NA ANTENIE: YOU STOLE THE SHOW/SIENNA SPIRO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Jak mówić o religii i wierze?

Publikacja: 06.04.2012 g.12:20  Aktualizacja: 06.04.2012 g.12:30
Poznań
Wielki Pątek dla chrześcijan dzień zadumy nad Męką Chrystusa, pełen skupienia i powagi. Czym są uczucia religijne, w jakich sytuacjach z powodu niestosownych zachowań, słów gestów czujemy się urażeni, a może zupełnie nas to nie obchodzi? Czy umiemy rozmawiać o swojej religii i o własnej wierze? Czy wierzący może się wstydzić wiary w Boga? Czy przyznawanie się do wiary jest trendy?
Krzyż w kościele - Archiwum Radia Merkury
/ Fot. (Archiwum Radia Merkury)

Spis treści:

    Jeżeli mówić o swojej wierze, to jak to robić? Czy więc wierzący, który wstydzi się swojej wiary - jest szczery? Czy niewierzący, który głosi tolerancję i wolność poglądów, a żąda, żeby wiarę i jej symbole usunąć z przestrzni publicznej - jest szczery? Czy szczerze - normalnie potrafimy rozmawiać o wierze i religii? Co rani nasze uczucia religijne? Czy, jeśli już w przestrzeni publicznej pojawia się temat religii i wiary - to mówimy częściej o wierze czy o religijności: czy więc częściej mówimy o emocjach czy o głębokich uczuciach religijnych? O to Iwona Krzyżak zapytała księdza doktora Jerzego  Smolenia  z KUL-u.

    Czy to znaczy, że najczęściej nie potrafimy, że nie da się za bardzo rozmawiać o wierze - bo najwyżej możemy rozmawiać o religijności we wzruszeniach, niż o życiu podporządkowanym kanonom wiary. Dlaczego nie mówimy? Czy dzielimy swoje życie i swoją osobowość na pół? Publicznie jesteśmy obywatelami bez przynależności do religii - a prywatnie... wierzymy?

    Jeśli już dochodzi do publicznej dyskusji na temat religii i wiary - to najczęściej wtedy, kiedy sprawa jest bardzo gorąca, a emocje nieraz wymykają się spod kontroli. Jak się żyje komuś kto głośno wyraża swoje poglądy i mówi o swoim katolicyzmie? O tym opowiedział nam katolicki publicysta Tomasz Terlikowski.

    Gdzie jest granica neutralności światopoglądowej w przestrzeni publicznej? Jak można prowadzić dialog z wierzącymi? Gdzie są granice, których ani artystom, ani dziennikarzom nie można przekraczać? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    Treść
    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 83
    Marcela 10.05.2012 godz. 21:04
    Ale w sumie do końca nie rozumiem dlaczego niby nie można się seksić z własną żoną przy użyciu kondoma, jeśli w żaden sposób nie psuje to życia małżeńskiego czy rodzinnego. Niby wszystko po Bożemu, ale coś nie pasi. Widocznie seks bez celu prokreacji traktowany jest przez Kościół jako uleganie przyjemności, a nadmiar przyjemności rodzi ryzyko zepsucia moralnego. To jest bardzo dobre pytanie do rozkminy, obiecuję odrobić tę pracę domową jak tylko uporam się z egzaminami na uczelni. Haha swoją drogą właśnie rozśmieszyło mnie to jak odbiegliśmy od tematu dyskusji: "Jak mówić o religii i wierze." ;p
    Marcela 10.05.2012 godz. 20:50
    Józio nie współżył płciowo z Marią przed ślubem, bo Jezus zrodził się za sprawą niepokalanego poczęcia, nie spotkałam się natomiast ze stwierdzeniem, że nie współżyli w ogóle. Później co prawda jednoznacznych informacji nie ma, jednak jest wysoce prawdopodobne, że Jezus miał braci a nawet siostry.
    A i Rychu szanuję Cię za sposób w jaki żyjesz. Ważne, że jesteś szczęśliwy. Boli mnie po prostu, gdy ktoś nie wierzy bo mu się nie chce, ale nie szuka innego sensu w życiu. Zachlewa się codziennie wieczorem, czasem sobie przyćpa i staje się lekko mówiąc uciążliwy dla otoczenia. A ja nie jestem w stanie w żaden sposób mu pomóc.
    Wiem, że jako katoliczka mam obowiązek ewangelizować i sprowadzać ludzi na właściwą drogę, ale epoka nawracania za pomocą ognia i miecza, z czarnym krzyżem na plecach to już przeżytek. A widzieliśmy, że nie było to właściwe.(Za wszelkie krzywdy jakie na przestrzeni wieków wyrządzili katolicy przeprosił Jan Paweł II, mnie też jest za to ogromnie wstyd i przepraszam, ale nie mogę już tego cofnąć a tym bardziej w żaden sposób naprawić.) Ja nie stoję na każdym rogu nawołując do nawrócenia, nie modlę się na pokaz jak faryzeusze. Nic na siłę. Staram się być chodzącym świadectwem mojej wiary. Iście faryzejskim byłoby stwierdzenie, że jestem idealna w tej kwestii, bo człekiem jeno jestem i błądzę. Co prawda moja extra technika nawracania nie odnotowała jeszcze spektakularnych nawróceń, ale przynajmniej wydaje mi się, że życie ludzi dookoła mnie jest trochę lżejsze i przyjemniejsze. A odnoszę wrażenie, że Tego ode mnie wymaga moja wiara.
    Alkohol, seks i góry jedzenia, wszystko dla ludzi, ale z umiarem. Przyjemność zniewala, mąci w umyśle, wtedy nasza wolna wola jest zagrożona. Tylko Ci się wydaje, że podejmujesz decyzje zgodnie ze swoją wolą, tak naprawdę jesteś zmanipulowany jak ta marionetka i to przez szalejącą w tobie chuć - to trochę instynkt zwierzęcy, a przecież mamy się za istoty o poziom wyżej od naszych futrzastych pobratymców. Przez sprzeciwianie się antykoncepcji Kościół z jednej strony ostrzega przed zagrożeniami, które wynikają z nieodpowiedzialnego kierowania seksualnością i które powodują krzywdy, łącznie ze zranieniami fizycznymi, psychicznymi i moralnymi, a w skrajnych przypadkach z przestępstwami (np. gwałt) i śmiercią (np. AIDS czy niech już będzie ta aborcja). Kościół wierzy w wielkość człowieka, który jako istota wyższa, jest zdolny kierować własną seksualnością w sposób świadomy i odpowiedzialny. Mocą własnej woli. Bez sięgania po substancje chemiczne. Bez popadania w uzależnienia. Bez wyrządzania krzywdy sobie i innym ludziom. Nie żebym się obracała w patologicznym środowisku, ale pomagałam człowiekowi zniszczonemu seksoholizmem wyjść z dołka. On naprawdę siebie nienawidził, brzydził się sobą, czuł się jak zwierze. A wszystko dlatego, że sprzeniewierzał się swoim zasadom za każdym razem gdy ulegał pokusie przygodnego seksu. Dorosły facet zraniony przez swoją seksualność do tego stopnia, że próbował sobie odebrać życie. Ja rozumiem, że nie każdy po przygodnym numerku musi zostać seksoholikiem, ale dla jednej z tych osób, z którymi współżyłeś/aś może to się tak skończyć. A antykoncepcja daje Ci poczucie beztroski, bezkarności wręcz, szastasz swoja seksualnością nie zastanawiając się nad jej potęgą i wpływem jaki wywiera na innych.
    Biblia to spis praw społeczeństwa utopijnego. Jeśli każdy przestrzegałby przykazań to byłoby zajebiście nieprawdaż? Zawsze mnie zadziwia, jak ktoś mógł wymyślić tak genialny system społeczny. Pisanie tutaj o wpływie seksualności na psychikę człowieka zajęłoby mi zbyt dużo wersów, moja wypowiedź jest już i tak stanowczo za długa. Ale taki jest minus internetu, ta dyskusja jest kulawa bo nie możemy wymieniać spostrzeżeń w bezpośredniej konfrontacji. Internecie przepadnij.
    Na takie właśnie pytania Rychu trudno się odpowiada, jest wiele aspektów i strach przed tym, że ktoś wyśmieje Twoje ideały. Ja nie ściągam na kolokwiach bo to grzech - oszustwo - skomentowano to jako frajerstwo. Ok. Teraz wyłożyłam Ci jakie jest moje podejście do seksu, a ty możesz je zbesztać, proszę bardzo. Na szczęście jestem przekonana o słuszności nakazów o wstrzemięźliwości.
    Rychu 06.05.2012 godz. 12:41
    Myślę Przemku, że Wy obrońcy wiary nie odpowiadacie na pytania, bo po prostu NIE JESTEŚCIE W STANIE odpowiedzieć. Kopścielne dogmaty mają, to do siebie, że nie tolerują pytań. Dawniej ci co je zadawali, to płonęli ze wstydu. Najczęściej na stosach.
    Oto przykład. Dlaczego św. rodzina stawiana jest jako przykład do naśladowania, skoro kopściół głosi, że Józio nie współżył płciowo z Marią.? A jak wiesz niewpółżycie płciowe (matrimonium non consumata) w małżeństwie daje możliwość uzyskania nawet rozwodu kościelnego. Oczywiście z pomocą godnej zapłąty.
    zenek 20.04.2012 godz. 09:58
    Tapek We wszystkim potrzebny jest pewien umiar.Jedzenie też jest dobre ale obżarstwo już niekoniecznie.Jeśli kochasz swoją żonę to bardzo dobrze ale może nie każ jej faszerować się środkami antykoncepcyjnymi ,które mogą jej w przyszłości zaszkodzić tylko zróbcie sobie trochę przerwy. Jak chcesz przykładu z Biblii to przeczytaj kawałek dalej w 1 liście do Koryntian 7,5.
    Przemek 20.04.2012 godz. 02:02
    Tylko że ta dyskusja nie ma końca i w zasadzie sensu. Kwestia na którą w normalnej rozmowie bym ci odpowiedział w chwilę tutaj będzie omawiana przez tydzień, i będą ciągle wychodziły nowe tematy. Dlatego często tutaj nikt nie odpowiada na twoje i Rycha pytania i rozterki. Ale jest (również w Internecie) wiele na ten temat. Jeśli będzie ci zależało to znajdziesz odpowiedzi. Również pozdrawiam.
    Tapek 19.04.2012 godz. 21:29
    Zenek...."Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem. " hmmmm moja zona nie jest nierządnicą!!!! Trudno nietrudno....Panie Zenek....powiedz mi więc czy sprawienie radości i przyjemności kobiecie którą kocham,która jest matka naszych dzieci,moja żona to grzech.....?? Przemek....doczytaj moje poprzednie wpisy....!!I Moze Ty bedziesz w stanie odpowiedziec na mój dylemat....?? Panu igo coś to nie wychodzi....Nowoczesne czy nie nowoczesne ( kalendarzyk ) skoro efekt jest taki sam...tak samo oszukuje sie pana boga.....??Wiec powiedz mi w czym róźnica...?? Skoro bóg stworzył nas na swoje podobieństwo i obdarzył seksualnością....to czemu teu zaprzeczac.....??Prosze przeczytaj moje poprzednie wpisy....bardzo chętnie podyskutuję Pozdrawiam.
    Przemek 19.04.2012 godz. 01:24
    W Biblii nie ma nic napisane DOSŁOWNIE o zakazie antykoncepcji. W Biblii nie ma również nic o tym, że ściąganie filmów i mp3 z Internetu jest złem. W Biblii nie ma także, że jazda samochodem po pijaku lub przekraczanie prędkości jest złem. A środki antykoncepcyjne wyłączają jedną z funkcji człowieka - czynią go w pewnym sensie chorym. Może on uprawiać seks ale nie jest płodny. Bylibyśmy również przeciwni środkom, które np. umożliwiałyby jedzenie a nie powodowałyby odżywienia organizmu (u zdrowego człowieka - pomijam kwestie chorobowe np. zaburzenia łaknienia i inne). Ale to prawda, antykoncepcja jest nowoczesna, również in vitro czy aborcja. Mamy też inne nowoczesne rzeczy np. bombę atomową. Nie wszystko co jest nowoczesne jest dobre.
    igo. 19.04.2012 godz. 00:38
    W odpowiedzi "Natalce" która lubi słuchać o sex,ie ze strony krakowskiego rabina, Boazema Pasha

    W jakimś wywiadzie rabin powiedział ..." Seks ma być częścią życia rodzinnego. Jeśli współżycie służy rodzinie, nie ma większego znaczenia, czy odbywa się przed, czy po ślubie. Jeśli dwoje ludzi się kocha i planuje utworzyć rodzinę, nie widzę przeszkód, by ze sobą obcowali. Judaizm nie pochwala jednak przygodnego seksu..".

    Otóż w judaizmie prawo pochodzi z Tory. Tora pisana czyli tzw. Pięcioksiąg Mojżeszowy, nie zawiera dosłownego zakazu kontaktów seksualnych przed ślubem, ale zawiera inne nakazy i zakazy, które w Torze Ustnej (talmudzie) - ustanawiają ogólny wzorzec, jakim jest fundamentalna zasada, że kontakty seksualne są dozwolone wyłącznie w związku męża i żony.
    Jednym z takich nakazów jest nakaz "poślubienia uwiedzionej". Nakaz ten zobowiązuje do poślubienia niezaręczonej dziewczyny, która miała kontakt seksualny z mężczyzną, przez tego mężczyznę i zapłacenie kary jej ojcu.
    Wynika z tego, że seks przed ślubem musi zostać natychmiast przekształcony w małżeństwo, ale w odróżnieniu od seksu z kobietą zamężną lub zaręczoną, nie jest traktowany jako przestępstwo. Aby więc mogły nastapic dalsze kontakty seksualne między chłopakiem a dziewczyną, którym się sex przytrafił, musi być zawarte małżeństwo, będące jedynym dopuszczalnym stanem umożliwiającym kontakty seksualne.
    Zakaz seksualnych kontaktów przedmałżeńskich wynika zarówno z praw Taharat ha-Miszpacha (Rodzinnych Praw Czystości), jak i praw dotyczących skromności (cnius), ale - przede wszystkim - wypływa z ducha "kedoszim tehiju ki kadosz ani" ("Bądźcie święci, bo Ja jestem Święty") (Wajikra/Kapłańska 19:2). Odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje rozkładana jest równo na oboje ludzi, postępowanie niezgodne z zasadą "bądźcie święci" również dotyczy ich obojga, ale w praktyce tradycji i zwyczaju - patrząc na sprawę z perspektywy historycznej - większe konsekwencje za seks przedmałżeński ponosiła zawsze kobieta.

    Jak wiec z powyższego wynika rabin nie powiedział wszystkiego. No ale oczywiście nie skłamał. Poza tym co sie bedzie z jakąś tam dziennikarką sprzeczał !
    antek z Grodziska piwnego 18.04.2012 godz. 21:47
    Tapet nie boisz się pisząc, że kochasz się z żoną??? Teraz jest modne według Unii Europejskiej.Chłop z Chłopem a Baba z Babą. Ciekawe z kim kocha się Tusk i Komorowski.
    Zenek 18.04.2012 godz. 20:54
    Tapek Trudno Zeby w Biblii było coś o pigułkach antykoncepcyjnych ale przeczytaj sobie z 1 listu do Koryntian 6,12
    Tapek 18.04.2012 godz. 07:48
    Igo.....toś mnie teraz rozbawił :) Powiedz mi kogo zabijam kochając się ze swoją zoną i stosując antykoncepcję ??Jakoś jeszcze jestem na wolności,a z tego co piszesz to jestem seryjnym zabójcą. Cudzołóstwo ?? :O Teraz to już nie mogę wytrzymac !! Jak mogę cudzołożyc z własną żona w naszym łóźku ?? Podaj mi konkretnie gdzie w bibli napisano ze antykoncepcja to grzech i tyle.Jeśli masz zamiar jakieś bajki wymyślac to daruj sobie.Konkretnie fragment biblii ..... Czekam z niecierpliwością. Prosze jeszcze odnieś się do mojego poprzedniego wpisu....czyż nie mam w nim racji....??
    Rychu 17.04.2012 godz. 23:20
    A może byście tak Panowie i Panie te dziecięco-boziowe dyskusje przenieśli na temat "Więcej dzieci? Tak, ale jak?" Chętnie sie tam dołączę. Tu trzymajmy się religijności lub jej braku.
    igo. 17.04.2012 godz. 21:38
    Masz Tapek problem z 10,ma przykazaniami. Do sprawy o której piszesz odnoszą się dwa z nich. Piąte "Nie zabijaj" i szóste "Nie cudzołóż". Niestety to trochę pisania jest. Może mi się uda co dla Ciebie dzisiaj streścić w tym temacie.
    Tapek 17.04.2012 godz. 15:02
    Dziwne to co piszesz.....Chyba nie chcesz mi wmówic że ( tu podaj liczbę swoich dzieci ) przy odrobinie szczęścia - starałeś się jako prawdziwy katolik uprawiac sex tylko w celach prokreacyjnych uprawiałęś sex ze swoja kobietą ( tu podaj liczbę dzieci ) razy !!?? WOW.Znak równości między obiema liczbami byłby wręcz ideałem katolickiej rodziny!!
    Brawo igo.... jestem ciekaw czy ktoś to kupi : D : D Ja napewno nie !! I co z tą demografią w Polsce ?? Widac owieczki nie słuchają pasterzy .....
    Tapek 17.04.2012 godz. 14:56
    Igo znów nie potrafisz mi odpowiedziec na proste pytanie.....skoro nie potrafisz to nie zabieraj głosu.
    Tapek 17.04.2012 godz. 14:53
    Jeszcze jedno panie igo....Ułatwię Ci zadanie : ) Jako znawca i wyznawca religii katolickiej,uprzejmie Cię proszę podaj mi któreż to przykazanie mówi że używanie prezerwatyw lub innych środków antykoncepcyjnych to grzech!!Może w swej niewiedzy niedoczytałem w literaturze tematu 11 przykazania które by o tym wspominało ....Wskaż mi fragment w biblii który o tym wspomina...z przyjemnością uzupełnię swoje braki w wiedzy.....
    igo. 17.04.2012 godz. 14:51
    Tapek! Masz do spółki z "Natalką" i Rychem jakiś dyżur na tym forum! Ciekawe? Ale dzięki za czujność, mam co poczytać przy drugim śniadaniu ! Otóż "mój drogi"! Z mojego ostatniego wpisu wynika jedynie to, że sex poszedła na sprzedaż choć tak naprawdę powinien mieć wyłączność na płodzenie dzieci. Przy czym ludzie są bardzo różni, i jak kto chce mieć dużo dzieci - bardzo proszę, jak ktoś jedno - też, czemu nie. Tak Pan Bóg to ustawił i już. Widząc, że Mojżeszowi jakoś ciężko szła nauka 10 przykazań u ludu wybranego , zesłał po jakimś czasie na Ziemnię Chrystusa, by Ten co nieco ludziom wytłumaczył z tych 10 przykazań. I nic na siłę! Ludzie mają wolną wolę, mogą Chrystusa przyjać lub nie. Ale jak już przyjmą, to do końca, bo Pan Bóg chyba nie bardzo lubi partaninę. Chrystus niestety był człowiekiem i umarł w kwiecie wieku, więc by ludzie nie zapmnieli Jego nauk, wiedząc jaki los jest Jemu przeznaczony, powołał do życia apostołów by ci po Jego śmierci, w ślad za Nim, głosili po całej Ziemi słowo Boże. I ten proces trwa do dziś. Zapewne nie przetrwałby pierwszych 100 lat gdyby Chrystus nie był także Bogiem i nie wspomagałby procederu. Oczywiście Tapek, jak kto się już dzieci doczeka, musi się o nie troszczyć. Wolność wszak to nie tylko "róbta co chceta", to także chrzanione obowiązki.
    Tapek 17.04.2012 godz. 12:42
    Igo...mam rozumiec ( zakładam aczkolwiek dośc naiwnie, że nie jesteś księdzem ),że masz kilkanaściorgo dzieci.Podobno człowiek jest stworzony na boże podobieństwo....??Więc to chyba bóg obdarzył ludzi seksualnością....?? Troszkę mi Cię żal,z tego co piszesz wynikac moze kilka rzeczy,sprzeciwiasz się swojej ludzkiej naturze...a sex ze swoja kobietą miałeś kilkanaście,no moze kilkadziesiąt razy w ciągu całego swojego zycia...Nie dziwię się że jesteś taki sfrustrowany i tak zioniesz jadem tu na forum. Nie odpowiedziałęś na moje proste pytanie...co już jest tradycją....pytam sie Ciebie o barana a Ty opowiadasz o przczółkach.
    Igo...swoją drogą jakoś nie widzę wokół żeby te niby 90 parę % katolików w Polsce stosowało się do nauki kościoła!!Inaczej w każdej rodzinie byłoby kilkanaściorgo dzieci i nie musielibyśmy się martwic tragiczną dzietnością w naszym kraju i tym kto bedzie pracował na nasze emerytury. Wytłumacz mi ten fenomen !!
    Swoją drogą uważasz że to powołanie naklepac 10 lub więcej dzieci, bez myśłenia o tym w co je ubierzesz,nakarmisz,za co dasz wykrztałcenie....!! BRAWO Igo !!!! Z Twojego rozumowania wynika że prawdziwym katolikiem moze byc tylko ktoś kogo stac na utrzymanie kilkunastoosobowej rodziny.Żona oczywiście nie pracuje tylko jest zajęta dziecmi....albo jakiś idiota/ka która robi dzieci bez opamiętania. Jestem ciekaw czy Twoj bóg jest zadowolony gdy ktoś narobi dzieci bez myśłenia, a później chodzą głodne,żyją w biedzie.Czy nie wystarczy to ze na tą chwilę według ostatnio przeprowadzonych badań ok. 30-70% polskich dzieci w wieku szkolnym jest niedożywionych.Zastanów się chwilę nad tym.Nadal czekam na odpowiedz na mój poprzedni post.....
    natalia 17.04.2012 godz. 12:03
    Bardzo proszę: http://kobieta.dziennik.pl/twoje-emocje/artykuly/67688,zona-jak-minister-spraw-wewnetrznych.html
    igo. 17.04.2012 godz. 11:59
    O! Natalka! To Ty żyjesz? A już myślałem że się tutaj więcej nie pojawisz ! No ..no... Ale rabinem Boazem Pashem się tak beztrosko nie podpieraj, proszę o linka do wywiadu z Nim.
    igo. 17.04.2012 godz. 10:21
    Tapek! Prezerwatywę wymyślono po to by nie zarażać się chorobą weneryczną, a nie dlatego by nie chcieć mieć dzieci. XVI wiek to był. Dzisiaj na skutek braku umiejętności powstrzymywania się przed sex,em (u zwierząt to jest bardzo widoczne, np. u piesków) ludzie wspomagają się przy częstej kopulacji prezerwatywą bo o przyjemność tu chodzi (lub o forsę) a nie o dzieci. Kościół walczy z takim zachowaniem dlatego, że wiara chrześcijańska narzuca wstrzemięźliwość seksualną. Owa wstrzemięźliwość zakłada kojarzenie się w pary po wspólnej zgodzie na dzwignięcie obowiązków macierzyńskich i wychowawczych. Ma to bardzo duże znaczenie dla stanu umysłowego przyszłych rodziców i rodzących się dzieci. Nie traktowaś siebie przedmiotowo to stasnowisko Kościołą. Jest to stanowisko obśmiewane przez wielu ze względu na zyski jakie ciągną różne branże z wszelkich używek i sex,u. Państwo nie broni Polaków przed głupotą (Polska jest w czołówce eksporetrów prostytek) bo instytucje państwowe powołane do walki ze złem nie działają normalnie; policja, sady, prokuratura - przykład A. Wieczorek z Sopotu.
    natalia 17.04.2012 godz. 10:11
    Rychu, napisałam, że PODOBNO katolicy są toleracyjni. Wiem z doświadczenia, że w praktyce tylko co któryś faktycznie taki jest (wystarczy tylko spojrzeć na niektóre wpisy). Pozdrowionka
    Rychu 17.04.2012 godz. 09:58
    Ksienże igo... nie kręć. Przykazania dał podobno Jahwe Mojżeszowi na górze Synaj. Chyba, że jest inna teoria, iż to

    Jezus wymyslił przykazania. Bez przestrzegania tych przykazań ciężkie byłoby zycie, bo są ogólnoludzkie i dość

    uniwersalne. Ale bez Twojego Jezusa i jego towarzystwa można żyć. Zyją tak miliardy ludzi (min.Buddyści,

    Konfuncjoniści, Shintoiści, Hinduiści i wszelkie ateistyczne towarzycho) na ziemi i dają radę, a ich przeszłość nie

    jest obarczona, tak zbrodniczą przeszłością jak historia wyznawców Chrystusa.
    Piszesz, że człowiek bez wysiłku nie jest godzien Chrystusa. Fakt. Ty rzeczywiście ostatnio wysiliłes się. Twoja

    nienawiść, agresja i zwykłe chamstwo, potwierdziły niejako ten prawdziwy i niezbyt chlubny stosunek katolików do

    bliźnich, jak i ich zbrodniczą przeszłość

    Marcelo... Pojechałaś ostro. Cud, że nie zostałaś jeszcze "zjedzona" przez prawdziwych katolików i Polaków tu

    piszących.
    Po ponad dwóch latach pisania i czytania tu, dowiedziałem się, że prawdziwy katolik MUSI CHODZIĆ do kopścioła,

    odprawiać rytuały (chrzty, komunie itp), przyjmować kolędę, klękać przed konfesjonałem, spożywać opłatki itd.
    Przedew wszystkim zaś katolik MUSI PŁACIĆ, czyli opłacać takie swoiste katolickie OFE czyli OFRP (Otwarty Fundusz

    Raju Pośmiertnego)
    Ty wg. tych kryteriów KATOLICZKĄ NIE JESTEŚ.
    Dwa... Piszesz, że wierząc w tego jedynego wstajesz radosna. Wnioskuję za Tobą, że wszyscy wyznawcy religii

    monoteistycznych też wstają radośni, a Muzułmanie z tej radości gotowi są nawet mordować innych. Katolicy pewnie

    też.
    Czy to znaczy, że miliardy ludzi (wymieniłem ich wyżej min. buddyści), którzy nie wierzą w tego jedynego, to wstają

    rano wkur...rzeni i nieszczęśliwi?
    Pytasz, co daje mi energię. Energię daje mi chęć do tego, aby kolejny dzień był lepszy od poprzedniego, bardziej twórczy (jestem zas...konstruktorem) i owocny. O moje ciało dbam, zdrowo się odżywiając i sporo ćwicząc. Bo im dłużej będę silny i sprawny, tym więcej jestem w stanie stworzyć i zostawić po sobie. Jedyne co zakłóca mi radość porannego wstawania, to czasami bóle stawów (nurkowanie pod lodem i przeziebienia), oraz stare kontuzje (kaskaderka). A w wieku 59, to żaden pan Bozia już na to nie pomoże.
    Radość życia daje mi też ta świadomość, że żyję. Inni tego szczęścia nie mieli i nie narodzili się lub wyjątkowo szybko odeszli z tego świata. I do tej radości nie potrzebna mi świadomość, że gdzieś tam w oddali jest jakiś Czesiek czy Józio, który czuwa nad moim losem. Nad moim losem wolę czuwać sam. Miliony Żydów wierzyło w opatrznościowe czuwanie pana Jahwe i trochę się na tym czuwaniu przejechali. Przynajmniej w latach 1939- 1946 (w 46tym domordowano jeszcze 43 Żydów w Kielcach). Muszę iść do pracy.
    Natalio .. Nie pisz o tolerancji katolików, bo takowa nmie istnieje i sama chyba w nią nie wierzysz. Pozdro.
    natalia 17.04.2012 godz. 09:51
    Tapek - ciekawe zagadnienie i podejście do sprawy antykoncepcji. Masz rację, niezależnie czy jest to metoda 'naturalna' czy mechniczna czy chemiczna, tak czy owak ma ona na celu uniknięcie ciąży. Ja Ci w tym temacie za bardzo nie pomogę, bo dla mnie też jest to nieco drażliwe zagadnienie (a dokładnie podejście Kościoła do seksualności ludzi), ale może komuś innemu się uda. Dołączam się do Ciebie i również czekam na merytoryczne wyjaśnienie.

    Załączam w tym temacie jeszcze fragment wywiadu z krakowskim rabinem Boazem Pashem, a ponieważ Żydzi są raczej bardziej ortodoksyjni od katolików, to może tekst ten skłoni do dodatkowej refleksji:
    „Seks ma być częścią życia rodzinnego. Jeśli współżycie służy rodzinie, nie ma większego znaczenia, czy odbywa się przed, czy po ślubie. Jeśli dwoje ludzi się kocha i planuje utworzyć rodzinę, nie widzę przeszkód, by ze sobą obcowali. Judaizm nie pochwala jednak przygodnego seksu.
    Jeżeli chodzi o antykoncepcję, to sprawa jest skomplikowana. Ludzie nie są zobligowani do tego, by mieć potomstwo za wszelką cenę. Jeśli rodzina ma jakieś poważne problemy, np. finansowe, może korzystać ze środków antykoncepcyjnych. Nasze zasady nie pochwalają natomiast współżycia tylko dla przyjemności płynącej z seksu. W takich wypadkach stosowanie antykoncepcji nie jest usprawiedliwione.
    Aborcja natomiast nie jest traktowana jak morderstwo. Jest to jednak forma przerywania życia, której staramy się unikać.”
    natalia 17.04.2012 godz. 09:13
    Marcela, brawo! Wreszcie wypowiada się katoliczka z dystansem do podejścia do wiary innych osób. Podobno katolicy są tolerancyjni wobec innych ludzi (i jesteś przykładem tego, że tak faktycznie jest), ale jak widać najwięcej jadu sączą ci uważający się najbardziej pobożnych. Bardzo spodobało mi się Twoje stwierdzenie "Ja zbieram punkty do zbawienia, Ty zbierasz punkty sympatii u otaczających Cię ludzi. I jest gites, te same reguły inna gra". O to chodzi, rozmawiajmy o wierze z szacunkiem wobec innych ludzi i tak trochę 'na zimno', bez negatywnych emocji.
    A swoją drogą to nie myśl, że ograniczam się do tego jednego forum, uwielbiam czytać książki i czytuję również m.in. te o tematyce religijnej. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
    Tapek 17.04.2012 godz. 08:57
    Wielebny Igo….dziwisz się że niektórzy ludzie zrażają się do kościoła, gdy na każdym kroku instytucja ta poprzez swoich urzędników wtrynia się do każdej dziedziny naszego życia nawet do łóżka !!Sami robią zupełnie co innego ( i tu sprawiedliwie przyznaję rację-nie wszyscy).Przyznasz że dziwnie brzmi nawoływanie do ubóstwa z ust tłustego, żyjącego w luksusach księżulka, który to przed chwilą podjechał bryką za 200 tyś. ?? Nie wspomnę już o przypadkach gdy taki oto urzędnik ma romanse z „gosposiami” itd. itd….. Powiesz nieprawda. Tradycyjnie podam przykład.
    Może Ty i inni wierzący pomogą mi rozwiązać dylemat który męczył mnie za młodu…i po dziś dzień żaden,ale to absolutnie żaden ksiądz ani katecheta nie potrafił mi odpowiedziec na jedno dosc proste pytanie. Sprawa dotyczy antykoncepcji.
    Na pytanie czemu nie wolno stosowac żadnych metod antykoncepcji poza jedyna słuszną uznawaną przez kościół metoda nazwę ja kalendarzykową ( widomo o dośc niskiej skuteczności ).Zawsze słyszałem ,ze to grzech, czasem nawet porównywalny do mordowania dzieci : O ,ze bóg nas tak stworzył i musimy akceptowac naszą płodność, ale zadnych konkretów.
    Podawałem więc taki przykład. Ktoś mnie wkurzył,i postanawiam go zabic ….wiem wiem mój zamiar jest bebe!! Hmmmmm…mam do wyboru kilka metod.W pierwszym przypadku postanawiam zabic delikwenta gołymi rękami….ale tak sobie myślę, cywilizacja poszła do przodu nie będę się babrał w krwi po łokcie.Mogę uzyc kija bejsbolowego,ale to tez prymitywne i takie niehumanitarne.Kupuje pistolet.Pytam księdza kiedy będę miał większy grzech.Gdy zabiję go gołymi rękami,kijem czy pistoletem ??
    Odpowiedz.Zawsze będziesz miał grzech bo go zabiłeś!!
    Zgadzam się.Dla Boga i delikwenta chyba nie ma wielkiej różnicy skoro ostatecznie i tak go zabiłem!Efekt ostateczny jest taki sam.( no może poza tym ze przy uzyciu gołych rąk lub kija troszkę się delikwent nacierpi zanim skona ).
    I tu proszę księdza o wytłumaczenie mi czemu stosowanie antykoncepcji jest grzechem??Cel jest taki aby para/małżeństwo mogła mieć tyle dzieci ile chce/stac je na utrzymanie danej liczby potomstwa.
    Niezależnie od metody dla boga efekt jest taki sam.Ja nie widzę róźnicy skoro efekt ostateczny jest identyczny.To ze robimy boga w balona stosując kalendarzyk jest ok.??

    Tu w odpowiedzi słyszę jakieś brednie bez składu i logiki zadnej.
    Wtedy pytam księdza że skoro kalendarzyk jest „OK.”,to równie dobrze zabijanie gołymi rękami bez użycia technologii też musi być OK. Tu następuje konsternacja księdza i smiech całej klasy.
    I proszę Cię Igo,nie wkręcaj mi że prezerwatywa zabijam miliony dzieci czy inne bajki.
    Odpowiedz konkretnie.PS.Moze ktos z forumowiczów jest bardziej w temacie i pomoze rozwiązac ten dylemat.Pozdrawiam
    igo. 16.04.2012 godz. 17:21
    Droga Marcelo! Natalka nie istnieje! To postać wirtualna. A nawet jeśli istnieje, to na żadną ze swoich wątpliwości odpowiedzi tutaj nie znajdzie. Istotą Kościoła Katolickiego jako wspólnoty jest wzajemna więź w Chrystusie, którą należy budować w oparciu o przewodnika - "pasterza". Pojedyńczy człowiek nie da rady. Tego się po prostu trzeba nauczyć od innych. Nauczyć bycia kimś innym w duchu. Kimś nowym. Coś jak narodziny. Nie jest to wcale proste. Człowiek bez tego wysiłku nie jest godzien Chrystusa. Pozostaje jednak pytanie .. "Po co Chrystus?". Przecież bez Jego przykazań też da się żyć.
    Marcela 16.04.2012 godz. 16:17
    Aha... Igo jesteś be! Za bardzo się ekscytujesz. < Tak, a ja jestem infantylna, momentami xD> Natala widzę, jest ambitna, nie ignoruje, ona szuka odpowiedzi, co się chwali. Sobie kobieta pomyśli, pochodzi po forach <chociaż bardziej polecam Ci książki o takiej tematyce, Hołownia jest dosyć przystępny> i sama dojdzie do jakichś wniosków. Może znajdzie sens w wierze i chodzeniu do kościoła, a może zupełnie odpadnie. Ale nie traktujmy jej jak piłeczki do odbijania, to na stronę światła, to znowu na stronę cienia - zabobonnych katolików, wierzących w to czego im za młodu do łba nakładli. Grunt to szczęście i pewność, że dobrze się wykorzystuje życie. A jeśli nie prawa Boże, to niech chociaż kodeks karny, czy konstytucja... wtedy "kwestię przekonań religijnych pozostawiam prywatną sprawą każdego obywatela, podkreślając, iż zarówno wierzący w Boga, jak i niepodzielający tej wiary są wobec państwa równouprawnieni." ;p Ważne, żeby być wpożo nie? Ja zbieram punkty do zbawienia, Ty zbierasz punkty sympatii u otaczających Cię ludzi. I jest gites, te same reguły inna gra.
    Marcela 16.04.2012 godz. 15:56
    Mam już 21 lat, to może i niewiele, ale parę kryzysów wiary przeszłam. ;) Tak tak ... niech dziękują Stwórcy osoby, które potrafią nie myśleć o sensie życia i o istocie tego wszystkiego co nas otacza, żyć z dnia na dzień < to nie atak na niewierzących, żeby sobie ktoś nie myślał ;p>. Ja niestety z uporem maniaka w rożnych sytuacjach i rzeczach szukam sensu. Nie wiem czy robię to na siłę, pewnie często tak, ale nie potrafię przyjąć niczego co argumentowane jest stwierdzeniem "bo tak". To jest główne wyzwanie jeśli chodzi o wiarę katolicką, czy jakąkolwiek inną, znaleźć w sobie tyle siły i uporu by nie odpaść po drodze, a wyczerpać temat do cna. Wytłumaczyć sobie wszelkie absurdy tworzące - jak to nazwaliście na forum - religię watykańską, oraz absurdy, które ta religia wprowadza do życia wierzących.
    Jestem naprawdę głęboko wierząca, otwarcie nauczyłam się rozmawiać o religii i o tym w co wierzę, ale najważniejsze nauczyłam się BYĆ katolikiem, nawet poza murami kościoła, osobą, która w codziennym życiu postępuje wedle dekalogu i przykazania miłości.
    Mam nadzieje, że osoby niewierzące jeszcze się nie porzygały z powodu mojej uduchowionej gadki, bo czułam się w obowiązku napisać co tak naprawdę trzyma mnie przy wierze.
    Moją wypowiedź skieruję Rychu do Ciebie jeśli pozwolisz, bo mam do Ciebie najbliżej ;p
    Zdaję sobie sprawę, że Ziemia jest ziarnkiem piasku we wszechświecie... ale życie ze świadomością, że to wszystko powstało samo z siebie, że Big Bang nastąpiło samoczynnie, a przed nim nie było absolutnie nic jest zbyt przytłaczające. Wyobrażenie sobie nicości otwiera mi dosłownie czarną dziurę w trzewiach i wysysa wszelki entuzjazm, właśnie teraz to czuję. Owszem wyobrażenie sobie, że Bóg jest wiecznością i był od zawsze jest nie mniej trudne... ale przyjęcie tej hipotezy na początku powoduje, że dalej układanie tych klocków jest o wiele prostsze.
    Poza tym skąd bierzesz energię by wstać rano z łóżka? Czym jest Twój cel do którego zdążasz? Chyba, że znajdujesz spełnienie w przyjemnościach ciała, to spoko. Ale i tak kiedyś, jak już się zmarszczysz i nie będziesz już potrzebował tego, czego teraz tak bardzo pragniesz ( kasa, rozkosz ciała itp. itd.), dopadnie Cię pytanie jaki był właściwie sens tego całego trudu, brodzenia po pachy w gównie tego świata.
    Nie twierdzę, że moja wiara jest jedyną i słuszną, znam podobieństwo życiorysów wielu postaci do Chrystusa ( oglądałam ducha tysiąclecia), ale wierzę, że warto wierzyć w coś co sprawia, że ciągle jestem radosna, co nadaje sens mojemu istnieniu. Podważasz dogmaty wiary, ale nie oddajesz w zamian nic z tego w co Ty wierzysz. Nie mów tylko, że można wierzyć w nic... bo wtedy wierzysz w nicość, która skończyła się wraz z Wielkim Wybuchem, a która ma mniej sensu niż mój Bóg.
    Hahaha radosne chrześcijańskie pozdrossy ;D:D
    P.S. Kościół <budynek> jest po to, żeby ludzie siedli na dupska i myśleli właśnie nad swoim życiem korzystając z chwili, którą mogą spędzić w skupieniu sami ze swoimi myślami. Ale ludzie boją się swoich myśli.
    Kościół <wspólnota ludzi> jest po to, żebyśmy mogli między sobą realizować sens naszej wiary, okazywać i czuć miłość, która powinna być jej istotą.
    Kościół < tak ta watykańska struktura> to trochę relikt dawnych czasów, kiedy to Bóg był królem, a takiemu należne są bogactwa! Ale dzięki temu machina prosperuje. I jak ktoś jest wierzący, to nie powinien żałować kasy rzuconej na tacę, bo to wszystko ku chwale Pana.
    Rychu 16.04.2012 godz. 11:22
    Przemek... Z pychą, typową dla przedstawicieli religii watykańskiej dokonałeś oceny moich pojęć czy też ich braku. Gdybyś uważnie śledził dyskusje tu, na forum , to wiedziałbyś, że pochodzę z nabożnej rodziny i za jej PRZYMUSEM uprawiałem kopścielne bałwochwalstwo. Doszedłem nawet, aż do bierzmowania, kiedy to jakiś grubas w sutannie dał mi po pysku (w 62gim, to był taki obyczaj).
    Na szczęście dla mnie w wieku 15 tu lat zrezygnowałem z usług naziemnych pośredników.
    Później jako dorosły czytałem namiętnie Biblię, więc jakie takie pojęcie mam i wiem, w co NIE WIERZĘ.
    Twój przykład o niestraszeniu Cię pieklem przez najbliższych potwierdza dobitnie to, co napisałem w tym długim komentarzu (poniżej). Mnie niestety straszono. Wszystkie ciotki, wujowie, babcie czy matka, wszyscy bredzili o piekle i karze boskiej. Na lekcjach religii też nie bylo lepiej.
    Znaczy to, że dziecięce umysły są jak gąbki i chłoną wszystko, co podają dorośli, a DOŚWIADCZENIA z dzieciństwa PRZENOSZĄ W DOROSŁOŚĆ.
    Czemu cynicznie podałeś Czechy, a pominąłeś Danię, całą Skandynawię, Islandię, Niemcy, Holandię I inne kraje rozwiniętego zachodu?
    Są to kraje, które rozwinęły się na bazie religii chrześcijańskiej i których (na szczęście) nie dotknęła zbyt mocno religa watykańska, ale obecnie są w ogromnej większości zateizowane.

    Michale... Cieszę się, że pojmujesz bycie uczciwym i moralnym podobnie jak ja, ateista.
    Zauważ jednak, że ogromna większość przedstawicieli Twojej, jak i innych religii bycie DOBRYM i MORALNYM, motywuje chęcią PRZYPODOBANIA się Panu Bozi lub lękiem przed jego gniewem.

    Natalio... Nie przejmuj się igo. Jest on bowiem typowym przedstawicielem tej watykańskiej RELIGII MIŁOŚCI i zamiast ziólka pić, on je wącha. A łop zawarty w kadzidle, ma magiczne i uzależniające działanie. Ale igo ten agresywny nastrój od czasu do czasu przechodzi i można z nim pogadać.

    Poza tym wszyscy tu piszący wyznawcy TEJ JEDYNEJ(wiodącej do zbawienia) i SŁUSZNEJ religi watykańskiej, potwierdzacie (szczególnie pięknie zrobił to dżon, czy ostatnio chamowaty igo), że Wasz Pan Bozia, Stwórca tego ogromnego Wszechświata ma doskonały wgląd w dusze każdego z Was i doskonałe wie, czy Kowalski oklepał żonie gębę czy nie i czy z należycie czystym sumieniem, żałował za grzechy opwiadając je obcemu facetowi w konfesjonale.
    Odpowiedzcie więc mi szczerze.
    Jeśli ON wszystko wie i ma bezpośredni kontakt z Waszymi “grzechami” i problemami, to po jaką cholerę (to takie wredne choróbsko), ten jego cały, kosztujący miliardy, NAZIEMNY PERSONEL???
    Pierwsi chrześcijanie załatwiali wszystko bezpośrednio z NIM. Nawet spowiedź.
    Tę “na ucho” wprowadzono w 1116 tym roku!!!

    Druga sprawa. Twierdzenie i WIARA W TO, że ON ma wgląd we wszystkie nasze dzienne sprawy, grzeszki i problemy, dobre było w czasach, gdy kopściół watykański głosił (a ciemny lud ze strachu przed okrutnymi karami wierzył w to), że ziemia jest płaska (oparta na grzbietach słoni) i jest centrum wszechświata, który wokół niej się KRĘCI. Z liczbą poniżej miliarda zamieszkujących ziemię ludzi, BYŁO TO jeszcze w miarę REALNE.
    ALE w czasach obecnych , gdy wiemy, że Wszechświat jest “szeroki”, “długi” i “wysoki” na miliony lat świetlnych – i wciąż się rozszerza -(sekunda świetlna to 300 000 km, min. to 18 000 000km. Godz.to 1 080 000 000km.a doba to 25 920 000 000 km!!!Kto chce może przeliczyć to przez rok świetlny, a potem przez miliony lat), MYŚLENIE, że Stwórca tej NIEWYOBRAŻALNIE WIELKIEJ Przestrzeni z milionami galaktyk i układów słonecznych, z miliardami słońc i planet, wziął sobie pod uwagę, absolutny mikropył, jakim jest nasza Ziemia we Wszechświecie, zakrawa na poważną chorobę wymagającą ingerencji lekarzy w zakładzie zamkniętym.

    A jeśli do tego dołączymy fakt, że jest jeszcze na tej Ziemi Kowalski, jako jeden z 7 miliardów mieszkańców, z jego grzeszkami i problemami, a Pan Bozia interesuje się Kowalskim i SZCZEGÓLNIE krajem, w którym ten Kowalski mieszka, a Polską zwanym i taki fakt, że są jeszcze ludzie, którzy w to wszystko wierzą to... to... to... ręce opadają.
    Bo fakt, że są tacy, którzy te bajki głoszą nie powinien dziwić. Póki można jeszcze na tym zarobić i wieźć rajskie życie , tu na ziemi, to czemu nie.
    Raj pośmiertny niech pozostanie dla tych, którzy płaczą i płacą. No i w ten Raj wierzą
    Rychu 15.04.2012 godz. 23:39
    A może bracie igo tegoroczne strzyżenie było kiepskie, lub przeniesiono Cię do biednej parafii i stąd Twoje rozgoryczenie, frustracja i agresja? Hę? Przyznaj się ksienże.
    Rychu 15.04.2012 godz. 23:23
    Ty igo tak bronisz tej Twojej wiary i wszelkich (najczęściej bardzo nikczemnych) poczynań jej personelu naziemnego, a jednocześnie Twoje wpisy świadczą, że jesteś niezwykle cynicznym ateistą (co w sumie w tych czasach jest całkiem normalne), który bezczelnie broni persnelu stwórcy. Ten bowiem z opowiadania boziowych bajek całkiem nieźle żyje, każąc ciemnemu ludowi WIERZYĆ w nie.
    Nie będziesz chyba próbowal wmówić mi czy innym, że agresja, wulgarność i zwykłe chamstwo (np. w stosunku do Natalii poniżej) jakie prezentujesz tu na forum, nie podlegają ocenie Twojego Bozi i że on takie postawy i taki stosunek swojego "wyznawcy" (czyli Ciebie) do innych ludzi (bliźnich) traktuje jako coś normalnego.
    Z tego co wyczytałem w Piśmie, żaden prawdziwy wyznawca Stwórcy i jego (podobno) syna, na takie, jak Twoje, zdziczenie i chamstwo nie zdobyłby się.
    Dwa lata temu, na ogólne odtrucie, proponowałem Ci lewatywę (to nie jest słowo obraźliwe).
    Jakiś czas było znośnie.
    Proponuję powtórzyć zabiegi
    igo. 15.04.2012 godz. 22:40
    I jeśli to już wszystko Natalko, to "spadaj"!
    igo. 15.04.2012 godz. 18:48
    Widzę Natalko że dołączyłem niechcący do Twojego wirtualnego ks. proboszcza, i po społu z nim zniechęcam Ciebie do praktykowania przez Ciebie Wiary, którą w oficjalnej wykładni należy rozumieć jako udział w działaności Kościoła. Przykro mi bardzo z tego powodu ale Kościół Katolicki to nie tylko Twoja parafia i Twój ks. proboszcz. Jeśli chcesz możesz w każdej chwili niedostatek kontaktu z Wiarą "uzupełnić" poza swoja feralną parafią. Jest też szereg różnych organizacji, środowisk katolickich z których wiedzy można korzystać gdy się ma watpliwości co do Wiary czy Kościoła. Decyzja należy do Ciebie!
    natalia 15.04.2012 godz. 16:43
    Igo, gdybyś przeczytał to, co pisałam wcześniej, to byś wiedział, że zachowanie proboszcza i dużej części duchownych tak mnie zniechęciło, że w ostatnim czasie przestałam chodzić do kościoła, wiedziałbyś też, że jestem wierząca i wciąż szukam właściwego sposobu i ludzi do wyznawania wiary oraz że staram się być dobrą osobą i dobrą katoliczką, co nie znaczy, że tak w istocie jest. Nie mnie, ani tym bardziej Tobie to oceniać.
    Mówię tylko, co myślę, czytam teksty Was wszystkich zachowując pewien dystans i nie poddając się emocjom (jak to zwykle bywa, gdy rozmowa dotyczy religii), a po przeczytaniu próbuję nabrać jakichś refleksji. Chcecie sobie tu nawzajem udowadniać, kto jest lepszym katolikiem? Proszę bardzo, ja nie mam zamiaru brać w tym udziału.
    igo. 14.04.2012 godz. 19:11
    Tapek.

    Nikt nie rodzi się z umiejętnością dodawania, jazdy na rowerze, pływania czy ze znajomością 3 języów obcych. Tego trzeba się nauczyć. I im wcześniej tym lepiej. Kościół Katolicki który Ciebie tak dziwi to szkoła, dotycząca Wiary i Boga. Mógłbyś jednak spytać po co szkoła, skoro Murzynek z buszu poszedł za prawe życie do Nieba nic o Bogu nie wiedząc. Otóż nie ma takiego Murzynka który niczego o Panu Bogu nie słyszał. Wiele ludów Afryki wierzy w istnienie Boga Najwyższego przy czym nie chodzi tu o chrześcijaństwo czy islam. Żeby było ciekawiej zwracają się do tego Boga za pomocą isot boskich Bogu pomocnych. Tak więc murzyni z Afryki tak jak i Europejczycy w coś wierzą, mają swoje religijne obrzędy, swoich kapłanów, swoje świątynie, widzą co jest wobec Boga dobre a co złe.

    Przykład ze średniowiecza, to przykład na ludzką niewiedzę był. W średniowieczu wielu dałoby sobie głowę "ciąć" za pogląd że Ziemia jest płaska. Bardzo sie mylili i przez ich głupotę inni cierpieli. Dzisiaj nie inaczej. Z uporem maniaka wielu ignorantów powtarza że Boga nie ma, skazując tych co chcieliby się o Bogu czegoś dowiedzieć na egzystencję bez radości i bez wyrazu. Co do arytmetyki Tapek, to oczywiście że działamy w systemie dziesiętnym w którym 2+2 zawsze daje 4. Co do tego wątpliwości nie ma. Ale w przykładzie 2+2 = 5 nie chodziło o wymianę bilonu w kiosku.
    Tapek 14.04.2012 godz. 08:07
    dżon WOW.Jestem pod wrażeniem !! Po raz pierwszy chyba na tym forum znalazł się ktoś kto potrafił w prosty sposób odpowiedziec na oje pytanie :) Cieszę się że murzynek pójdzie do nieba :) :) To moze odpowiesz mi na jeszcze jedno ostatnie pytanie?? ( w zasadzie już mi na nie odpowiedziałeś ale chciałbym to "usłyszec" a raczej przeczytac ) Skoro nie da się wykiwac Najwyższego i dobry murzynek pójdzie do nieba :) To po diazkę ta cała obsługa naziemna w postaci kościoła i jego urzędników.....??Czy więc potrzebni nam są pośrednicy tu na ziemi??

    igo Prostota Twojego rozumowania mnie powala : "W sredniowieczu uważano np. że ziemia jest płaska, dzisiaj twierdzi się że Pana Boga nie ma. Nie ma o co kruszyć tu kopii. Ziemia jest okrągła, Pan Bóg istnieje" równie dobrze mógłbyś napisac "W średniowieczu uważano że ziemia jest centrum wszechświata i słońce krąży wokół niej ( Ci co myśleli inaczej płoneli ze wstydu za swoją "niewiedzę"...z regóły na stosach) i twierdzono ze Pan Bóg jest.Nie ma o co kruszyć tu kopii.Ziemia krąży wokół słońca,Pana Bog nie istnieje"
    W tym miejscu muszę Cię przeprosic za to że ewidentnie stosuję Twój tok rozumowania....ale moze wtedy łatwiej będzie Ci dyskutowac gdy któśu zywa argumentów na Twoim poziomie.

    Michał :) I może trochę na uśmiech: co do matematyki....
    Proponuję Tobie.igo i dżon w waszej wierze w niematerializm,pójśc do banku i spróbowac pani w kasie opowiedziec o urokach matematyki opartej na geometrii nieeuklidesowej:) Powodzenia.Może się uda wpłacając 2 razy po 2 złote zwiękrzyc stan swojego konta o 5 zł :) Może przesadziłem,pani w banku raczej liczyc umie.Wiec możecie spróbowac w kiosku gdzie sprzedaje starsza niedowidząca pani i poprosić o zamienienie dwóch dwózłotówek na grube :)Zaiste byłby to ( tu dygresja do igo ) istny przykład cudu gdyby kioskarka wydała wam 5 zł.Baaa jak wiemy igo ma problemy z przykładami : D Troszkę mu pomogłem
    igo. 14.04.2012 godz. 01:18
    No to dotarliśmy Natalko do sedna sprawy. Ty katoliczka, praktykująca wiarę chrześcijańska uważasz, że jedna z podstawa chrześcijaństwa jaką jest Dekalog, nie jest już aktualna. Niestety Natalko ale jest jak najbardziej aktualna. Dzisiejszy świat jest znacznie bardziej złożony od tego w którym Dekalog sformułowano, więc tym bardziej powinno się dekalogu przestrzegać byśmy przetrwali. 10 przykazań to konstrukcja obecnej cywilizacji i będzie ona wzrastać i się rozwijać nadal jeżeli ta konstrukcja będzie "trzymać". Równowaga jaką zapewnia Dekalog między nami, między całymi społecznościami (większymi lub mniejszymi) jest nadal konieczna. Utrata związków między ludźmi opartymi na Dekalogu tych ludzi degraduje, wystawia na łaskę czy cele innych. Nie koniecznie cele przyjazne. Oczywiście mamy wolną wolę. Możemy kontynuować pracę poprzedników, możemy też wszystko spieprzyć, stracić to co posiadamy z naszą osobistą wolnością włącznie.
    To o czym Ty piszesz; niezgodność współczesności ze starym dekalogiem, bierze się z zatarcia pewnych pojęć etycznych za pomocą których uczono Dekalogu. Relatywizacja tych pojęć uniemożliwia „odczytanie” Dekalogu.
    Przemek 14.04.2012 godz. 00:36
    Natalio, trzeba walczyć. Jeśli jest źle to trzeba wciąż dzwonić do Kurii i tak do skutku. Sytuacja polskiego Kościoła jest jaka jest bo świeccy katolicy "odpuścili" sobie i machnęli ręką. Tymczasem za Kościół są odpowiedzialni wszyscy wierzący. Mnie też zdarzyło się kilku księżom powiedzieć parę nieprzyjemnych rzeczy i mam gdzieś co ludzie powiedzą. Zresztą spójrz na postawę np. księdza Isakowicza-Zaleskiego. A jeśli poszukujesz wiary to szukaj jej szczerze. Chodzenie do "tego budynku" jest też potrzebne, bo sprawowane tam sakramenty - jeśli wierzymy - mają moc, nawet jeśli są sprawowane w sposób niegodziwy (np. przez księdza który ma dwójkę dzieci lub jest w związku z innym facetem).

    Rychu bardzo często głośno wypowiadasz się na tematy o których nie masz zielonego pojęcia (lub przedrukowujesz artykuły ze swoich antyklerykalnych gazetek, których całe roczniki pewnie trzymasz pod łóżkiem). Jeśli uważasz, że to są brednie to ok - masz do tego prawo. Ale to są twoje poglądy i nie podawaj ich wszystkim jako prawd objawionych swojej ateistycznej religii. Empatia, to jeden z wymiarów miłości, poczytaj sobie np. tu http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/empatia_zm.html . No i podaj przykłady "społeczeństw ateistycznych, które są uczciwsze i bardziej moralne"? Podpowiem: może Czechy (95% to ateiści, jeden z najbardziej skorumpowanych krajów Europy, podobno nawet bardziej niż Polska, co wydawałoby się niemożliwe).

    I jeszcze do twojej informacji: nigdy w dzieciństwie nie czułem strachu przed piekłem, raczej moc i radość z tego że Bóg jest moim przyjacielem. Podobnie wszyscy spośród moich znajomych, to raczej ludzie radośni, pogodni i odważni a nie przerażeni czy zalęknieni. W przeciwieństwie do naszych kolegów niewierzących, którzy żeby się zabawić (np. wiele lat temu na naszej studniówce) musieli się naćpać i nachlać bo inaczej nie potrafili się bawić.
    natalia 13.04.2012 godz. 22:05
    Michale, wiedziałam, że jedno nieopatrznie dodane zdanie i będziesz drążył :) Chodziło mi o to, że we współczesnym świecie dekalog, który jak sam pisałeś, nie pasuje do współczesnego świata, ma być tylko drogowskazem, luźną wskazówką do postępowania, a nie sztywnym regulaminem (trochę już zdeaktualizowanym). Po to przecież tutaj (i nie tylko tutaj) wymieniamy poglądy, prawda? Bo są kwestie sporne, które wykraczają poza 10 przykazań, nie wiadomo, co myśleć i robić (a skoro świat idzie ciągle do przodu, to pewnie takich spraw będzie więcej). Mamy podstawę, na której możemy się opierać, ale potrzeba nowego swoistego 'kodeksu'. Myślę, że trochę przemyśleń i zastanowienia, a można uaktualnić i bardziej dostosować do dzisiejszego życia przykazania.
    Michał 13.04.2012 godz. 21:08
    Natalio... rozwiń proszę "podobnie jak z dekalogiem, powinien być tylko wskazówką w codziennym życiu"
    natalia 13.04.2012 godz. 14:39
    Aj, igo, co ja będę Ci tłumaczyć, rozbawił mnie niesamowicie nowy kontekst ‘wynoszenia czegoś’ z mszy i tyle. Sytuacja tak absurdalna, że aż śmieszna.

    Michał – słyszałam już od kilku osób, w tym księży, że Stary Testament należy w sporej części traktować symbolicznie i nie brać dosłownie (podobnie jak z dekalogiem, powinien być tylko wskazówką w codziennym życiu).
    Ja myślę, że świat powstawał tak, jak opisuje to nauka, bo w gruncie rzeczy nauka dochodzi do pewnego etapu, że nie wiadomo, co było wcześniej – i myślę, że tam właśnie działał Bóg. Nie potrafię być ortodoksem, który z jednej strony odrzuci naukowe dowody, ale z drugiej odrzuci kompletnie udział Boga w powstawaniu życia na Ziemi – ciągle szukam w tym równowagi.

    Jeśli o spowiedź chodzi, to w ogóle jest temat na inną dyskusję, bo jak kiedyś słuchałam takiego nawiedzonego księdza w szkole średniej, który miał fioła na punkcie spowiedzi, to okazało się, że to, co ja (i wszyscy zebrani na sali) uważałam za spowiedź, wcale nią nie było i wszystko jest kompletnie nieważne. Uważam, że bez względu na to, co powiesz w konfesjonale, najważniejsze jest to, co masz w głowie i sercu. I to pozostaje do oceny Tego u góry.

    Również życzę wszystkim udanego weekendu :)
    Michał 13.04.2012 godz. 13:24
    Natalia najpierw do Ciebie - zaś do Rycha ;-)
    chciałbym rozróżnić kestię podejścia do sprawy: albo jako katolicy zakładamy kreacjonizm albo nie - i wtedy zostaje ewolucja. Jeśli zakładmy że Bóg jest Stwórcą i to co zrobił jest dobre - to pisząc "Ludzie są dorośli, wiedzą, co robią, nikt nie musi im zaglądać do łóżka i pouczać, co jest dobre, a co nie" negujesz Jego wiedzę absolutną. Znaczy człowiek niby wie lepiej od Pana Boga co jest dla niego dobre. Znaczy w pewnych sprawach wie lepiej od Boga. Wg mnie nie tędy droga.
    Spowiedź i żal za grzechy.. ten temat niestety wyjdzie dopiero po naszej śmierci. W sumie możesz naopowiadać księdzu co chcesz - slyszysz że Pan Bóg odpuszcza Tobie grzechy... i niby wszystko ok - tylko po co chodzić do spowiedzi wtedy? Ale.... warunkiem dobrej spowiedzi jest SZCZERY żal - a to co siedzi w głowie penitenta to akurat zna tylko Bóg. Więc szczerze ktoś załuje - idzie do spowiedzi - dostaje rozgrzeszenie i robi coś dalej - to pytanie czy mówiąc że szczerze załuje faktycznie to czyni? Oczywiście podany gdzieś wcześniej przykład alkoholika - który i tak być można znów zacznie pić lub dowolnego innego nałogowca. Kwestią jest podejście: czy walczy o to by nie pić? Czy czyni wszystko by zerwać z nałogiem czy ma to gdzieś?

    Rychu - będzie trudno bo jak napisałeś że jesteś ateistą - więc myślę że nie zakładasz kreacjonizmu - więc dyskusja będzie trochę trudniejsza bo priorytety są inne. Ale nic to - jak mawiał mały rycerz.
    Dlaczego chcę być dobry? bo chcę ;-))))) .. oki oki rozwijam ;-)) Jak zdefiniować dobro? Rozumiem że oboje zakładamy jakieś normy zachowań i postępowania. Być może częściowo zgodne, częściowo pewno różne. Dlatego ja skupię się na swojej działce: postępować tak bym nie musiał się kryć ze swoim postępowaniem, bym nie musiał uciekać i kryć się po nocach. Móc spojrzeć kazdemu w oczy. Być odpowiedzialnym za swoje czyny. Kochać innych ludzi a nie wykorzystywać - bo miłość to poświęcenie się dla innej osoby. Szanować ludzi. To jest dla mnie dobro.
    Nie wiem czy napisałem wszystko...ale myślę że w większości chyba tak. Błądzenie - to sprzeczność z czymś z powyższego.

    Jak napisał igo - 10 przykazań nie pasuje do współczesnego świata. Powiedziałbym że nigdy do żadnego nie pasowało ;-)

    pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu wszystkim
    igo. 13.04.2012 godz. 13:11
    Jedna kobieta wchodzi do kościoła by się modlić, druga po to, by tę pierwszą okradać. Jakoś mi nie do śmiechu Natalko.
    natalia 13.04.2012 godz. 10:41
    Igo. Po co ten sarkazm?
    igo. 13.04.2012 godz. 10:34
    Ach! .. Ach! ..Jaka Ty jesteś taktowna Natalko !
    igo. 13.04.2012 godz. 10:32
    Faktycznie Rychu! 10 przykazań nie bardzo pasuje do współczesnego świata. O ile sprawa byłaby prostsza gdybym nie ograniczany niczym mógł rozliczyć się z kikoma osobami ze skutkiem dla tych osób śmiertelny. Potem w sądzie bym zapewniał że nikomu nie chciałem zrobić nic złego no ale wyszło jak wyszło i ja zo to nic nie mogę. Co do średniwiecza to nawet mi się podoba. W trakcie dyskusji o krągłości naszej matki Ziemi przekonywał bym na przykład, że ziemia nie może być okrągła, nie może być kulą, bo Ci co znaleźli by się pod spodem kuli odpadli by z niej w otchłań. Mógłbym to nawet zademonstrować na przykładzie.
    natalia 13.04.2012 godz. 10:18
    Rychu - uśmiałam się do łez z tym wynoszeniem z mszy, faktycznie, w tym kontekście brzmi to lekko niepoprawnie. Przeczytałam dwukrotnie Twój wpis, zgodzę się z wieloma rzeczami, myślę, że warte są głębszego zastanowienia. Ale nie chce się tu bawić w kółko wzajemnej adoracji, ja przytaknę Tobie, Ty mi itd.
    Rychu 13.04.2012 godz. 09:50
    Natalio... piszesz, że wciąż poszukujesz. Przeczytaj mój ostatni wpis i postaraj się go zrozumieć.
    Wtedy przestaniesz szukać.
    Zdanie, że starasz się zawsze coś wynieść z mszy brzmi niezbyt zachęcająco. Właśnie WP podała, że policja po raz kolejny złąpała w Lublinie panią Krysię, która od 30tu lat notorycznie coś z każdej mszy wynosi. Głównie pieniądze wyciągane z torebek rozmodlonych pań.

    A Ty igo znów prowokujesz. Natalia nie ma problemów ze współczesnym swiatem, tylko z prechistoryczną religią, wypełnioną średniowiecznymi dogmatami i bredniami, która do tego współczesnego świata nie pasuje i za nim NIE NADĄŻA.
    Zmuś się i przeczytaj co wcześniej napisałem, to może coś zrozumiesz.
    natalia 13.04.2012 godz. 09:49
    igo - Wyborczą miałam w życiu w rękach tylko raz, gdy kupowałam książkę do niej dołączoną (cytat z GW, który zamieściłam znalazłam na innym portalu, od linku do linku, dotarłam artykułu). W ogóle staram się ograniczać to bombardowanie informacjami z każdej strony, przeżywanie naprawdę drobnych spraw jak problemów światowych, bo od tego naprawdę można zwariować.
    Odpowiadając na Twoje pytanie, również Ciebie pozdawiam, mimo iż zwracasz się do mnie zdrobnieniem, a z takim zwrotem często spotykam w sytuacji, kiedy rozmówca nie traktuje mnie poważnie.
    igo. 13.04.2012 godz. 09:34
    Mnie też pozdrawiasz Natalka? Faktycznie masz problem ze znalezieniem się we współczesnym świecie. Na cokolwiek nie spojżysz jest kszywe i koślawe. Można zwariować. Zacznij od zmiany prasy którą czytasz. Odstaw GW.
    natalia 13.04.2012 godz. 09:16
    Przepraszam, że dopiero odpisuję, nie miałam wczoraj czasu, żeby usiąść do komputera. Widzę, że zrobiła się tu głębsza dyskusja, super!

    Michał - O co chodzi mi z tym wtrącaniem? O to, że w Polsce prawo jest podporządkowane Kościołowi, a księża wciąż drążą w mediach temat aborcji i in vitro. Ludzie są dorośli, wiedzą, co robią, nikt nie musi im zaglądać do łóżka i pouczać, co jest dobre, a co nie. Tyle, że nie mamy wolności wyboru, bo z góry zakłada się, że skoro społeczeństwo jest katolickie, to wszyscy musza postępować wg jednego schematu. A przecież jesteśmy tylko ludźmi, możemy błądzić, jak to ująłeś.
    A co do związków bez ślubu kościelnego, to miałam na myśli to, że księża (ok, dla wiara katolicka, podobnie zresztą jak inne wyznania) patrzą na ludzi przez pryzmat ich seksualności. Czy to, że ktoś z kimś sypia bez ślubu czyni go gorszym człowiekiem? Kogo tym krzywdzi? No a skoro spowiedź ma być szczera, to należy żałować za grzechy, nieprawdaż? To trochę tak jak z alkoholizmem, uzależniony żałuje i obiecuje więcej nie pić – jest mu to zapomniane, chociaż jeśli nie chce się leczyć, to wiadomo, że za chwilę znów się napije. Co ciekawe, ksiądz, z którym miałam zajęcia w szkole średniej nie potrafił zrozumieć, dlaczego nie może dać rozgrzeszenia osobie mieszkającej i żyjącej z inną bez ślubu. Mówił, że jest to bardzo niesprawiedliwe. Wiesz, co mnie w zasadzie najbardziej w tym wszystkim wkurza? Że znam księdza, który nie da rozgrzeszenia, a sam ma dwójkę dzieci, które utrzymuje kuria.

    Przepraszam, jeśli uraziłam Cię pisaniem w formie ‘my’. Żyję od urodzenia w małym mieście i wiem, jak to chodzenie do kościoła czasami wygląda – idzie się, bo tak wypada, bo trzeba, a potem stoi się niecierpliwie zerkając na zegarek. Lubię obserwować ludzi, więc patrzę i czasem zastanawiam się, ilu z wiernych tak naprawdę wsłuchuje się na mszy w Ewangelię, w kazanie? (Owszem, mi też czasem się nie chce, ale zawsze staram się coś wynieść z mszy). Tak samo jest ze spowiedzią, przez pół roku jest pusto, przed Świętami taki ścisk podczas spowiedzi, że nie ma gdzie stanąć. O to mi właśnie chodzi, z jednej strony Kościół w niektórych sprawach jest nie fair, o czym pisałam wcześniej, ale z drugiej, katolicy też zgłaszają się do niego, kiedy coś potrzebują. Przykładowa sytuacja: znajomy poszedł coś załatwić do księdza, ten przy okazji zapytał go warunki dobrej spowiedzi. Znajomy był oburzony (ja początkowo też, ale po przemyśleniu trochę zmieniłam zdanie), że ksiądz go pyta o takie rzeczy i długo wykręcając się, nic konkretnego nie odpowiedział. Tak naprawdę wystarczyło odpowiedzieć, jakie są te warunki, bo to są podstawowe wiadomości z katechizmu i byłby spokój. I jak to świadczy o osobie, która ma się za super pobożną?

    Może nie powiedziałam jasno, o co mi chodzi, to przez to, że mam przed oczami pewne konkretne sytuacje, które chciałam uogólnić, ale jak widzę, średnio to wyszło. Nie mam zamiaru żadnego z Was przekonywać do tego, co myślę, ani mu narzucać mojego sposobu rozumowania, chciałam tylko powiedzieć, co tam uważam na ten temat. Cieszę się, że mogę wdać się w dialog z inteligentnymi ludźmi, którymi, sądząc po wpisach, niewątpliwie jesteście.

    Staram się być dobrą osobą, dobrą katoliczką, ale wcale nie twierdzę, że to się cały czas udaje. Mój nowy proboszcz był tą kroplą, która przelała czarę goryczy wobec duchownych, dlatego teraz ciągle szukam tego właściwego sposobu wyznawania wiary i właściwych towarzyszy. Wiem, można powiedzieć ‘nie podoba się, to zmień wiarę’, z tym, że ja nie chcę jej zmieniać. Wiem, nie jest potrzebne przebywanie w budynku zwanym kościołem, żeby wierzyć w Boga i wyznawać tą wiarę, ale myślę, że warto jest tworzyć pewną wspólnotę z innymi. Dlatego wciąż szukam i szukam…

    Rychu – mieszkańcy mojej miejscowości wiedzą, jak sytuacja wygląda, więc nie wiem, co da Tobie świadomość, o które miasto dokładnie chodzi (chcesz przyjechać i zrobić porządek?). Pisałam zresztą, że ludzie regularnie wydzwaniają do kurii, a przynajmniej ci, którym jeszcze zależy. Ja już przestałam do tego kościoła chodzić, żeby nie wspierać tego chciwca, podobnie zresztą jak spora część parafian. Skąd wiem? Chodzę czasem do sąsiedniej parafii i widzę, ile osób się tam przeniosło. W mojej pierwotnej parafii zostali ci, którzy chcieli, bo im taki ksiądz odpowiada. Swoją drogą przytyk dotyczący mojego wieku uważam za bardzo nie na miejscu, zwłaszcza, że 15 lat to miałam dawno temu.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    igo. 13.04.2012 godz. 07:50
    Twój przykład Tapek na zilustrowanie róznic między materializmem a wiarą jest dobry. Materializm to 2 + 2 = 4, idealizm to 2 + 2 = 5. Nikt jednak dzisiaj nie stara się dowieść że jedno i drugie jest tym samym tj. dobrą lub zła arytmetyką. Czyli również jeżeli złą , to wogóle cała sprawa jest "do luftu". W sredniowieczu uważano np. że ziemia jest płaska, dzisiaj twierdzi się że Pana Boga nie ma. Nie ma o co kruszyć tu kopii. Ziemia jest okrągła, Pan Bóg istnieje.
    Rychu 13.04.2012 godz. 00:50
    Nieżle dżon... wreszcie jakaś sensowna odpowiedź, od człowieka religijnego inaczej.
    Tylko skąd ta pewność?
    Czy ci, którzy pisali te "święte" opowieści, wykazali się jakimiś listami uwierzytelniajacymi od Stwórcy?
    Czy są jakieś potwierdzenia na piśmie, że to co napisali, to słowa stwórcy, a nie poprzeinaczane legendy i wymysły naszych przodków?
    Przecież już sam zywot Jezusa z Nazaretu, to wierna kopia wcześniejszego Mitry.
    Cuda, które czynil Jezus czynił również w tym czasie Szymon Mag, czy Apoloniusz z... zapomniałem.
    Itd.itd.
    Rychu 13.04.2012 godz. 00:37
    Michale... Smacznie napisałeś: Starajmy się być dobrymi ludźmi.
    Odpowiedz. DLACZEGO chcesz być dobrym człowiekiem? Ja wtedy podam moją wersję.
    Napisałeś: "każdy błądzi" O.K.
    Ale co to znaczy grzeszyć? Jestem ateistą i nie znam takiego pojęcia.
    Nawiązując do Tapkowych dzieci.
    Ktoś mądry powiedział, że religia jest wirusem atakującym szczególnie dzieci, ze względu na ich uwarunkowania genetyczne. Mózgi dzieci są bowiem tak zaprogramowane, że wierzą we wszystko (chyba nie zaprrzeczysz) co mówią dorosli.
    Przyjmują wszystko co starsi mówią. W tym i największe bzdury, które, gdy dorosną przekazują dalej, o ile nie zdobędą się na odwagę i nie zaczną samodzielnie myśleć.
    Czyli religia jest jakby taką infekcją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. I trudno się z tym nie zgodzić. Prawda?
    Zauważ, że życie dzieci z rodzin religijnych upływa w ciągłym strachu przed odrzuceniem (min. dlatego wiele dzieci z małych miejscowości chodzi na religię) i w strachu przed piekłem, którym straszą dorośli, aby narzucić dzieciom swoje wzorce moralne.
    Sądząc po Twoich komentarzach widzę, żeś człowiek wykształcony i umiejętność myślenia nie jest Ci obca. Wiesz też chyba, co to wyobraźnia i umiesz z niej korzystać.
    Wyobraź więc sobie, że urodziłeś się w rodzinie wierzącej w Mumbu i jego męczeńską śmierć za nasze grzechy od megalewatywy. Gdyby wpajano, to Tobie od dziecka, to teraz, z równą gorliwością jaką bronisz Jezusa, broniłbyś tego Mumbu. Prawda?
    Ba. Gdybyś urodził się 1500 km. na południe, w rodzinie muzułmanów, to teraz broniłbyś Allacha i jego proroka Mahometa.Itd.Itp.
    Jak więc widzisz dzieci są ofiarami tradycji, w której się wychowały i wchłaniaja wirusa wiary jakiego otrzymaly od swoich rodziców. Szczególnie takich, którzy nie mając odwagi samodzielnie myśleć, zainfekowani wiarą, przekazują wirusa dalej.
    Powiedz. DLACZEGO dorośli, mówiący o szacunku do swoich dzieci, NIE DAJĄ IM SZANSY swobodnego POZNANIA ŚWIATA, tylko poprzez chrzest, potem rodzinne ceremoniały religijne i lekcje religi narzucają im swój światopogląd, jaki zresztą otrzymali w "darze" od swoich rodziców.
    I to jest fajne - zauważ - że gdy jedna osoba ma urojenia, to mówimy o chorobie psychicznej. Natomiast, gdy te urojenia ma wiele osób to nazywamy to religią.
    Wadą religii jest też postawa, w której osobniki zainfekowane wiarą zadowalają się odpowiedziami, które nie istnieją.
    I zauważ, że bez religii dobrzy ludzie postępują dobrze, a źli żle. Tak jak i w społecznościach religijnych, o czym sam zresztą pisałeś. Błądzenia, upadania, grzeszenia itp.itp.
    I to co mnie wkurza u wyznawców religii watykańskiej, to bredzenia, że JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI.
    Co to znaczy TYLKO ludźmi???!!!
    Jako ateista twierdzę, że jestem AŻ człowiekiem i staram się temu sprostać.
    W dodatku dla nas ateistów nie ma tłumaczeń, grzeszeń, spowiedzi i szansy na odpuszczenie “grzechów”.
    Dlatego społeczeństwa ateistyczne są UCZCIWSZE i bardziej MORALNE, bowiem EMPATIA (nie znana w czasach Abrahama, Mojżesza i Dawida) jest tam PODSTAWĄ systemu moralnego, za którym religia sprzed kilku tysięcy lat, dodatkowo przeinaczona przez “mędrców” z Watykanu, po prostu NIE NADĄŻA.

    Natalio piszesz ciekawie, ale Twoja postawa typu “wiem, ale nie powiem”, jest bardzo dziecięca (czy skończyłaś już 15cie lat?) i nie sprzyja temu, aby było lepiej. Być może wymienienie nazwy tej miejscowości otworzy oczy mieszkańcom i sprawią, że facet, który siebie nazywa ksiendzem, przestanie być ekonomem i nadzorcą, a zacznie nim być.
    Ja wyznaję zasadę, że jak widzę zło, to o tym mówię lub piszę, bez owijania w bawełnę. Czasem używając ostrzejszych słów, co było przyczyną wielu interwencji Cenzora Radia M.
    Tu obowiązują trochę inne zasady, czyli: “Wicie towarzyszu. Piętnujcie sobie ile chcecie, ale z umiarem i nie wszystko. Wicie. Nie możemy sie narażać. Rozumicie. Nie?”
    No i trzeba się do tych zasad stosować, co niniejszym z pokorą w sercu czynię.

    dżon 12.04.2012 godz. 23:52
    Cóż Tapek. Jak nie chcesz pogrzebać w książce, to wróćmy do tej podstawówki i wyjaśnijmy exemplum murzynka. Jeśli więc zasadę przemienności w niektórych działaniach już opanowałeś, to pora na murzynka. Na marginesie - jesteś niezły w wyciąganiu z palca dziwacznych przykładów, ale niech będzie. Murzynek jest prawym człowiekiem, mieszka w Afryce z dala od misjonarzy, cechuje się uczciwością i prawością. Po zgonie pójdzie więc do nieba, gdyż całe swoje życie uczciwie poszukiwał prawdy. Ten wstrętny, wymyślony przez Ciebie typ, który dopuszcza się licznych grzechów chadzając przy tym do spowiedzi co tydzień (nawiasem mówiąc, po którymś razie nie dostałby już rozgrzeszenia, ale skąd możesz o tym wiedzieć?) - jak piszesz jest źródłem ogólnego zgorszenia ponieważ jest wredną świnią, a gra dewota - to ten typ po śmierci zawędruje na wieczne potępienie. Mało tego, napisałi w Biblii, że ten, który jest źródłem zgorszenia to lepiej "by mu było zawiązać kamień u szyi" i wrzucić się do rzeki. Taki smutny los go czeka. A Ty biedaku już się martwiłeś, że można wykiwać Najwyższego poprzez częste przyklękanie do konfesjonału. Tak sprawy widać załatwia się w Twoim świecie. A propos sekty wierzącej w bożka "2 + 2 = 5" winszuję pomysłu. Jeszcze popracuj trochę i siadaj do pisania tekstów SF, może i samego Assimova przerośniesz? Jakbys miał jakieś pytania - to wal śmiało. Jeszcze co-nieco z podstawówy pamiętam.
    Michał 12.04.2012 godz. 18:15
    Tapek ;-)) pojechałeś.. ;-))

    no wiadomo że w tym wieku żaden. Ale nie ma również wpływu na żadna inna decyzję swoją: co je, w co jest ubrane, dokąd idzie czy jedzie i gdzie się znajduje.,,, jak i na wiele wiele innych.

    I nie używaj proszę stwierdzeń "od wczesnego dzieciństwa poddawane "obróbce" przez wszechobecny kościół i jego przedstawicieli": gdyż co wynika z Twojego zdania? wczesne dzieciństw to kiedy jest - parolatek? to przy średniej katolickiej rodzinie modlitwa codzienna (parę minut) + niedziela do kościoła - to jest obróbka? wszechobecna? I jeszcze przez przedstawicieli? ;-))
    Ale zabrnę dalej: niech to dziecko podziękuje swoim rodzicom bo to właśnie oni są wszechobecni od narodzin: reasumując czy rodzice działają na szkodę swojego dziecka? celowo?

    I może trochę na uśmiech: co do matematyki....
    otóż uczona i powszechnie stosowana jest matematyka oparta na geometrii euklidesowej.
    Natomiast nie jest to jedyna,,, polecam wersje geometrii nieeuklidesowej gdzie akurat 2+2 może równać się 5 ;-)

    pozdrawiam
    Tapek 12.04.2012 godz. 16:35
    Igo...momentami się zastanawiam czy Ty naprawdę jesteś taki mądry inaczej czy tylko udajesz??W swoich wpisach tylko się kompromitujesz i narażasz wręcz na śmiesznośc i siebie i swoją religie!! Moze powinieneś zamilknąc...?? Mówienie do Ciebie przypomina mi pewną historię. W klasie syna mojego kumpla był uczeń, który miał kłopoty z matematyką...uparcie twierdził że 2+2=5 Mimo wszelkich wysiłków nie potrafił pojąć, że 2+2=4 :O !!Gdy wszystkie argumenty nie przemawiały do niego i nie wiedział już jak przekonac sie do tego, że 2+2=4 stwierdził, że on WIERZY w to iż 2+2=5 i w tym momencie dyskusja z nim przestała miec sens.Gdy nauczycielka na sprawdzianie wstawiła mu 1 z klasówki on i jego rodzice podnieśli wielki raban, że zostały obrażone jego uczucia religijne i wiara!! ( a jak wszyscy wiemy obraza uczuc religijnych w Polsce jest karalna)Koniec dyskusji....chłopak ma święty spokój, a jak był idiotą tak i nadal nim jest!! Igo przypominasz mi tego chłopca, który wierzy w to że 2+2=5 W przeciwieństwie jednak do niego od czasu do czasu bąkniesz coś w stylu "Wszelkie przykłady potwierdzające fakt iż 2+2=5 są jednak bardzo trudne do powtórzenia i udowodnienia. Przy czym im dalej na Wschód tym gorzej."
    igo. 12.04.2012 godz. 16:15
    Natalko! Jak kto w pracy słucha radia to nie dziwota, że ani z pracy nie ma pożytku ani z tego co w radiu usłyszy. Tak więc sama zrób coś wpierw dobrze a potem oceniaj innych.
    Tapek 12.04.2012 godz. 16:07
    Michał pozwolę sobie Ciebie zacytowac : "Ale skoro decydujesz się na wybór wiary" może Ty mi powiesz jakiwpływ na decyzję o wyborze wiary ma 2-3 miesięczne dziecko zanoszone do chrztu....??I od wczesnego dzieciństwa poddawane "obróbce" przez wszechobecny kościół i jego przedstawicieli.....?? Pozdrwaiam
    Michał 12.04.2012 godz. 15:19
    natalia

    Powiedz mi jak Kościół wtrąca się w Twoje decyzje? W Twoje życie? Ksiądz się wtrąca? Czy może Pan Jezus się wtrąca... tylko łatwiej powiedzieć Kościół?

    Poza tym - piszesz "Krew mnie zalewa, kiedy pomyślę, że życie w związku bez ślubu kościelnego, to grzech, za który nie dostanie się rozgrzeszenia (mimo żalu), a taki jeden czy drugi przestępca, powie, że żałuje tego, co zrobił i grzech ma odpuszczony"... no to w końcu jak: jest żal (czyli jest przykro - i jeśli się czegoś załuje to nie chce się tego więcej robić) że żyje się w związku nieformalnym czy nie bo dalej się żyje? Jak można żałować czegoś co się permanentnie robi? Powiedziałbym że nieszczerze.

    Jeśli TY chodzisz do kościoła bo tak trzeba - to nie pisz za wszystkich że IDZIEMY jak trzeba.

    "My po prostu korzystamy z Kościoła, kiedy tego potrzebujemy i nie rozwijamy na co dzień swojej duchowości. W gruncie rzeczy i Kościół jest mocno fałszywy i my sami, nazywający się katolikami, też jesteśmy fałszywi"
    Skoro wiesz na czym polega wiara katolicka i skoro wiesz że żyjesz wg niej - to dlaczego mówisz że jesteś katolikiem?
    Korzystamy z tego co chcemy i z tego co pasuje... to jak trochę z zasadam ruchu drogowego: powiedzmy że zatrzymuję się na czerwonym i nie wyprzedzam w tunelu, ale mogę sobie zawrócić na autostradzie i jeździć z prędkością jaką lubię ... tak? o coś takiego chodzi?

    I jeszcze słówko do Rycha:
    rozumiem też że pisanie o jednym czy drugim proboszczu czy księdzu jest chwytliwe i ładne medialnie i błyskotliwe... ale to już wszystko było. nawet 2000 lat temu... jeden z uczniów... albo lepiej napiszę będzie większa dramaturgia - 10% uczniów Jezusa zdradziło Go...

    Każdy błądzi, nikt nie jest doskonały ale bez grzechu. Ale skoro decydujesz się na wybór wiary - to podążasz zgodnie z jej wytycznymi. Grzeszymy i upadamy często - jesteśmy tylko ludzmi. Ale chcemy się podnościć i wlaczyć.
    Starajmy się być dobrymi ludźmi. Pamiętajmy że to nie Kościół ani księża - ale sam Pan Jezus wtrąca się nam do zycia.
    natalia 12.04.2012 godz. 13:01
    Rychu - niech wystarczy informacja, że ksiądz rządzi parafią w małym mieście nieopodal Poznania.
    Masz rację, największym wrogiem Kościoła jest on sam. Dlaczego Kościół wtrąca się w życie ludzi, ich decyzje, a sam toleruje takich ludzi jak 'ojciec' Rydzyk z jego radiem, telewizją i całą pazernością? Udawanie, że nie ma problemu, podobnie, jak wielu innych wewnątrz Kościoła, udaje się duchownym jak mało komu.

    I to średniowieczne podejście do niektórych spraw... Krew mnie zalewa, kiedy pomyślę, że życie w związku bez ślubu kościelnego, to grzech, za który nie dostanie się rozgrzeszenia (mimo żalu), a taki jeden czy drugi przestępca, powie, że żałuje tego, co zrobił i grzech ma odpuszczony. Ja nie potrafię uwierzyć, że miłość dwojga ludzi może być grzechem.

    Z drugiej strony mentalność Polaków w kwestiach duchownych jest nieco dziwna. Idziemy do kościoła, bo tak trzeba, a nie z wewnętrznej potrzeby, pewnie połowa katolików (jak nie więcej) w życiu sama z siebie nie przeczytała Biblii. A kiedy patrzy się na akcje typu 'obrona krzyża', to najwięcej jadu i nienawiści sączą właśnie ci 'najbardziej pobożni'. My po prostu korzystamy z Kościoła, kiedy tego potrzebujemy i nie rozwijamy na co dzień swojej duchowości. W gruncie rzeczy i Kościół jest mocno fałszywy i my sami, nazywający się katolikami, też jesteśmy fałszywi.

    Są jednak mądre głosy w Kościele (znalezione wczoraj wieczorem – cytat ks. Lemańskiego z Gazety Wybrczej):
    „- Fakt, że można kupić alkohol, nie znaczy, że musimy się nim upijać. Gdy prawo pozwala na in vitro czy aborcję, to nie znaczy, że kogokolwiek się do tego zmusza. Wiązanie Kościoła z państwem jest drogą donikąd. Mamy tak głosić Ewangelię, by człowieka do niej przekonać, a nie zmusić. Nie powinno się zamykać połowy miasta, bo Kościół organizuje procesję. Ale policja powinna zapewnić ochronę, żeby jakiś idiota nie wjechał w środek procesji samochodem. Państwo nie powinno nam budować Świątyni Opatrzności, ale mamy prawo domagać się, żeby ktoś nam nie niszczył kościołów czy nie zakłócał nabożeństw.”

    Myślę, że najlepszym sposobem na funkcjonowanie Kościoła i państwa w ładzie jest zasada ‘żyj i pozwól żyć innym’.
    Rychu 12.04.2012 godz. 09:51
    Natalio... To co napisałas wczoraj jest jak miód najsłodszy i balsam dla antyklerykałów, do których niewątpliwie należę.
    Szkoda, że zadawszy sobie tyle trudu, nie napisałaś, gdzie urzęduje ten pazerny facet (ksionc). To JESZCZE nie jest karalne.
    Ja np. wiem o pewnym nowym proboszczu, który nastał w Skalmierzycach (k.Kalisza). Tych, które mają swoją matkę boską skalmierzycką, bo są jeszcze Skalmierzyce Nowe.
    Otóż ten nowy, też zacżął urzędowanie od generalnego remontu plebanii i dla zmyłki zajął się dachem świątyni, wysyłając parafialne bojówki po domach i żądając od każdej rodziny po 650 zł!!! na ten cel.
    W Zyciu Kalisza (na pocz.2011) był bardzo ckliwy artykuł o tym gościu.(Wypasione, wielkie chłopisko), w którym on przedstawił się jako zaradny gospodarz, miłośnik motocykli (zamienił w cudowny sposób stare zdezelowane WSK na wypasionego Harleya) i ten który bardzo kocha ludzi. Autor artykułu przez delikatność chyba nie dodał, że tych ludzi, którzy mają duuuuużo kasy. Jeździ najnowszym garbusem, dla którego buduje garaż.

    I tu nasuwa się prosty i już dawno wypowiedziany wniosek, że największymi WROGAMI KOPŚCIOŁA nie są komuniści, Żydzi, masoni, ateiści czy wszelkiej maści antyklerykałowie. Największym wrogiem kopścioła jest bowiem on sam.
    Ze swoim Bogactwem, Bezideowością, Bezdusznością, Bezkarnością i Bezczelnością.
    O bezgranicznej Obłudzie, Pazerności, Zakłamaniu i nikczemnym tuszowaniu pedofilskich afer, czyli o tym co jest ogólnie znane, nie wspominając.
    igo... Pojechałeś z tą materią, a na proste pytanie nie odpowiedziałeś. Choć to wiadome, że wg. Twojego wyznania, gość, który nie płaci GODNYCH DATKÓW na utrzymanie Personelu Naziemnego Stwórcy i jeśli to w dodatku murzyn to musi iść do katolickiego piekła. Nie bój się tego napisać.
    Poza tym Tobie nikt nie sugeruje, że dżon, czytacz, Zenek czy dziesiątki innych piszących w identycznym tonie co Ty, to Twoje przyjaciółki. Co w pewnych kręgach wcale by nikogo nie dziwiło.
    natalia 12.04.2012 godz. 08:23
    igo. - ja tu jeszcze nie wiem kto jest kto, bo dopiero od niedawna mam możliwość słuchania merkurego w pracy i udzielania się na forum :)
    igo. 11.04.2012 godz. 16:53
    Z materializmem cieżko jest dyskutować Tapek. W materialiźmie nawet wiara w Boga jest przejawem samorozwojowych możliwości materii. W materialiźmie materia jest zawsze przed myślą i przed świadomością, które są do materii wtórne, są jej wytworem. Dopóki nie podważysz w sobie tego poglądu Tapek, doputy na nic Twoje rozmyślania o Wierze.
    A Ty natalka to pewnie znajomą Tapka jesteś?
    natalia 11.04.2012 godz. 15:21
    Jakieś dwa lata temu odszedł na emeryturę ode mnie z parafii proboszcz, który był u nas około 30 lat. Jest do tej pory bardzo lubiany, ale nasz nowy, młody proboszcz ani razu nie zaprosił go w niedzielę do prowadzenia mszy (za to proboszcz z drugiej parafii gości go tak często, jak się da). Nasz nowy proboszcz jak tylko się pojawił, to musiał zrobić ogromny remont plebanii, a w tym celu zaciągnął ponad 300 tys. złotych kredytu. (Nie mam pojęcia, jaki bank się na to zgodził, skoro zwykły zjadacz chleba musi mieć setki papierów do dostania kredytu). Plebanię przewrócił do góry nogami, wymienił wszystko co się da, zainstalował alarmy i specjalnie wykuł nowe drzwi do biura parafialnego (bo jego mama, która jest gosposią, nie życzy sobie, żeby obcy ludzie jej się pałętali po domu – to są jej słowa). Na dodatek na plebanię zabrał zabytkowy zegar z kościoła. To po pierwsze.

    Po drugie usunął jedną z popołudniowych mszy argumentując, że 'chce mieć też wolne popołudnie'. Biuro parafialne czynne jest 1 lub 2 razy w tygodniu po pół godziny (jak chcesz coś załatwić to miej przy sobie grubą kasę; przykład: ślub kosztuje 1500zł, w tym 500zł za ‘użyczenie kościoła’, który de facto jest publiczny). W kościele jest zimno (wymiana dotychczasowych grzejników na nowe) i ciemno (wymiana wszystkich żarówek na energooszczędne i niezapalanie 3/4 z nich w czasie mszy). Proboszcz wymienił także całe nagłośnienie (wymienione było parę lat wcześniej) i zainstalował alarm oraz KAMERY PRZY OŁTARZU!

    Kolejna sprawa to to, że ksiądz jak tylko się pojawił popadł w konflikt z organistą (przez pół roku msze odbywały sie bez organów), zwolnił kościelną, rozwiązał radę parafialną (bo nie potrzebuje obcych, którzy wtrącają mu się w pieniądze), miał spór z panem, który od wielu lat zajmuje się cmentarzem. I ciągle tylko woła o pieniądze – ostatnio uparł się na ściąganie prolongaty za grób na cmentarzu po upływie 20 lat. A co miesiąc parafianie robią zrzutę na ratę kredytu (‘niedziela gospodarcza’).

    Oczywiście ksiądz na dużej plebanii nie może mieszkać razem z wikarym i ten ma oddzielne mieszkanie w domu katolickim. Nasz proboszcz jeździ nowym terenowym autem i właśnie buduje sobie garaże na podwórzu za pieniądze przeznaczone na ‘spłatę zobowiązania’ parafii.

    Właściwie mogłabym opisywać pełno sytuacji, w których proboszcz przeszedł sam siebie, ale nie ma sensu, bo to co wspomniałam już jest szczytem zakłamania.
    Od momentu, kiedy się pojawił, nie było dnia, żeby nie było na niego telefonicznej skargi w kurii. Ale proboszcz jest nie do ruszenia, bo jest rodziną z biskupem…

    Nie mam nic do wiary katolickiej (poza pewnymi szczegółami), ale bardzo mnie wkurzają jej przedstawiciele – jak to określił jeden ze słuchaczy „obsługa naziemna”. Księża za bardzo wtrącają się do polityki, do życia prywatnego ludzi, za bardzo pragną pieniędzy. Hipokryzja, tyle mogę powiedzieć.

    Ale też zawsze znajdą się fanatycy, którzy ślepo będą słuchać tego, co mówi taki oszołom, jak nasz proboszcz i będą chętnie mu pomagać czy wrzucać na tacę. I zasłaniając się pobożnością, będą sączyć nienawiść jak mało kto.

    Ja dzięki mojemu proboszczowi przestałam chodzić do kościoła.
    Tapek 11.04.2012 godz. 14:38
    dżon...nigdy nie doświadczyłem tej łaski pogadania z bogiem i zadania mu pytania, które skierowałem do igo....Skoro to Ty dżon i igo przedstawiacie mi tu jakieś twierdzenie, cóż złego w tym ze pytam o przykład/dowód....?? Wyobraź sobie sytuację na lekcji matematyki.Pani nauczycielka mówi dzieciom ze mnożenie i dodawanie, to działania przemienne. Dzieci patrzą jak szpak w 50groszy, zastanawiają sie co oznacza, to jakże trudne słowo "przemienne"?
    O sensie twierdzenia nie wspomne. Wtedy Jasiu pyta panią, czy mogłaby podac przykład. Nauczycielka naturalnie podaje że np. 2+3=5 i 3+2=5. Co chyba logiczne. Przyznasz,że gdyby nauczycielka odpowiedziała ( i tu pozwolę sobie zacytowac Ciebie i igo ) "Po co zadajecie takie pytania, żenada dzieci żenada". Dzieci ruszcie makówkami, zasięgnijcie do literatury, stać was na wiecej" "Dzieci!Jak koszyk jest pełen jabłek, to gruszek niestety, nie da się już do niego włożyć. musiałybyście wpierw sobie nieco łby przewietrzyć. Jak już to zrobicie i jak nadal będziecie chciały wiedzieć, co to jest przemiennośc dodawania i mnożenia, to dajcie znać."."Wszelkie przykłady potwierdzające przemiennośc mnozenia i dodawania są jednak bardzo trudne do powtórzenia. Przy czym im dalej na Wschód tym gorzej." Wyobraźcie sobie teraz minę dzieci, które na proste pytanie uzyskałyby odpowiedz w waszym stylu.
    Pozdrawiam
    Rychu 11.04.2012 godz. 10:09
    Kung-fu-cy (Jang-fu-cy) czyli Konfuncjusz powiedział: "Moje słowa są proste, bardzo łatwe do zrozumienia i każdy może je zrozumieć i zastosować. Ale na całym świecie nie ma człowieka, który by je zrozumiał i umiał wprowadzić w życie". Tak coś w tym guście. Ja na moją pisaninę i słowotwórstwo, patrzę z większym optymizmem i stosuję się do słów czarodzieja z Torunia. Czyli siać, siać, siać.... Poza tym, chyba dobrze jest dzielić się z bliźnimi swoją wiedzą i doświadczeniem. Nawet wtedy, gdy nie bazują one na średniowiecznych bajkach, przypowieściach czy zabobonach.
    Choć niewątpliwie ich wyższość, nad wszelką inną wiedzą, w naszym kraju jest znaczna.
    Poza tym dżon skąd w tej "literaturze" wiadomo kogo Bóg weźmie do nieba? Czy ci piszący tę "literaturę" mają dowody na kontakty ze stwórcą? Czy może też mają jakieś pisemne zalecenia z wiarygodnym podpisem i pieczęcią.?
    dżon. Zlituj się. Mamy XXIszy wiek. Zrób parę przysiadów i pompek. I zacznij trzeźwo myśleć.
    dżon 11.04.2012 godz. 01:56
    Przeczytałem, co napisaliście Ryhu z Tapkiem. Po co zadajecie takie pytania? Żenada Ryhu z Tapkiem - żenada. Co do murzynka i wymyślonego faceta poproszę Tapka uprzejmie, niech ruszy makówą, zasięgnie do literatury i sprawdzi, kogo Bóg weźmie do nieba. Panie Tapek - naprawdę stać Pana na więcej.
    PS. Nie żal Ci Ryhu wytracać czas przy necie? Nie szkoda czasu na deptanie klawiszy, gdy zbliża się czarna otchłań końca bytu?
    Rychu 10.04.2012 godz. 23:19
    Ależ Ty ojcze igo umiesz zbywać ludzi. Widać, że te lata kopscielnej nauki nie poszły na marne.
    Gość zadał Ci bardzo, bardzo proste pytanie, a Ty nie potrafisz lub nie chcesz odpowiedzieć. Nie dziwię się więc, że na moje - bardziej skomplikowanie - pomimo gorących zapewnień z Twojej strony, milczałeś.
    Każesz wietrzyć mu głowę, ale to przecież wyznawcy watykanskiej religii, częściej przebywają w oparach narkotyzującego dymu kadzidła.
    Sądząc po zadanym pytaniu, nie sądzę, aby Tapek do nich należał
    igo. 10.04.2012 godz. 20:09
    Cóż Tapek. Jak koszyk jest pełen jabłek to gruszek niestety, nie da się już do niego włożyć. By myśleć o Bogu i Wierze musiałbyś wpierw sobie nieco łeb przewietrzyć. Jak już to zrobisz i jak nadal będziesz się rwał do wiedzy to daj znać.
    Tapek 10.04.2012 godz. 17:21
    Igo...ja jestem bardzo głodny wiedzy,chęci do roboty mi nie brakuje,do myslenia nie trzeba mnie zachęcać....tak więc oświeć mnie i podaj choć jeden przykład.Byłbym Ci bardzo wdzięczny.... PS.Może zdradzisz do jakiego personelu Ty nalezysz.....?? Przy okazji może pomożesz mi znaleźć odpowiedz na jedno pytanie.Mamy dwóch ludzi,jeden ochszczony katolik,pijący,bijący swoja żonę,złodziej,kłamca i oszus,grzesznik pierwszej wody....spowiadający się co niedziela a po powrocie z kościoła dalej robiący dalej to samo.Drugi to nieochszczony muryznek z afryki ktróry nigdy nie słyszał o bogu, wierze i kościele za to całe życie uczciwy,dobry postępujący wrecz jak przykłądny wzorcowy katolik.Gdzie wg Twojej wiary znajdą się obaj po smierci......??
    igo. 10.04.2012 godz. 08:26
    Trzeba chcieć Rychu. Trzeba chcieć się czegoś dowiedzieć, chcieć się zmusić do roboty, do myślenia. Od tego się zaczyna. Zresztą wiesz. Niby nic trudnego.. Co do możliwości kontaktu ze Stwórcą to opinie są różne. Wszelkie przykłady potwierdzające możliwość kontaktu z Nim są jednak bardzo trudne do powtórzenia. Przy czym im dalej na Wschód tym gorzej. Co do Jego "personelu naziemnego" w Polsce, czyli duchownych, to rzecz jasna, każdy personel, każdej instytucji, świadczy usługę i za tę usługę się płaci. Można mieć wiele pretensji do KK za powierzony duchownym majątek, ale póki co nie jest źle. To co jest w "rękach " Kościołą nie niszczeje, służy wszystkim.
    Rychu 08.04.2012 godz. 01:08
    igo... Oświeć nas, bo na razie rzucasz oklepane hasła. Nie potrafisz też jako człowiek kopścioła odpowiedzieć na proste pytania dotyczące religii, której jesteś podobno expertem.
    Musisz mieć w otoczeniu stwórcy niezłe wtyki, skoro wiesz, co on przewidział, a co nie.
    Gratuluję znajomości, ale czy myślisz, że Stwórca lubi jak się go szpieguje i publicznie wypisuje, co On lubi lub przewiduje?
    Zauważ, że jego personel naziemny - razem ze swoimi wyznawcami - dostaje szału, gdy ktoś próbuje dowiedzieć się czegoś o nim lub pyta o finanse. Więc Stwórca całego Wszechświata, może być jeszcze bardziej uczulony na ingerencję w jego plany czy przewidywania. Strzeż się.
    igo. 07.04.2012 godz. 14:46
    Na nic Wasze żale, pretensje, uwagi, pomysły, dobre rady, spostrzeżenia. Nie wiecie co to Wiara, nic nie rozumiecie ! Trudno ! Ale jest dla Was pocieszenie. Na naukę nigdy nie jest za póżno ! Tyle tylko że szans by cokolwiek dobrego zrobić w swoim życiu będziecie mieli coraz mniej. Powtórek z czegokolwiek Pan Bóg nie przewidział.
    Rychu 06.04.2012 godz. 17:14
    Trudno jest się dodzwonic To raz.
    Dwa. To co chchciałem powiedziec, mówili inni i był to balsam dla mojego serca i uszu.
    Poza tym, bracie Moherze, dziennikarze maja zwyczaj przerywania niewygodnych lub zbyt ostrych wypowiedzi.
    Tak więc z okazji tych Świąt Wielkiego Obżarstwa cieszmy się, bo jest lepiej.
    Wczoraj na Discovery Historia był film pt. Kim był Jezus.
    Wg. autorów filmu, Maria po porodzie wg. tradycji żydowskiej, dokonała rytualnego obmycia z krwi nieczystej (porodowej), a Jezus wg. ew. Lukasza 8go dnia został obrzezany kamiennym rytualnym nożykiem.
    I tu pojawia się najpiękniejsze.
    Polscy katolicy nienawidzą Żydów (polski antysemityzm jest ogólnie znany), a jednocześnie modlą się do Żydówki - Królowej Polski, do apostołów też Żydów, Józefa -Żyda uznają za patrona rodziny i Żyda Jezusa chcą zrobic królem Polski.
    Ot i mamy obraz polskiego szalenstwa.
    Moher 06.04.2012 godz. 15:27
    Szkoda, że Rychu nie zadzwoniłeś do programu! To by było! Liczyłem, że zadzwonisz.
    Rychu 06.04.2012 godz. 14:18
    Miało byc:.... rządzi od IVgo wieku.
    Sorry ale ten prezent Radia trochę mnie oszołomił.
    Rychu 06.04.2012 godz. 14:15
    Dziś o 8.20 jakiś ksionc Eda (chyba Edek) prawił o skupieniu i zadumie. Goraco namawiał do zatrzymania się i zastanowienia nad tym świętem. Naście minut póżniej pani prowadząca, o takm seksownym głosie (chyba Agnieszka Zdanowska - o ile mnie słuch nie mylił) zaczęła opisy kiełbach, wędlin i wszelakich innych chabłozów (mięsiw) jakie powinny znależc sie na katolickim stole. Rzeczywiście, ta powierzchowna duchowośc i prymitywne obżarstwo tych świat, są immanentną częścią tego - parodiującego prawdziwą religię - wyznania.
    Nic dodac nic ując.
    My ateiści jarosze i wegetarianie, sympatycy i wyznawcy Mumbu (też wegetarianie i jarosze) chyba bliżsi jesteśmy tej zadumie i kontestacjom, nie obżerając się bezmyślnie, ale zgodnie z katolicką TRADYCJĄ..Nie spotkałem jeszcze katolika jarosza lub wegetarianina. (Dla nich to chyba szatańska dieta)
    Na Nowej Gwinei jest kilka prymitywnych plemion, z epoki kamienia lizanego, które raz na rok czy na dwa lata mordują chodowane przez siebie świnki i urządzaja rytualne obżarstwa. Wielu z nich potem choruje lub umiera. Zupełnie jak w Polsce XXIgo wieku.

    Piotrze gratuluję znakomitego wpisu, ale kopsciół watykański rządzi od XIVgo wieku i opamiętania nie widac.
    Ludzkośc (przynajmniej Europy) dojrzewa, mądrzeje i naturalną koleja rzeczy jest fakt, że kopsciół ze swoimi średniowiecznymi wierzeniami i bajkami - chcąc istniec i wciąz KOSIĆ KASĘ - będzie zmuszony przeniesc się do Afryki czy też tam gdzie rozwój ludności zatrzymał się na tej epoce..

    Określenie przez jakiegoś radiosłuchacza urzędników kopścielnych "obsługą naziemną" jest genialne i bezcenne.

    Redakcji Radia Merkury baaaaaaaaardzo dziękuję za ten wielkanocny prezent w postaci dzisiejszego tematu.
    Albo mnie bardzo lubicie albo nastąpiła zmiana linii programowej Radia. Jeszcze raz dzięki.
    Wypowiedzi słuchaczy były odważne i jakże trafne.
    Idzie nowe.
    Piotr 06.04.2012 godz. 13:23
    A kaczuszka, która w piątek ma się zamienić z rybkę księdza Jankowskiego to już chyba zasługuje na miano przysłowia.
    Piotr 06.04.2012 godz. 13:21
    Od wieków niestety jest tak, że politycy nie mogą sie mieszać do spraw kościoła, bo to narusza jego dobre imię. Za to kościół do pilotyki jak najbardziej. Co chwilę z ambony słychać, że polityk to a tamto. Chociażby sprawa Radia Maryja i tv Trwam. Media te nie wypełniają koncesji, więc powinny być zdjęte. Kościól mowi tylko o tym, że politycy są źli. Słowa nie powiedzą o tym, że Rydzyk jest zły. U nas w parafii był cykl chyba 5 kazań, na których młody ksiądz najeżdzał na polityków.

    Dalej. Pieniądze od zawsze były w kościele. Kupowanie odpustów kiedyś. Teraz wygląda to inaczej. Wielkie daniny ( np mięsiwa, słodycze) od przedsiębiorców, którzy nie dbają o pracowników biskupstwo przyjmuje bardzo chętnie, choć wiedzą jak ci przedsiębiorcy kradna na rózne sposoby. Super limuzyny i to nie tylko u biskupów, ale także u szeregowych księży, Nie mówię, że księża nie mają bepiecznie podróżować, ale fura za 200 tyś. to juz chyba przegięcie. Albo kazania, które sprowadzają się do wyliczania ile to potrzeba pieniędzy na kolejne witraże. Posadzka w kościele i parking w okolicach? 2 mln złotych. I ksiądz to tego narzeka, że parafiania dają za mało, bo na witraże nie mają. Nie wiem czy wiecie, że na kościól zrzucaja sie parafianie, a jak jest wybudowany, to przechodzi na własność kurii. Znam przypadek, gdzie kościól ma być sprzedany. Ciekawe co sie stanie z pieniędzmi ze sprzedaży. Albo ziemia. 70% dochodów ze sprzedaży ziemi parafialnej idzie do kurii. Na co?

    KOŚCIÓŁ TO NIE BUDYNEK, ALE LUDZIE. A coraz więcej ludzi odwraca się od takiego kościoła przesiąkniętego mamoną i polityką. Nie będzie ludzi, to nie będzie kościołów. Najzabawniejsze jest to, że jeżeli ktoś nie zgadza się z tym co robi kościół i chciałby "stworzyć" nowy kościół (nie budynek, ale wspólnotę wiary), to jest zaraz twórcą sekty.

    Jeżeli władze kościelne się nie opamiętają, to wiara w Polsce zaniknie tak jak to się dzieje na zachodzie. Niech kościól nie dostosowuje się do materializmu wspólczesności. Niech pozostanie wspólnotą wiernych, którzy chcą przychodzic i sie modlić.

    Jak tu dobrze mówić o kościele ogólnie rzecz ujmując? Mimo, że jestem katolikiem, w takiej rodzinie się wychowałem i dzieci tak wychowuję, to niestety coraz więcej widzę i jestem zdegustowany.
    miłosz 06.04.2012 godz. 13:18
    Rozpalmy grille wielkopiątkowe. Dzisiaj kiełbaska smakuje wyjątkowo dobrze. Smacznego.
    Simon 06.04.2012 godz. 12:42
    Jako agnostyk zauważyłem już w liceum i na studiach, że 1. jako jedyny przeczytałem którąś z książek papieża, 2. wiedziałem co to są dogmaty wiary katolickiej, ekskomunika, apostazja, 3. Biblię też całą przeczytałem - początkowo z obowiązku - jako lektura szkolna (szkoda że nie w liceum nie było Koranu i Tory - cóż - polska tolerancja), potem jeszcze Biblię czytałem prywatnie. Ale przecież wielu moich znajomych biegających co niedzielę do kościoła nigdy nie miało jej w ręce, o doktrynie mają pojęcie zerowe, a nienawiść zionie z każdego ich słowa. Ale niestety narzucanie innym poglądów religijnych - katolickich - jest w Polsce dość powszechne w wielu aspektach życia.