Protest zakończył się około południa. Relacja i zdjęcia - tutaj.
Rząd oraz posłowie Platformy Obywatelskiej proponują wydłużenie do roku okresu rozliczeniowego czasu pracy. Zdaniem polityków przedsiębiorcy powinni mieć możliwość swobodnego dostosowania godzin pracy do sytuacji na dotkniętym kryzysem rynku. - Te zmiany są konieczne - twierdzi pilski poseł PO Adam Szejnfeld. Także reprezentujący wielkopolskich pracodawców Wojciech Kruk liczy na to, że rząd nie ugnie się pod naciskami związkowców i wprowadzi proponowane zmiany. Kruk ostrzega też, że bez elastycznego czasu pracy przedsiębiorcy będą długo zastanawiać się zanim zatrudnią nowego pracownika.
Związkowcy nie zgadzają się na takie rozwiązanie. "Nowelizacja kodeksu pracy zrobi z nas pracowników na rozkaz" - napisali w ulotce rozdawanej w ramach akcji "Nie daj się orżnąć!". Nie tylko związkowcy z Solidarności nie wierzą, że wprowadzone rozwiązania uratują miejsca pracy. - Pracownik będzie przedmiotem pracy, a nie podmiotem. Szef będzie mógł w dowolny sposób wyznaczać pracownikowi czas pracy. Dyrektywa unijna mówi dokładnie jakie grupy zawodowe mogą mieć uelastyczniany czas pracy. 12-miesięczny okres rozliczeniowy to jakiś ewenement w skali światowej - Jan Mosiński.
Czy więc podzielają Państwo tę opinię związkowca, który mówi, że pracownik zostanie całkowicie uzależniony od pracodawcy, dlatego nie można zgodzić się na elastyczny czas pracy rozliczany w ciągu 12 miesięcy? Czy zdaniem Państwa warto zgodzić się na rozliczanie pracy w skali roku - bo to będzie lepsze dla płynności działania firm, przedsiębiorstw, które nas zatrudniają? Czy więc może w kryzysie warto poświęcić przywileje, żeby - tak twierdzą pracodawcy - uratować miejsca pracy?
Nie tylko związkowcy z Solidarności nie wierzą, że wprowadzone rozwiązania uratują miejsca pracy. - Jeżeli chcemy walczyć z kryzysem, walczmy wspólnie. Mamy dane, że koszty pracy w Polsce, nie są wcale tak wysokie - w stosunku do innych krajów, jak się mówi - mówi Jan Mosiński. Według posła Adama Szejnfelda nie wszyscy protestują przeciwko nowelizacji kodeksu pracy. Pilski poseł twierdzi, że na spotkaniach z wyborcami często słyszał głosy poparcia.
Kilka dni temu o problemie rozmawiali członkowie Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Pracodawcy zaprosili na obrady specjalistę prawa pracy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Profesor Józef Orczyk podał przykład pośredniego rozwiązania zastosowanego w USA. Tam można pracować przez trzy dni w tygodniu przez 40 godzin i dzięki temu ma się trzy dni wolne w tygodniu, które można poświęcić np. na opiekę nad dzieckiem. Alternatywne rozwiązania do proponowanych przez rząd i PO przedkłada PiS - Poseł Maks Kraczkowski z Piły. - Jesteśmy przeciwni przerzucaniu kosztów kryzysu na pracowników. Rząd albo zwiększa podatki albo zmniejsza prawa pracownicze, a nie szuka innych rozwiązań oszczędności - mówi Kraczkowski.
Czy pracodawcy mogą liczyć na Państwa - jako pracowników - zrozumienia dla rocznego rozliczania czasu pracy?