Nie płacili - zostaną eksmitowani, ale
Władysława Sz. i jego ówczesnej konkubiny stała się głośna niespełna dwa lata temu, kiedy sąd rodzinny odebrał im dziecko. Po kilku miesiącach mała Róża wróciła do rodziców. - Zarzuty znęcania się nad zwierzętami dotyczą właśnie okresu, kiedy oskarżony walczył o dziecko i właśnie dlatego sąd zdecydował o niewymierzeniu kary - mówiła sędzia Hanna Bartkowiak.
Dwa lata temu okazało się, że w gospodarstwie Władysława Sz. są zaniedbane zwierzęta. Po przeprowadzonej po roku kontroli było jeszcze gorzej. Z gospodarstwa zabrano najbardziej zaniedbane zwierzęta i skierowano sprawę do sądu. Mimo braku wyroku skazującego Władysław Sz. poniósł konsekwencje - sąd zatwierdził przepadek zarekwirowanych zwierząt - ośmiu krów i konia. Zwierzętami zajęło się specjalistyczne pogotowie.