Rewolucja na Wildzie. Wyniesiony przystanek tramwajowy i kompleksowy remont
W pierwszej chwili zanosiło się na szukanie igły w stogu siana, mówi właściciel labiryntu, Mateusz Nowak.
Jak on nam przeleciał przed nami z prędkością, nie wiem, 30 km/h, to stwierdziliśmy, że to nie będzie takie łatwe zadanie
- wyjaśnia Mateusz Nowak.
Z pomocą ruszyli strażacy wyposażeni w kamerę termowizyjną i drona. Dzięki przewadze sprzętowej Radek wpadł w ręce ludzi już wczoraj.
Udało się go tam w osiem osób schwycić, otoczyli go
- wyjaśnia właściciel labiryntu.
Dexter pozostał wolny, ale nieświadomy, że podąża za nim wykwalifikowany tropiciel.
Wuja myśliwy mówi: poszedł pod wiatr, na pewno
- wyjaśnia Mateusz Nowak.
Myśliwskie doświadczenie wuja zaprocentowało.
Wuja go znalazł, no ale w tej nocy nie byliśmy go w stanie złapać
- mówi Nowak.
Rano do akcji włączyła się policja i mimo że Dexter schował się w rzepaku, nie miał szans.
Tam go strażacy złapali i przetransportowaliśmy go do labiryntu
- podsumowuje właściciel labiryntu.
Mateusz Nowak przypuszcza, że Dextera i Radka ktoś wypuścił, bo furtka otwiera się do środka.