrok za dwa tygodnie.