O sprawie bezpieczeństwa na Stadionie Miejskim w Poznaniu w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim wojewoda rozmawiał z wielkopolskim komendantem wojewódzkim policji, prezydentem miasta, właścicielem oraz władzami klubu.
- Na wizerunek pracuje się latami a jednym zachowaniem można go zniszczyć - powiedział wojewoda, komentując ostatnie zachowania pseudokibiców w Bydgoszczy. Wobec deklaracji współpracy klubu i władz miasta, ale przede wszystkim w obliczu ostatnich zatrzymań przeprowadzanych przez policję, wojewoda zapowiedział, że w przypadku najbliższego meczu nie będzie podejmował decyzji o zamknięciu stadionu.
Jednocześnie zaznaczył, że nie ma przyzwolenia dla stadionowego chuligaństwa. W jego wyeliminowaniu ma pomóc zaproponowana kompleksowa ocena bezpieczeństwa po każdym meczu, współpraca klubu z policją w identyfikacji pseudokibiców czy szkolenia stewardów. Zdaniem wojewody, budująca jest postawa kibiców, którzy w minioną sobotę przed zamkniętym stadionem w stosowny sposób dopingowali drużynę. Zachowanie kibiców podczas najbliższego meczu będzie też sprawdzianem przed spotkaniem Lecha Poznań z Borussią Dortmund.
Na spotkanie w Urzędzie Wojewódzkim - poświęcone bezpieczeństwu w trakcie sobotniego meczu Lecha - przyszedł też szef Wiary Lecha Krzysztof M. pseudonim Litar, który wczoraj usłyszał zarzuty za oplucie kibiców. Komendant wojewódzki policji uznał, że Litar nie jest partnerem do rozmów wyprosił go ze spotkania. Ustalono, że po każdym meczu Lecha będzie się zbierał specjalny zespół, który oceni zachowanie kibiców.
Poznańscy policjanci zatrzymali kolejnych pseudokibiców. To - jak ustalili funkcjonariusze - osoby zamieszane w burdy podczas piłkarskiego finału Pucharu Polski w Bydgoszczy. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu cały czas na postawie zdjęć z monitoringu identyfikują pseudokibiców, którzy 3 maja w wtargnęli na płytę boiska stadionu Zawiszy.
Pierwsze osoby uczestniczące w zajściach policjanci zatrzymali we wtorek. W ręce funkcjonariuszy wpadło wówczas 13 podejrzanych. Razem z zatrzymanymi w czwartek osobami zarzuty postawiono już 26 osobom. Większość z podejrzanych przyznała się do winy. Dobrowolnie poddali się karom grzywny w wysokości od 800 do 5 tysięcy złotych, karom więzienia od czterech miesięcy do dwóch lat w zawieszeniu oraz zakazom stadionowym od czterech do sześciu lat. Prokuratorzy nałożyli również na podejrzanych środki zapobiegawcze - dozory policyjne oraz natychmiastowe zakazy wstępu na imprezy sportowe.
Sąd w Bydgoszczy aresztował na miesiąc jednego z zatrzymanych mężczyzn. Jest podejrzany o zaatakowanie operatorki telewizyjnej i zniszczenie kamery po meczu Pucharu Polski. Mężczyzna w środę został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Zniszczona przez niego kamera warta była około 150 tysięcy złotych. Pseudokibic miał zakrytą twarz. Przepisy przewidują w jego przypadku karę do pięciu lat więzienia.