Urządzenie pokazało prawie 4,5 promila alkoholu, a to jest już prawie dawka śmiertelna. Policjanci przyznali, że na pierwszy rzut oka nie wyglądał na tak pijanego.
Jednak nie potrafił wytłumaczyć, jak to się stało, że kierował pożyczonym od znajomego samochodem. Mieszkaniec Kalisza, gdyby nawet był trzeźwy, nie powinien kierować autem, ponieważ dwa lata temu zatrzymano mu prawo jazdy, miał je odzyskać w sierpniu. Na razie w dalszym ciągu trzeźwieje w izbie zatrzymań leszczyńskiej komendy. Grożą mu co najmniej dwa lata więzienia.