Kiedy monitoring narusza naszą prywatność? Jak daleko można posunąć się w walce z przestępcami? Kiedy zaczyna się inwigilacja? Trudny temat, być może problem nie zawsze zauważalny, ale czasem trzeba sobie stawiać trudne pytania. Czy zawsze jesteśmy obserwowani "dla naszego dobra"?
Kiedy kończy się troska o nasze bezpieczeństwo a zaczyna ingerencja w prywatność? Czy żyjemy w takich czasach i w takim zagrożeniu, że inwigilacja różnych służb w życie obywateli jest potrzebna? Gdzie jest ta cieńka granica, której państwo i rządy nie powinny przekraczać? Coraz więcej kamer obserwuje nasze zachowanie - na ulicach, w sklepach, w pracy w tramwajach i autobusach. Poznań nie poradził sobie z nawałem wniosków mieszkańców, którzy domagali się zakładania monitoringu na osiedlach i ulicach. Kamery dają na pewno poczucie bezpieczeństwa, łatwiej wykryć tych, którzy popełniają przestępstwo. Monitoring zwiększa poczucie bezpieczeństwa ale czy jest taki moment, gdy zaczynamy czuć, że ktoś przesadza? Są tacy, którym przeszkadza na przykład to, że na satelitarnych mapach Google dokładnie widać ich dom, ogródek czy samochód, który stoi przed domem.
Dzięki tym satelitarnym mapom władze Grecji sprawdzały czy podatnicy mają na swoich posesjach niezgłoszone do urzędów baseny. Sięgnęły do nich nawet władze Poznania, kontrolując wielkość działek i procent ich zabudowy, czyli uczciwość mieszkańców. Czy to budzi Państwa wątpliwości? Czy dokładne satelitarne zdjęcie naszego ogródka lub garażu to już ingerencja w prywatność?
Ostatnio kontrowersje budzi projekt INDECT - czyli inteligentny monitoring. Ten międzynarodowy projekt finansuje Unia Europejska. Na etapie pilotażu ma korzystać z niego policja z Polski i Irlandii Północnej ale już pojawiły się protesty obrońców praw obywatelskich. Grupa Annonymus już zapowiedziała protesty podobne jak przeciw ACTA. Problemom związanym z wdrażaniem systemu INDECT poświęcona była dyskusja w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Zaangażowanych w projekt jest kilkanaście instytucji naukowych. W Polsce to Akademia Górniczo-Hutnicza z Krakowa.
Badania nad inteligentnym monitoringiem potrwają do końca przyszłego roku. Kłopot w tym, że naukowcy nie umieją dziś odpowiedzieć na wiele pytań przeciwników systemu. A ministerstwo Spraw Wewnętrznych po pierwszych protestach nie bardzo chyba wie, czy dalej angażować się w te prace. Czy takie systemy wyłapujące potencjalnych przestępców, tylko na podstawie ich zachowania są nam w Polsce potrzebne? Jak daleko można się posunąć w walce z przestępcami?
Żyjemy w czasach gdy na każdym kroku wyłapują nas również kamery monitoringu miejskiego - na ulicy, w pracy, w szkołach, w lasach, na basenach, w sklepach. Samych kamer miejskich w Poznaniu jest już blisko 200. Przemysław Piwecki ze straży miejskiej zapewnia jednak, że obserwowane jest wszystko to, co dzieje się w przestrzeni publicznej - nie ma mowy o naruszaniu prywatności mieszkańców. Piwecki nie przypomina sobie też by były kiedykolwiek skargi na to, że komuś kamery miejskie przeszkadzają.
Trzeba pamiętać, że satelity i kamery monitoringu to nic w porównaniu z tym co mogą w Polsce policja i służby. W kwietniu w prasie podano informację o tym, że w 2011 roku policja i służby w Polsce prawie dwa miliony razy sięgnęły po informacje do kogo i skąd dzwoniliśmy, wysyłaliśmy sms-y, kiedy i po co wchodziliśmy do internetu. To rekord Europy - pisała na temat wyników Gazeta Wyborcza powołując się na dane, które zdobyła Fundacja Panoptykon.
Czy w Polsce żyjemy w takim zagrożeniu, że tego rodzaju inwigilacja jest potrzebna? Na penetrację przez służby narażone są nie tylko nasze połączenia telefoniczne i poczta elektroniczna. Ktoś może także zechcieć skontrolować naszą służbową skrzynkę e-mail. Takie działania np. na linii pracodawca-pracownik są jednak niezgodne z prawem i naruszają naszą prywatność.
Technika sprzyja tym, którzy po cichu chcą kogoś śledzić i nagrywać. Są bardzo wymyślne urządzenia, na które jeszcze nie tak dawno w filmach o Bondzie patrzyliśmy z niedowierzaniem. Można być pewnym, że przeciętny obywatel wie niewiele na temat możliwości kontrolowania go: obserwowania, nagrywania, śledzenia i zdobywania wszelkich informacji. Techniki, którymi dysponują służby państwowe ale także instytucje prywatne - np. biura detektywistyczne mogą budzić obawy.
Czy ktoś wykorzystał monitoring godząc w Państwa prywatność? Czy obracająca się Państwu nad głową budzi niepokój? A może uczciwy i przestrzegający prawa człowiek nie ma czym się martwić i jego problem ograniczenia prywatności nie dotyczy? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.