Chce tego część rodziców niezadowolona z prowadzenia placówki przez fundację Familijny Poznań. Lista zarzutów obejmuje między innymi likwidację kuchni, ograniczanie zajęć dodatkowych czy też brak zabawek i pomocy naukowych.
- Niestety nie widzimy szans na poprawę. Bardzo chcemy, żeby przedszkole wróciło do miasta. Jesteśmy oburzeni sytuacją, do której doprowadził Familijny Poznań. Sytuacja nie może się poprawić, bo nikt nie podejmuje z nami dyskusji - dodaje przewodnicząca rady rodziców Dagmara Bydałek.
Z zarzutami nie zgadza się wiceprezes fundacji Mateusz Krajewski. Jego zdaniem jednak o powrocie przedszkola pod skrzydła miasta nie ma na razie mowy. - Nie ma powodu, żeby wróciło do miasta. Problem na pewno zostanie bardzo szybko rozwiązany. Jestem umówiony na spotkanie z rodzicami na 8 lub 10 czerwca - odpowiada.
W przedszkolu trwają właśnie dwie kontrole. Jedna wewnętrzna, drugą prowadzi Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania. Poznańscy radni zapowiadają, że po zapoznaniu się z wynikami kontroli wrócą do dyskusji o przyszłości przedszkola.
Anna Skoczek/as/szym