Zastępca burmistrza Obornik, choć zastrzega, że idea jest słuszna, dla olejomatów litości nie ma. Nazywa je „gadżetami” i „zabawkami”. Według niego ilość zebranego oleju jest symboliczna.
Nie uwierzylibyście Państwo, jakie to są symboliczne ilości oleju. I one ciągle spadają. Na mieszkańca jest to chyba pół łyżeczki miesięcznie
– mówił Piotr Woszczyk.
Tymczasem z sąsiedniego Rogoźna napływają entuzjastyczne recenzje olejomatu. Urządzenie stoi tam od lipca ubiegłego roku i w tym czasie zebrało 80 kilogramów zużytego oleju – chwali się gmina w mediach społecznościowych. W przeliczeniu na mieszkańca gminy to rzeczywiście nawet nie pół łyżeczki miesięcznie. Ma tego świadomość zastępca burmistrza Rogoźna Maciej Gracz.
Też nie oczekujemy jakichś spektakularnych wyników w pierwszym czy drugim roku. Chcemy raczej budować tę świadomość potrzeby oddawania zużytego oleju
– zaznaczył Maciej Gracz.
Pół łyżeczki kontra 80 kilogramów – kwestia zręcznego zestawienia danych, ale także, jak widać, podejścia do ekologii prezentowanego przez obie gminy.