Po tym jak wewnętrzna komisja w starostwie odkryła, że wyrokiem na radnego nie zainteresowało się biuro rady powiatu, a sam wyrok wędrował po wydziałach ale do starosty nie dotarł - starosta Dariusz Pilak przyznaje, że posypały się nagany i upomnienia. Ale nikt pracy nie stracił, a zawieszona dotąd wykonywaniu obowiązków dyrektor wydziału komunikacji i dróg - już pracuje normalnie normalnie. Starosta nie chciał powiedzieć jacy urzędnicy ponieśli konsekwencje.
Za to opozycyjny radny Robert Gaweł ubolewa, że "w starostwie jest bałagan, a urząd - zamiast promować pozytywnie Gniezno - kompromituje je tak, że przyjeżdżają ogólnopolskie telewizje i pokazują miasto jak jakiś grajdoł". Przypomnijmy, że przez bałagan w starostwie przez pół roku nie można było odwołać radnego, który miał prawomocny wyrok za jazdę po pijanemu. Dzięki czemu mógł spokojnie przychodzić na sesje i pobierać diety.