Patrol jak dotąd odwiedził kilka marketów. Największe zastrzeżenia wolontariuszy budzi to, że klient może kupić tylko żywe ryby, które podczas transportu się męczą. O losie świątecznego karpia Iwona Krzyżak. Karpie w marketach pływają w wannach. Jednak żaden z pracowników nie chce na miejscu zabić ryby. Wkłada się ją do foliowego worka z plastikową kratką i wodą.
- To niehumanitarne - mówią wolontariusze. Ich zdaniem, karp powinien zostać zabity na miejscu. Opinię tę podzielają także specjaliści. - Żywy karp przyniesiony do domu i pływający w wannie, a później nieumiejętnie zabijany, traci wartość odżywczą, wydziela toksyny - mówi ichtiolog Beata Więcaszek.
- Jednak sprzedaż żywego karpia w workach z plastikową kratką i wodą jest zgodna z prawem, za to karać nie można - mówi strażnik miejski Tomasz Jankowski. Strażnicy skupiają się na tym czy w wannach, w których przetrzymywane są ryby, jest dosyć wody i czy jest ona w dostateczny sposób napowietrzona. Wolontariusze wspólnie ze strażnikami miejskimi jeszcze przed Wigilią chcą dotrzeć do wszystkich punktów w mieście gdzie sprzedawane są żywe ryby.