Wystartują z bazy wojskowej w Ramstein w Niemczech. Do naszego kraju przyleci kilkadziesiąt osób i od razu rozpoczną się wspólne ćwiczenia. - Na początek teoria i manewry na ziemi związane z obsługą techniczną transportowych Herculesów. Tego typu maszyny są na wyposażeniu bazy w Powidzu - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej pułkownik Artur Goławski z Dowództwa Sił Powietrznych.
Amerykańscy żołnierze spędzą u nas dwa tygodnie. W tym czasie - oprócz wspólnych manewrów z naszymi lotnikami - będą wykonywać też własne ćwiczenia. Chcą się przeszkolić w nocnych zrzutach oraz lądowaniu na jak najkrótszym pasie. Niewykluczone, że przećwiczą również lądowanie w terenie nieutwardzonym, na przykład na trawie. Pułkownik Goławski wyjaśnia, że manewry w Polsce będą dla amerykańskich gości nowym wyzwaniem. Teraz ćwiczą tylko nad terytorium Europy Zachodniej.
W Polsce nie znają geografii, nie można tu latać "na pamięć" albo na podstawie obserwacji autostrad, linii kolejowych czy rzek. Tu wszystko jest dla nich nowe.
Kolejne dwa samoloty transportowe z Amerykanami wylądują w Powidzu w sobotę wczesnym popołudniem. W maju przyleci kolejna grupa lotników. Tym razem pojawią się w bazie w Łasku i będą to piloci wielozadaniowych maszyn F-16. Wizyta żołnierzy armii USA to efekt podpisanego na jesieni ubiegłego roku porozumienia. Wtedy to do Łasku przylecieli pierwsi Amerykanie. Kierownictwo MON zapowiedziało wtedy, że żołnierze z amerykańską flagą na ramieniu będą się pojawiać w Polsce regularnie - co trzy miesiące.
(IAR)