To tylko kilka wniosków z kontroli dwóch miejskich inwestycji: bloków przy ulicy Podolańskiej i Łaskarza w Poznaniu. Nowy prezes spółki twierdzi, że raport, do którego udało nam się dotrzeć, zawiera błędy. Mimo to zapłacił za niego 18 tysięcy złotych nie wnosząc żadnych uwag, ani zastrzeżeń.
W raporcie czytamy między innymi o tym, że przy budowie miejskich bloków wykonawca użył gorszych i tańszych materiałów. Nie zgadza się z tym dyrektor ds inwestycji ZKZL, Małgorzata Piwińska. Rozbieżności w dokumentacji i w rzeczywistości nie ma - mówi. Zdaniem Piwińskiej raport sporządzony przez firmę z Łodzi mija się z prawdą.
Z tym natomiast nie zgadza się Jarosław Modrzejewski, który raport wykonał, a w listopadzie odebrał za niego 18 tysięcy złotych. Każdy kto odwiedzi inwestycję może stwierdzić od razu, że są tam elementy, które zaprojektowano - chociażby balustrady. Tymczasem wykazane w raporcie różnice między rzeczywistością a projektami to łamanie prawa.
Sprawdzimy kwestie dotyczące wad i usterek, jak i rozbieżności między dokumentacją projektową a stanem faktycznym niewykazanym przez kierownika budowy i inspektora w oświadczeniu, które mają obowiązek złożyć - mówi Paweł Łukaszewski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Takiego dokumentu w PINB nie ma.
Anna Skoczek/int