"20 lat trwają rozmowy o tym, którędy mają przebiegać 'eski' w okolicy Piły, mijają lata, a my ciągle jesteśmy 'w lesie' – mówi wiceprzewodniczący rady Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski, Grzegorz Marciniak. Według niego z powodu braku dróg ekspresowych, inwestorzy omijają tę część Wielkopolski.
Wszyscy to widzimy, że prawie żadne nowe inwestycje nie lokują się na północy Wielkopolski. Jest to „biała plama” w Polsce, jeżeli chodzi o odległość do najbliższej „eski”. A inwestorzy w ten sposób decydują, że jeżeli mają robić nową inwestycję, to lokują ją tam, gdzie jest blisko do „esek”. W związku z tym młodzi ludzie „głosują” nogami i wyprowadzają się do Poznania, do innych większych ośrodków, gdzie są nowe wysokopłatne miejsca pracy
- uważa Grzegorz Marciniak.
Po przeprowadzonych w lutym konsultacjach społecznych, Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad musi podjąć decyzję o nowym przebiegu „eski” z Piły do Jastrowia.
Według przedsiębiorców najlepszym spośród trzech rozważanych wariantów jest ten, który przebiega najbliżej obecnej drogi krajowej nr 11, oznaczony symbolem „3A”, ponieważ jest najkrótszy. Są jednak przeciwko zaplanowanej w tym wariancie budowie MOP-u (Miejsca Obsługi Podróżnych) w sąsiedztwie Rezerwatu Przyrody „Kuźnik” ze względu na możliwość degradacji cennych przyrodniczo terenów i zagrożenia zasobów wody pitnej.
Apelują też o maksymalne odsunięcie trasy od zabudowań i zastosowanie skutecznych zabezpieczeń przeciwhałasowych.