- Zdaję sobie sprawę z tego, że tzw. układ polityczny w mieście pozostał niezmieniony i prezydent jest ograniczony w możliwościach radykalnych podejmowania decyzji. To byłby tylko gest symboliczny, bo ja nie chcę już być dyrektorem. Może tylko dokończyłabym mój kontrakt, który miałam do 2016 roku - mówi Ewa Wójciak.
Ta decyzja to rozsądny kompromis - dodaje Wójciak - także z powodu procesów, które była dyrektor wytoczyła miastu po tym, jak z funkcji odwołał ją poprzedni prezydent Ryszard Grobelny. Domaga się w nich łącznie około 50 tysięcy złotych. Ale, jak podkreśla, tu chodzi przede wszystkim o sprawiedliwość. Czy sprawa może zakończyć się polubownie? - Dla mnie to proces o oddalenie zarzutów sformułowanych wobec mnie przez urząd. Chcę rozstrzygnięcia, że uzasadnienie zwolnienia mnie z pracy było całkowicie bezprawne - tłumaczy. (cała rozmowa poniżej)
Nowa dyrektorka Małgorzata Grupińska-Bis od kilku lat pracuje w teatrze. Zapowiedziała, że chce "odbudować pozycję i odzyskać zaufanie dla teatru".