Pan Krzysztof nie odciął się od sieci energetycznej z uwagi na małą moc swojej elektrowni (ponad 3 kilowaty) i dlatego, że nie zawsze wieje wiatr. Oszczędza nie tylko na rachunkach za prąd, ale i na opale. Oszczędności dotąd nie oszacował. Przyznaje, że zaglądają do niego ciekawscy z różnych stron Wielkopolski, którzy też myślą o produkcji własnego prądu. Urząd Regulacji Energetyki nie wie, ile jest w Polsce przydomowych elektrowni, bo nie trzeba ich zgłaszać.
Mały wiatrak na podwórzu pana Krzysztofa zamontowała niewielka firma spod Radomia. Jej właściciel Paweł Sułkowski powiedział nam, że rocznie stawia kilkanaście takich przydomowych elektrowni o mocy do sześciu kilowatów. Sułkowskiego zapytaliśmy o największe przeszkody w realizacji takich inwestycji.
