Szukanie swoich przodków ostatnio stało się 'trendy". Genealodzy amatorzy krążą po cmentarzach, archiwach, urzędach stanu cywilnego, gromadzą zdjęcia, studiują kroniki, podręczniki historii, aby więcej wiedzieć o czasach swoich pradziadów: kim byli, jak potoczyły się ich losy. - Poszukiwacze korzeni bombardują zapytaniami kaliskie archiwum - przyznaje dyrektor placówki Grażyna Szlender.
Co zachęca do szukania korzeni: ciekawość czy snobizm? A może zwyczajnie wielka chęć poznania swojego rodowodu? Są też tacy, którzy w wyniku tragicznych wojennych zdarzeń utracili bliskich i do dziś szukają ich śladu. Przedstawiamy Państwu historię warszawianki Mai Romanek, która szuka swojej babci także w Kaliszu.
Ostatnio rodzi się wielka potrzeba poznania swojego rodowodu. Ale genealogia to już nie tylko moda. To często sposób na poszukiwanie tożsamości. Mieć w rodzinie arystokratycznego przodka to jakby zyskać spadek. - Są tacy, którzy dokopali się do swoich korzeni sięgających .... XVI wieku i tworzą rodowe drzewa - mówi archiwistka Krystyna Bęcka.
Coraz częściej korzeni szukają polscy emigranci. I to oni z tęsknoty za krajem, za rodziną próbują uporządkować swoje pochodzenie. Dotychczas robiły to głównie osoby mające szlacheckie korzenie ale teraz najwięcej jest potomków chłopów i mieszczan. Zajmowanie się genealogią stało się dla wielu osób stylem życia.
Aby babcie, dziadowie, pradziadowie i czasy zachowane na starych fotografiach nie odeszły w zapomnienie wielu tworzy się drzewa rodowe. Ale są też tacy, którzy organizują pokoleniowe zjazdy. Jednym z nich jest Binifacy Miklas z Kalisza, który zorganizował zjazd Miklasów na 300 osób.
A co Nasi Słuchacze wiedzą o swoich przodkach? Jak daleko sięgają kroniki rodzinne i jak długie gałęzie mają drzewa genealogiczne? Kto jest Państwa praszczurem?