Szykowali krzesło na Sylwestra
- To kolesiostwo w czystym wydaniu. Niczym się to nie różni od byłego wiceprezydenta Jakuba J., który swoim kolegom z klubu fitness dawał zlecenia na reklamę i promocję. To niepokojącą praktyka, żeby swoim wieloletnim kolegom dawać zarobić kilkaset tysięcy złotych z publicznych pieniędzy - komentuje radny współrządzącej miastem Platformy Obywatelskiej Tomasz Lipiński.
Agencja Bartłomieja Stroińskiego odpowiadała za promocję GOAP, PTBS, ZKZL i Usług Komunalnych. Wcześniej Stroiński prowadził kampanię Tomasza Lewandowskiego. Teraz zastępca prezydenta Poznania, Tomasz Lewandowski nie widzi w tym nic złego.
- Wszystkie zlecenia były udzielane w trybie konkurencyjnym. Tu nie było kolesiostwa. Robię to absolutnie z otwartą przyłbicą. Bartłomiej Stroiński jest osobą, z którą kiedyś współpracowałem, której kompetencji zaufałem i z których to kompetencji dziś chcę korzystać dla miasta - wyjaśnia Tomasz Lewandowski.
Zdaniem Lewandowskiego, dzięki współpracy z agencją w GOAP możliwe były oszczędności. Według wiceprezydenta, za pieniądze z miejskich jednostek agencja musiała również zrealizować reklamy i wykupić czas antenowy.
- To nie są jakieś krocie. Po ryczałcie miesięcznym jeżeli tej agencji zostało 3-4 tysiące złotych czystego zarobku, to jest huk - mówi Tomasz Lewandowski o przypadku Związku Międzygminnego GOAP.
Radny Mateusz Rozmiarek z PiS oczekuje, że w tej sprawie stanowisko zajmie prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Przedstawiciel opozycji chce też ujawnienia wszystkich umów zawieranych z tą agencją. Przypomina, że firma Stroińskiego powstała dopiero po zawiązaniu koalicji PO i Lewicy w radzie miasta Poznania.
Przedstawiciele firmy nie chcieli komentować tej sprawy. Jako pierwszy napisał o tym Głos Wielkopolski.