To udogodnienie przydaje się szczególnie rano i po południu, gdy Oborniki stają się punktem docelowym podróży młodzieży szkolnej.
Ta zima to szczególny moment dla podróżnych bowiem trwa remont dworca kolejowego i zwyczajnie nie ma, gdzie się skryć przed zimnem i wiatrem. Pomarańczowy, dobrze widoczny z daleka namiot stoi tuż obok dworca PKS, czyli około 50 metrów od peronów stacji kolejowej.
Namiot jest szczelnie zamknięty, żeby się do niego dostać, trzeba rozpiąć, a potem zapiąć dwa zamki błyskawiczne. Przestrzeń między nimi jest śluzą cieplną, dzięki której ogrzane dmuchawami powietrze nie wydostaje się na zewnątrz, a zimne nie wlatuje do środka.
Wewnątrz pracują dmuchawy spalinowe, więc wyczuwalny jest zapach oleju napędowego, ale to niewielka niedogodność zważywszy na to, że w namiocie można zdjąć nie tylko czapkę, ale nawet kurtkę. Ustawiono tu kilka krzeseł, a zziębnięci mogą napić się ciepłej herbaty z termosów.
Po południu nasz reporter zastał w środku kilka młodych osób zatopionych w muzyce ze smartfonów i wyraźnie zadowolonego starszego pana, który rozkoszował się ciepłem płynącym z dmuchawy. Namiot jest nadzorowany przez pracownika komunalnego. Nie ma żądnej wątpliwości, że ustawienie go, to był dobry pomysł.