Podczas ekspedycji Magdalena Prask planowała zdobyć dwa siedmiotysięczniki położone w górach Tienszan na terenie Kirgistanu: Chan Tengri (7.010 m npm) zwany małym K2 oraz Pik Pobiedy (7.439m npm) uważany za jeden z najtrudniejszych szczytów świata. Góry Tienszan zaskoczyły jednak wspinaczy wyjątkowymi warunkami atmosferycznymi. Wiał silny wiatr i bardzo intensywnie padał śnieg.
W tych niesprzyjających warunkach Magdalena Prask w ciągu miesiąca trzy razy próbowała zdobyć szczytu Chan Tengri. Pierwsza próba zakończona została w Obozie II - w załamaniu pogody musiała wycofać się do bazy.
Druga próba ataku szczytowego zakończona została na wysokości 6.300 m npm kiedy to huraganowy wiatr uniemożliwił dalszą wspinaczkę.
W trzeciej ostatniej próbie dotarcia na szczyt Magdalena Prask osiągnęła wysokość 6.700 m npm - do szczytu zabrakło jej 300 metrów. Niestety w górach wysokich oznacza to minimum trzy godziny wyczerpującej wspinaczki. Biorąc pod uwagę późną godzinę oraz fakt braku partnera (który wyjechał do Polski) Magdalena Prask podjęła decyzję o wycofaniu się. Już po ciemku dotarła do jamy śnieżnej na wysokości 5.800 m npm i kolejnego dnia bezpiecznie zeszła do bazy.
Według Magdaleny Prask była to jedna z najcięższych jej wypraw. Nie tylko nie spodziewała się, że pogoda będzie aż tak zła, ale też że zostanie opuszczona przez "partnera" i w efekcie w górach będzie zmuszona działać sama. "To duże wyzwanie dla dziewczyny. Cieszę się, że wróciłam do domu cała i zdrowa" - podkreśla Magdalena Prask.