Kilkadziesiąt przymarzniętych łabędzi. Dramat na zalewie
Rzecznik Ławicy Marcin Wesołek liczy, że w 2026 roku liczba pasażerów znów wzrośnie, choć już nie tak bardzo, jak w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.
Między sześć a osiem procent. Oczywiście wiele rzeczy w lotnictwie jest nieprzewidywalnych, ale zakładamy, że jeżeli pasażerowie na tę ofertę, która już w tej chwili jest, odpowiedzą tak samo entuzjastycznie jak w tym minionym roku, to poznańskie lotnisko powinno nadal rosnąć, choć już nie tak spektakularnie i nie tak intensywnie jak w 2025 roku
- ocenia rzecznik.
"Dziś rekordy nie mają aż takiego znaczenia" - mówi prezes portu Grzegorz Bykowski. Jego zdaniem najważniejsze w ubiegłym roku były zmiany związane z obsługą pasażerów, między innymi w trakcie kontroli bezpieczeństwa.
Brak konieczności zwracania uwagi na to, co posiadamy w bagażach, brak stresu związanego z tym, ile mililitrów mają nasze płyny, brak kontroli manualnej na bramkach, brak konieczności zdejmowania butów. To są cechy dzisiaj poznańskiego lotniska, z których jestem dużo bardziej dumny niż to, czy obsłużyliśmy sto czy dwieście tysięcy pasażerów więcej
- przyznaje prezes.
Prezes lotniska cieszy się także z dalekich połączeń na Madagaskar czy do Wietnamu lub Tajlandii.
Ponad połowa latających z Poznania wybiera tanie linie lotnicze. Największym przewoźnikiem w Poznaniu jest irlandzka linia Ryanair. Najpopularniejszym kierunkiem czarterowym w ubiegłym roku była turecka Antalya, a najwięcej pasażerów lotnisko miało w sierpniu.
Za kilka tygodni poznańska Ławica straci połączenie z Monachium, ale zyska rejsy do Zurich, gdzie będzie latać nowa linia w Poznaniu, czyli szwajcarski Swiss.